fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Ponadpartyjny sukces rządu - komentuje Marek Kobylański

123 RF
Niemal codziennie słyszymy, że ściągalność podatków jest znakomita. Niektórzy uznają to za propagandę i już nie mogą słuchać, że na przykład „poprawiła się skuteczność aparatu skarbowego w zapobieganiu wyłudzeniom VAT. W 2017 r. dochody z VAT były o 24 proc., czyli o 30 mld zł, wyższe niż w 2016 r.".

To jednak nie cytat z oficjalnego komunikatu rządowego ani z programu informacyjnego medium przychylnego rządowi. Takie wnioski formuje Najwyższa Izba Kontroli w swoim raporcie pokontrolnym.

Jest to efekt m.in. wprowadzenia obowiązku comiesięcznego przesyłania przez podatników jednolitego pliku kontrolnego (JPK) oraz modyfikacji zasady rozliczania VAT z tytułu nabycia paliw. Na wyższe przychody z tego podatku do kasy państwa miała też spory wpływ dobra koniunktura gospodarcza i starania polskich firm. Z raportu NIK wynika również, że mniej było wprawdzie kontroli podatkowych, ale te przeprowadzone były bardziej efektywne.

Wprowadzenie nowych obowiązków dla podatników związanych np. z JPK to oczywiście dla uczciwych firm więcej biurokracji. Dla tych nieuczciwych, niepłacących podatków i niejednokrotnie oszukujących swoich kontrahentów, stały się za to przeszkodą nie do sforsowania albo mocno nieuczciwość ograniczającą.

Warto pamiętać, że jednolity plik kontrolny został wprowadzony ustawą z 10 września 2015 r., a więc rzutem na taśmę jeszcze przez rząd koalicji PO-PSL. Nie ma jednak co liczyć na to, że dzisiejszy rząd choć napomknie, że przepisy o JPK przygotowała obecna opozycja, ona zaś nie przyzna, że gdyby nie rząd PiS, to jednolity plik nie zadziałałby tak, jak zadziałał.

Ci, którzy chcieliby w korzystnej dla rządu PiS opinii płynącej z NIK widzieć kolejny wizerunkowy zabieg partii rządzącej, która stara się potwierdzać słuszność swojej polityki, mogą czuć się rozczarowani. Najwyższą Izbę Kontroli trudno bowiem uznać za obsadzoną „swoimi" przez PiS. Na czele NIK, która wystawia rządowi laurkę za ściągalność VAT, stoi Krzysztof Kwiatkowski związany wcześniej z główną partią opozycyjną. To człowiek, który z ramienia Platformy Obywatelskiej zdobył mandat posła, był ministrem sprawiedliwości w rządzie Donalda Tuska, a na urząd prezesa NIK powołany został w 2013 r. Wiadomo, kto miał wtedy większość parlamentarną.

Niech raport Najwyższej Izby Kontroli da do myślenia osobom, które na podstawie dostępnych danych nie umieją dojść do wniosków sprzecznych z ich politycznymi przekonaniami. Jeśli się okazuje i udowadniają to liczby, że coś działa dobrze, trzeba przyznać, że tak właśnie jest. Tymczasem mam wrażenie, że z ust niektórych słychać nieustająco: „ciemność widzę, ciemność".

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA