fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Zagadka 6 procent - Robert Gwiazdowski krytycznie o wykładni NSA

Fotorzepa
Ponoć PiS dysponuje badaniami pokazującymi, że z wyborców, którzy w 2015 roku głosowali na PiS, i tych, którzy nie głosowali w ogóle, jedynie 6 proc. ekscytuje się zmianami w sądownictwie.

Bardzo możliwe, że takie badania są. Świadczą o tym dwie poszlaki. Po pierwsze, buta, z jaką PiS zmian tych dokonuje. Po drugie, kolejne wyroki niezawisłych i niezależnych sądów, które utwierdzają ludzi w przekonaniu, że nie ma powodu, by ich przed PiS-em bronić. Bo gorzej już pewnie nie będzie.

Naczelny Sąd Administracyjny, którego większość wyborców nie odróżnia od Sądu Najwyższego, orzekł właśnie, że zamiast zapowiedzianego bezpośredniego stosowania konstytucji, będzie się trzymał wykładni językowej jednego przepisu. Ewidentnie wbrew konstytucji. Wbrew wykładni celowościowej i wbrew wykładni systemowej.

W świeżutkim wyroku z 18 lipca 2018 roku (II FSK 2003/16) Wysoki Sąd raczył był zauważyć, że „o spełnieniu celu przepisów dotyczących zwolnienia podatkowego decyduje, po pierwsze, zameldowanie; po drugie, złożenie oświadczenia o tym, że podatnik spełnia warunki zwolnienia. Cel przepisu jest z pewnością zrealizowany już po spełnieniu pierwszego warunku. Z trudnych do ustalenia przyczyn legislator zdecydował się jednak na wprowadzenie dodatkowego obostrzenia. Innymi słowy podatnik, który był zameldowany w zbywanym lokalu, spełnił już cel zwolnienia. Trudno bowiem zakładać, że cel przepisu kreującego zwolnienie podatkowe realizowany jest poprzez oświadczenie podatnika". Niemniej jednak wykładnia językowa wskazuje na co innego. Więc niby dlaczego w sprawie stanu spoczynku sędziów tego sądu nie należy stosować wykładni językowej? Hę?

Z trudnych do ustalenia przyczyn Wysoki Sąd nie raczył był zauważyć, że ustrojodawca w konstytucji nałożył na ustawodawcę wymóg szczególnej precyzyjności w tworzeniu przepisów podatkowych. Ulga meldunkowa dotyczyła statystycznego obywatela – nieprowadzącego działalności gospodarczej. Taki obywatel, który nabył mieszkanie w 2007 r., był w nim zameldowany przez 12 miesięcy, gdy je sprzedawał w 2012 r., nie miał okazji przeczytać w ustawie o podatku dochodowym od osób fizycznych, że ma składać jakieś oświadczenie. Bo przepisu tego w tekście ustawy nie było! Był w ustawie zmieniającej ustawę, ale zmiany tej do treści ustawy właściwej w ogóle nie wprowadzono. A wśród obowiązków obywatelskich określonych w konstytucji nie ma obowiązku chodzenia do doradcy podatkowego!

Ofiary ulgi meldunkowej nie oszukiwały fiskusa. To fiskus oszukał je. Przy aprobacie sądów. I zagadka 6 proc. rozwiązana.

Autor jest adwokatem, profesorem Uczelni Łazarskiego i szefem rady WEI

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA