fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Tomasz Pietryga: Lekarze z parlamentu, idźcie na pierwszą linię

Epidemia koronawirusa
Fotorzepa/Jerzy Dudek
Kierowanie lekarzy nakazami administracyjnymi do walki z covidem to zły pomysł. Lepszy jest system zachęt i obudzenie etosu. Lekarze w Sejmie i Senacie powinni dać przykład.

Lekarze są zawodem zaufania publicznego, nie bez powodu umocowanym w konstytucji. Ta uznała, że jest to profesja szczególnie ważna dla społeczeństwa. W czasach trudnych można definiować, że przypada im pewna niestandardowa rola, inna niż ta przypisana w szpitalach czy prywatnych gabinetach. Teraz to zaangażowanie się w walkę z koronawirusem w imię dobra wspólnego, kosztem swojego prywatnego czy zwykłego zawodowego życia.

Oczywiście nie wszyscy ludzie zdolni są do poświęceń, nie wszyscy lekarze chcą ryzykować zdrowie i życie w imię wyższych celów. Dziś to jednak dla nich czas próby, która ukształtuje społeczne postrzeganie tej profesji i szacunek do niej na wiele lat.

Lekarzy nie można jednak wziąć we kamasze - choć takie głosy się pojawiają – bo odbiegałoby to od standardów demokratycznego państwa. Nie można ich też skutecznie zmusić do walki z pandemią nakazami administracyjnymi. Rząd źle robi, próbując wejść dziś w konflikt ze środowiskiem lekarskim, a głosy niektórych polityków, które ten konflikt zdają się podsycać, są nieodpowiedzialne. Eskalacja, stawianie zarzutów czy atmosfera przymusu nie sprawi, że dojdzie do powszechnej mobilizacji. Jeżeli ktoś tak myśli, postrzega świat w kategoriach totalitarnych.

Znacznie skuteczniejsze będzie skonstruowanie systemu zachęt dla lekarzy i personelu medycznego, ale też obudzenie w nich zawodowego etosu.

Zachętą są na pewno większe zarobki na czas walki z pandemią, ale nie tylko. Zadbanie o bezpieczne środowisko pracy, środki ochronne to kwestia równie ważna. W niedofinansowanych szpitalach ta sfera ciągle szwankuje. Z samego środowiska płyną też postulaty specjalnych polis na życie dla lekarzy czy finansowania ze środków publicznych dochodów, utraconych przez nich w czasie, gdy byli zaangażowani w walkę z pandemią i opuścili swoje miejsca pracy.

Za tym powinny iść też zmiany organizacyjne. Brytyjski premier Boris Johnson jeszcze wiosną przeforsował przez parlament ustawę sięgającą na czas kryzysu po głębokie lekarskie rezerwy. Do walki z Covid-19 w razie potrzeby zaangażowani mieli być nawet studenci ostatnich lat medycyny i emerytowani lekarze.

Również w Polsce nie ma przeszkód, aby starsi lekarze byli wykorzystywani do pracy w awaryjnym systemie teleporad w lecznictwie powszechnym, w czasie gdy część ich młodszych kolegów zajmowałaby się pandemią.

Wszystko da się skonstruować, nie trzeba jednak do tego konfliktu, złych emocji, ale rozsądku i pragmatycznego podejścia.

Ponad tym ważne jest obudzenie lekarskiego etosu. To nie tylko rola autorytetów lekarskich, samorządów zawodowych, ale również kształtowania postaw państwowych, wspólnotowych. Przykład w pierwszej kolejności powinni dać posłowie i senatorowie, w cywilu lekarze. To oni jako pierwsi powinni stanąć na pierwszej linii frontu walki z pandemią.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA