fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Stankiewicz: Waszczykowski stawia warunki Putinowi

Andrzej Stankiewicz
Fotorzepa, Waldemar Kompała
Różnice w polityce zagranicznej między Platformą a PiS? Szefowie MSZ z Platformy widzieli problemy głównie w relacjach z Moskwą. A minister spraw zagranicznych z PiS widzi kłopoty zarówno w stosunkach z Rosją, jak i Unią Europejską

Witold Waszczykowski w swym pierwszym expose, czyli programowym wystąpieniu dotyczącym polityki zagranicznej, przedstawił wyjątkowo pesymistyczny obraz sytuacji Polski na arenie międzynarodowej. Oczywiście, czasy łatwe nie są — konflikty zbrojne dotarły do granic Polski i naszych sojuszników z NATO. Nie było więc powodu oczekiwać od Waszczykowskiego nadmiernego optymizmu. Tyle, że minister w tej i tak trudnej sytuacji, dorzucił jeszcze parę nowych kłopotów — chodzi przede wszystkim o relacje Polski z Unią Europejską.

Wystąpienie Waszczykowskiego przesiąknięte było eurosceptycyzmem. Minister mówił wręcz o „kryzysie samego projektu europejskiego". — Brak poszanowania równości i podmiotowości państw członkowskich Unii nie będących mocarstwami jest drogą błędną — dowodził, sugerując, że Polska jest w UE dyskryminowana.

Równocześnie Waszczykowski podkreślał, że Polska jest beneficjentem jedności europejskiej. — Pęknięcia, które pojawiły się na konstrukcji z powodzeniem budowanej od kilkudziesięciu lat, są zjawiskiem niepożądanym i niebezpiecznym — stwierdził. To dowód na to, że PiS doskonale rozumie, że nie ma w tej chwili żadnej alternatywy dla Unii.

Nie są żadną alternatywą żywe w PiS koncepcje bliskiej współpracy postkomunistycznych krajów Europy Środkowej i Południowej. Waszczykowski kreślił je równie barwnie, co wcześniej Jarosław Kaczyński i Andrzej Duda. Tyle, że owe koncepcje opierają się na założeniu, że kraje od Estonii aż po Rumunię mają w większości zbieżne interesy — a tak nie jest. Fundamentalnym przykładem są opinie na temat sytuacji na Ukrainie i poparcia dla sankcji UE wobec Rosji, a także poglądy na współpracę energetyczną z Moskwą.

Dlatego miał rację były szef MSZ Grzegorz Schetyna (PO), który pytał Waszczykowskiego: — Za chwilę będą kończyć się sankcje dla Rosji. Z kim pan będzie rozmawiał w sprawie przedłużenia sankcji? Z przyjaciółmi z krajów karpackich, czy z ministrami Francji i Niemiec, przedstawicielami najważniejszych krajów europejskich?

Waszczykowski ma wyraźny kłopot z UE. Z jednej strony obecna Unia mu się nie podoba, z drugiej to przez UE chce rozwiązywać kłopoty w relacjach z Rosją. Ba, chce nawet rozbudowywać zdolności militarne UE, a to postulat zdeklarowanych euroentuzjastów.

Był w wystąpieniu Waszczykowskiego sygnał niepokojący — minister bardzo ostrożnie mówił o lipcowym szczycie NATO w Warszawie. Do tej pory priorytetem i Platformy i PiS było uzyskanie na nim deklaracji o rozlokowaniu wojsk NATO w Europie Środkowo-Wschodniej, w tym w Polsce.

Waszczykowski jednak w piątek mówił głównie o tworzeniu w naszym regionie infrastruktury NATO. Wytykał mu to były szef MON w rządach Platformy Tomasz Siemoniak. — Zamiast mówienia o stałych bazach NATO czy USA jest bardzo dużo dość miękkich i ostrożnych sformułowań o tworzeniu infrastruktury — stwierdził. Waszczykowski na późniejszej konferencji prasowej też nie był jednoznaczny. — Chodzi o to, żeby sojusznicy byli tutaj u nas, na stałe, w sposób ciągły. To może być w ten sposób, że co tydzień czy co miesiąc będą nowe ćwiczenia organizowane — stwierdził. Dziś to Waszczykowski wie więcej od Siemoniaka o toczących się negocjacjach wewnątrz NATO — co może oznaczać, że na stałe stacjonowanie wojsk nie ma zgody.

Gdy PiS był w opozycji, łatwo mu było krytykować Platformę za marną pozycję Polski w stosunkach z Rosją. Dziś sam ma identyczny problem — w wystąpieniu Waszczykowskiego nie znalazł się żaden pomysł na relacje z Moskwą. Z jednej strony minister w ostrych słowach charakteryzował politykę Władimira Putina, a z drugiej deklarował: „Gotowi jesteśmy wznowić rzeczowy kontakt z Moskwą". Warunki, które Waszczykowski stawia Putinowi, nowe nie są — sformułowali je już jego poprzednicy z Platformy. Chodzi o współpracę w wyjaśnianiu przyczyn katastrofy smoleńskiej, zwrot wraku prezydenckiego samolotu oraz odtajnienie do końca archiwów dotyczących zbrodni popełnionych przez Stalina na polskich oficerach. To znaczy, że żadnego przełomu nie będzie.

Minister Waszczykowski nie jest naiwny. Trudno zatem traktować poważnie jego zapowiedzi, że sensem jego dyplomacji będą „wartości, które stanowią dziedzictwo europejskiej cywilizacji: prawo rzymskie, filozofia grecka i etyka chrześcijańska, racjonalizm, dobro wspólne oraz respektowanie praw człowieka.". Gdyby to rozumieć dosłownie, to nie tylko w Rosji, ale w całym dzisiejszym świecie partnerów do swej polityki nie znajdzie zbyt wielu.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA