fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Czy umiemy tańczyć do muzyki przyszłości

Adobe Stock
Zwycięzcami będą te państwa czy regiony, które już dziś rozwijają gospodarkę opartą na wiedzy.

Jubileuszowe rozważania o stanie „Rzeczpospolitej" A.D. 2050 zależą tyleż od autorskiego doboru wyzwań globalnych, co własnych ocen na temat możliwości wykorzystania przez Polskę szans rozwojowych i uniknięcia zagrożeń. Cytując Stanisława Jerzego Leca: „Nie każdy umie tańczyć do muzyki przyszłości", warto zwrócić uwagę na rolę muzyki w tańcu. Załóżmy, że muzyką przyszłości są światowe trendy – w demografii, środowisku naturalnym i technologii. Na nich oparte są projekcje futurologiczne wiodących organizacji międzynarodowych. Inne zmiany albo są pochodnymi tych megatrendów – tak jak zjawiska na rynku pracy – albo też są mniej trwałe, ponieważ w większym stopniu zależą od polityk publicznych – tak jak stabilność finansowa.

Megatrendy mają zróżnicowany wpływ na państwa w zależności od ich położenia geograficznego. To z jednej strony uzasadnia analizę np. wpływu zmian klimatycznych na gospodarkę. A z drugiej strony inspiruje do analizy siły politycznej państw z perspektywy geostrategicznej.

Megatrendy rządzą

My, ekonomiści, mamy problem z takimi analizami. W coraz bardziej skomplikowanym i współzależnym świecie coraz mniej polegamy na modelach, a coraz więcej eklektycznie dywagujemy o przyszłości. Trudno tu o rygoryzm poznawczy, ale przynajmniej warto zapewnić tym rozważaniom wewnętrzną spójność, aby odcedzić fantasmagorie od megatrendów o znaczącym wpływie na rozwój państw czy na geopolitykę, aby wreszcie zeszły na poziom ludzkich obaw lub oczekiwań. Jeśli jeszcze opatrzymy to klauzulą, że od sprostania tym długoterminowym trendom zależy, jak będzie się żyło w roku 2050, to istnieje jakaś szansa, że okażą się też przydatne dla uprawiania polityki.

Warto pokazać kilka przykładów zróżnicowanego wpływu tych megatrendów na państwa czy regiony. Starzenie się ludności dotyka głównie bogate państwa Zachodu, podczas gdy państwa rozwijające się będą korzystały z dywidendy demograficznej. Ludność europejska spadnie do 5 proc. ludności świata, a wraz z nią udział w gospodarce światowej wyniesie ok. 15 proc. Z kolei zmiany klimatyczne najmocniej uderzą w państwa wschodniej Azji. OECD wylicza, że wskutek dwukrotnego wzrostu emisji gazów cieplarnianych może się zmniejszyć światowy PKB o 1,5 proc., podczas gdy najdotkliwiej dotkniętych krajów Azji – o 5 proc. do 2060 r. Wpływ zmian technologicznych będzie jeszcze bardziej nierównomierny, bowiem zależy od zdolności państw do absorpcji technologii.

Sporym wyzwaniem będzie możliwość wykorzystania fali, jaką niesie czwarta rewolucja przemysłowa, zwłaszcza robotyzacja i automatyzacja. Zwycięzcami będą te państwa czy regiony, które już dziś rozwijają gospodarkę opartą na wiedzy. Nie tylko Dolina Krzemowa w Kalifornii, ale też inne wyspy technologiczne, takie jak państwa skandynawskie, Korea Południowa, Singapur, Japonia, a nawet Chiny.

Pozostałe państwa świata, zwłaszcza państwa afrykańskie, nie będą miały wystarczającej zdolności do absorpcji technologii i nadal swój rozwój będą opierały prawie wyłącznie na surowcach naturalnych. Albo jeszcze gorzej, przez dziesięciolecia będą skazane na biedę i niedostatek.

Na całym świecie wystąpią też zjawiska bezrobocia technologicznego. Zastosowanie robotów zmniejsza pracochłonność produkcji. Przy zachodnioeuropejskiej stawce godzinowej w przemyśle samochodowym na poziomie 40 euro o trudno konkurować z robotem, którego koszt jest 10-krotnie mniejszy. John Maynard Keynes zwracał już uwagę na możliwość wystąpienia zjawiska takiego bezrobocia, jeśli „stare" rutynowe miejsca pracy nie zostaną zastąpione „nowymi" wyżej wykwalifikowanymi, które wynikać będą z postępu technologicznego. Ocenia się, że zjawiskiem bezrobocia technologicznego będzie zagrożonych 47 proc. pracowników amerykańskich, ale aż 70 proc. w krajach takich jak Tajlandia czy Indie.

Z tego uproszczonego przeglądu megatrendów można wywnioskować, że wzmocnią one przesuwanie się centrum gospodarczego świata do Azji, choć ich wpływ będzie bardzo zróżnicowany. Z punktu widzenia geopolityki do roku 2050 będzie to oznaczało kontynuację reorientacji amerykańskiej polityki z relacji transatlantyckich na kierunek transpacyficzny. Bynajmniej nie naruszy to zachodnich sojuszy, a wzrost globalizacji gospodarczej jeszcze silniej zwiększy współzależności i skutecznie zniechęci do naruszania światowego status quo.

Dolar straci na znaczeniu

Świat będzie po raz pierwszy w historii obserwował zmianę przywództwa gospodarczego, a potem stopniowo politycznego i militarnego. W nowym wielobiegunowym świecie najważniejszym pytaniem stanie się nie to, czego chce Rosja, ale czego oczekują Chiny. Jak daleko będzie chciał nowy lider zmieniać reguły światowego porządku, np. czy Chiny będą chciały reformować ONZ? Albo czy będą starały się zdetronizować dolara w roli światowego pieniądza? Tak jak Stany Zjednoczone 100 lat temu dokonały tego wobec brytyjskiego funta.

Już obecnie państwa BRICS dążą do ograniczenia dominacji dolara, wskazując uprzywilejowaną pozycję emitenta światowego pieniądza, a nawet obarczając Stany Zjednoczone winą za kryzysy walutowe. Udział dolara w międzynarodowych płatnościach wynosi dziś ponad 40 proc. w porównaniu do zaledwie 2 proc. juana. Prawdopodobnie już w roku 2050 będzie królowała chińska waluta, choć nadal spory udział będzie miał dolar i nieco mniejszy – euro.

Geopolityka wzmocni Unię

Wraz z przejęciem roli gospodarczego hegemona Chiny zwiększą swoją pozycję militarną. Mimo iż Państwo Środka ma dziś już siedmiokrotnie większą gospodarkę niż Rosja, dopiero teraz zaczęło wydawać na zbrojenia tyle co Rosjanie. Niewątpliwie nastąpi dalszy wzrost tych wydatków, jeśli gospodarka chińska będzie docelowo 20-krotnie większa niż rosyjska.

Można założyć, że Rosja poczuje się zagrożona wzrostem potęgi militarnej Chin, zaniepokojona rosnącą migracją osiedleńczą na Dalekim Wschodzie, i w końcu zdecyduje się na zbliżenie do Zachodu. Ze względu na swoje położenie geograficzne Polska może odegrać kluczową rolę w tym zbliżeniu. Ale rola ta będzie tym większa, im większy będzie nasz stopień integracji w ramach Unii Europejskiej.

Integracja ta zresztą będzie dla Polski korzystna zarówno z punktu widzenia geopolityki, jak i z powodu ekonomicznych efektów globalizacji. Geopolityka wymusi jednolitą unijną politykę zagraniczną, bezpieczeństwa, a nawet wspólną politykę migracyjną.

Polska poprzez proces unijnej integracji i budowy wspólnego jednolitego rynku lepiej będzie mogła pozycjonować się w globalnych łańcuchach wartości. Będzie dalej uczyła się tańczyć, aby lepiej dostosować się do muzyki globalnych megatrendów.

Niewątpliwie najgorzej poradzimy sobie z demografią – według OECD ludność Polski będzie się starzała najszybciej. Już w roku 2040 połowa Polaków będzie miała więcej niż 50 lat. Pod tym względem będziemy jednym z pierwszych państw na świecie.

Trendy demograficzne są łatwo przewidywalne, ale trudno je odwrócić. Nie zmienimy już „nieubłaganej" demografii, możemy tylko zahamować niekorzystny trend, pod warunkiem promowania sprawdzonych rozwiązań promujących ekonomiczne równouprawnienie kobiet i mężczyzna, a zwłaszcza kluczowej polityki sprzyjającej łączeniu pracy z macierzyństwem. Tym bardziej że młodzi Polacy będą coraz bardziej podatni na europejskie wzorce kulturowe, np. dotyczące przesuwania granicy urodzenia pierwszego dziecka po trzydziestce.

Polska zapewne zacznie się stopniowo wyludniać, co nie musi oznaczać klęski gospodarczej. Owszem, pogarszająca się demografia obniży poziom emerytur w porównaniu z bieżącymi wynagrodzeniami. Ludzie będą krócej pracowali, niż pobierali świadczenia. Niższe stopy zastąpienia stworzą presję polityczną na podnoszenie najniższych świadczeń. A z drugiej strony mniej wnoszonych składek przy większej skali wypłacanych świadczeń zwiększy presję systemu emerytalnego na finanse publiczne.

Złagodzenie presji fiskalnej i deficytu na rynku pracy mogą przynieść polityki: podatkowa, innowacji czy migracyjna, pod warunkiem jednak, że będą one nakierowane na zwiększenie podaży pracy. Istotne będzie zwrócenie uwagi na polityki zwiększające zatrudnialność osób starszych i zachęcanie migrantów do podjęcia prac w deficytowych zawodach. Niemniej największe nadzieje w wypełnieniu tej luki należy pokładać we wzroście produktywności, wskutek lepszego wykorzystania technologii oraz lepszego dopasowania edukacji do rynku pracy.

Postawimy na atom

W zakresie wyzwań w ochronie środowiska kluczowe pozostanie tempo przejścia do gospodarki niskoemisyjnej, zarówno w energetyce, jak i transporcie. Po etapie inwestycji zwiększających nasze bezpieczeństwo energetyczne związane z dywersyfikacją dostaw węglowodorów przyjdzie czas budowy pierwszej elektrowni jądrowej. Zarówno zwiększenie produkcji energii elektrycznej, jak i polityka promująca energooszczędność stworzą z jednej strony solidne podstawy dla rozwoju elektromobilności, a z drugiej ograniczą zależność produkcji energii od węgla.

Ocena możliwości sprostania wyzwaniom technologicznych może budzić najwięcej kontrowersji. Cytując Stanisława Lema, „każda bez wyjątku nowa technologia ma awers korzyści i zarazem rewers nowych, nieznanych dotychczas bied". Naszym awersem może być konkurowanie ludzkim talentem. Rewersem zaś brak umiejętności przyciągania najlepszych technologii na świecie.

Może jeszcze kilka lub kilkanaście lat będziemy mogli konkurować niższymi kosztami pracy, ale to się wkrótce skończy. Od skuteczności polityki innowacji będzie zależeć, w jakim stopniu uda się Polakom lepiej zarabiać.

Na pytanie młodych – jak się będzie żyło w Polsce w 2050 r. – można odpowiedzieć jednym zdaniem. Jeśli polityka nadąży za megatrendami, to bardzo dobrze – „będziemy lepiej tańczyć do muzyki przyszłości".

Dr Paweł Wojciechowski – były minister finansów, wiceminister spraw zagranicznych i ambasador przy OECD, obecnie pełni funkcję głównego ekonomisty ZUS.

Tekst wyraża poglądy osobiste autora, a nie instytucji, dla której pracuje. Lead i śródtytuły od redakcji.

Polska 2050

W nowym cyklu „Rz" eksperci, ekonomiści i publicyści przedstawiają swoją wizję Polski i świata w połowie stulecia. O tym, jak zmieniać kraj, pisali: Stanisław Gomułka, Bogdan Góralczyk, Andrzej K. Koźmiński i Bogusław Chrabota. Zapraszamy do debaty, teksty prosimy słać na adres: 2050@rp.pl.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA