fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Opinie

Mirosław Gronicki, Jerzy Hausner: Punkt zwrotny

iStockphoto
Jerzy Hausner
Mirosław Gronicki
Przy obecnej skali spowolnienia nie ujawniają się jeszcze silnie negatywne konsekwencje i zagrożenia związane z równowagą makroekonomiczną.

W Polsce przyspiesza spowolnienie gospodarcze, przewidywane w naszych prognozach opracowanych już w pierwszej połowie 2018 r. Obrazują to dane w tabeli.

Tak jak przewidywaliśmy, uruchomienie dodatkowej stymulacji fiskalnej w roku 2019 nie powstrzymało spowolnienia. Jedynie trochę je łagodzi i wydłuża ścieżkę obniżania się dynamiki.

W III kwartale 2019 r. PKB wzrósł r./r. o 3,9 proc. W stosunku do najwyższego odczytu w obecnym cyklu dynamika wzrostu gospodarczego obniżyła się o 1,4 pkt proc. W przypadku popytu krajowego analogiczne obniżenie dynamiki wyniosło 3,1 pkt proc. (z 6,4 do 3,3 proc.).

Przy obecnej skali spowolnienia nie ujawniają się jeszcze silnie negatywne konsekwencje i zagrożenia związane z równowagą makroekonomiczną. Powodem do niepokoju jest na teraz silne przyspieszenie inflacyjne i z drugiej strony wyhamowanie wzrostu zatrudnienia, pomimo wciąż wysokiej dynamiki wzrostu.

Według naszych obecnych prognoz dynamika aktywności gospodarczej będzie nadal się obniżała i przewidujemy obniżenie wzrostu PKB do 3 proc. r./r. w połowie 2020 r. I gdyby tak się stało, różnica dynamiki PKB między górnym i dolnym punkiem cyklu wyniosłaby ok. 2,5 pkt proc. A wtedy napięcia związane z zakłóceniem równowagi makroekonomicznej będą silniejsze niż obecnie. Co szczególnie ujawni się w obszarze finansów publicznych.

Zasadniczy problem polityki gospodarczej sprowadza się obecnie do tego, kiedy i na jakim poziomie wystąpi punkt zwrotny cyklu. Nasze aktualne prognozy punktu zwrotnego są obarczone dużą niepewnością i wskazują na II połowę 2020 r., a potem na wystąpienie słabego ożywienia.

Spożycie pod ciśnieniem inflacji

Można na ten podstawowy problem spojrzeć od strony struktury wzrostu gospodarczego. Wkład spożycia, który w III kwartale 2019 r. wynosił ok. 2,2 pkt proc. PKB, obniży się – jak mocno, to zależy szczególnie od przyszłej inflacji. Prawdopodobnie zejdzie poniżej 2 pkt proc.

Zauważalne jest, że wzrost inflacji powoduje wzrost wydatków części gospodarstw domowych związanych z zakupem i wyposażeniem mieszkania, co jest formą oszczędności tezauryzacyjnej. Ale jest to także czynnik osłabienia popytu konsumpcyjnego.

1,6 pkt proc. wzrostu w III kw. 2019 r. przypada na inwestycje i eksport netto. Dynamika inwestycji wyraźnie siada, co dotyczy szczególnie inwestycji publicznych. W III kw. 2019 r. zmalała do 4,7 proc. z 12,2 proc. w najwyższym punkcie. Nic nie wskazuje na to, by tu nastąpiła szybka poprawa. Zważywszy na stopniowe pogarszanie się kondycji finansowej przedsiębiorstw, banków i jednostek samorządu terytorialnego oraz wejście w okres zamykania obecnej i uciążliwego uruchamiania kolejnej unijnej perspektywy budżetowej, racjonalne wydaje się założenie, że inwestycje nie będą w kolejnych kwartałach wspomagały dynamiki PKB.

A jeśli tak, to powstrzymanie jeszcze silniejszego obniżenia dynamiki PKB – niż to obecnie przez nas jest przewidywane – zależy przede wszystkim od wkładu eksportu netto. Dynamika eksportu jest silnie uzależniona od koniunktury światowej, której przebieg w ostatnich latach jest pod przemożnym wpływem najeżonej konfliktami polityki handlowej.

Prognozy organizacji międzynarodowych nie przewidują, aby w latach 2020–2021 tempo wzrostu handlu światowego zbliżyło się nawet do 75 proc. osiąganego w okresie 2012–2018.

Komisja Europejska prognozuje, że polski eksport towarów i usług będzie rósł w najbliższych dwóch latach w tempie ok. 4,5 proc. rocznie, a więc wyraźnie wolniej niż w 2018 r. (7 proc.) i nieco słabiej niż w roku ubiegłym (4,8 proc.). Co więcej, dynamika polskiego eksportu jest coraz bardziej uzależniona od eksportu usług: transportowych, biznesowych i turystyki zagranicznej. Jednakże ograniczenia narzucane przez regulacje unijne na eksporterów usług transportowych mogą zredukować ten efekt.

Czynnikiem sprzyjającym będzie obniżenie poziomu importu związane z obniżeniem dynamiki gospodarczej, a szczególnie inwestycji.

Usługi pomagają,  ale i hamują wzrost

Obecnie oczekuje się, że w roku 2020 nastąpi raczej stabilizacja globalnego tempa potencjalnego wzrostu: w tym do około 2 proc. w Stanach Zjednoczonych i nieco ponad 1 proc. w strefie euro. Jeśli utrzymają się tendencje słabnięcia tempa wzrostu PKB w Chinach, to w 2020 r. może się ono obniżyć poniżej 6 proc.

To, że widoczne globalne pogorszenie się sytuacji w przemyśle nie wywołało ogólnej recesji, jest efektem długookresowego procesu przekształcania się gospodarek uprzemysłowionych w gospodarki zdominowane przez usługi. Postępujący wzrost udziału usług w tworzeniu PKB prowadzi do spadku przeciętnego tempa wzrostu wydajności i ogólnego tempa wzrostu w gospodarce danego kraju, ale nie musi to powodować wzrostu bezrobocia (co można obserwować w wielu krajach), ponieważ usługi są bardziej pracochłonne i generują obecnie albo większość, albo nieomal cały przyrost miejsc pracy.

Groźba stagflacji

Na główny problem naszej polityki gospodarczej, którym staje się ożywienie wzrostu gospodarczego po fazie koniunkturalnego spowolnienia, można spojrzeć nie tylko od strony czynników wzrostu (o czym pisaliśmy powyżej), ale też od strony barier blokujących nadejście ożywienia.

Jedną z nich jest rosnąca inflacja i związane z tym niebezpieczeństwo zakotwiczenia się wysokich oczekiwań inflacyjnych, które będą wzmagać popytową (konsumpcyjną) presję inflacyjną. Prawdopodobieństwo takiego scenariusza rośnie wraz z utrwalaniem się wysokiego poziomu inflacji bazowej, co w tej chwili obserwujemy (obecnie 3,2 proc., to poziom najwyższy do 12 lat).

Dlatego, co sygnalizowaliśmy wcześniej, stoimy wobec zagrożenia stagflacyjnego. Jego aktualizacja nastąpi, jeśli do presji popytowej dołączy się presja podażowa (kosztowa) związana ze wzrostem cen producentów. To na razie występuje w sektorze usług (ich ceny rosną o 5 proc.), ale na szczęście jeszcze nie w sektorze wytwórczym.

Drugą barierą staje się odczuwalny wzrost kosztów wszystkich czynników wytwórczych (energia, paliwa, usługi publiczne, wynagrodzenia itd.), co prowadzi do obniżenia rentowności i wzrostu niepewności w działalności przedsiębiorstw. Jednym z tego symptomów jest odczuwalne wydłużanie się cyklu realizacji zobowiązań i należności, co wskazuje na narastanie zatorów płatniczych.

Rośnie ryzyko ekonomiczne, dołączające się do wysokiego ryzyka regulacyjnego i administracyjnego. Tym bardziej przedsiębiorstwa będę wykazywać wstrzemięźliwość inwestycyjną. Jednocześnie poszczególne banki wyraźnie zaostrzają kryteria udzielania kredytu przedsiębiorstwom.

Trzecią barierą staje się nieuchronne przyszłe paroletnie obniżenie poziomu inwestycji publicznych. A to w rezultacie wywoła tendencje recesyjne w sektorze budownictwa.

Maleje odporność średnich firm

Wskazujemy też na szybki wzrost zagrożenia upadłością w przypadku przedsiębiorstw średnich. To dla polityki gospodarczej poważna kwestia, ponieważ to z tej grupy przedsiębiorstw – przede wszystkim o kapitale krajowym – powinni się rekrutować nowi międzynarodowi gracze, którzy umożliwią utrzymanie wysokiej konkurencyjności polskiej gospodarki i dynamiki eksportu. I tego rodzaju przedsiębiorstwa mogą nam zapewnić stałe miejsce w globalnych sieciach kooperacyjnych.

Bez ich aktywności i innowacyjności szybko spadnie napływ do Polski kapitału zagranicznego, co już staje się problemem. Porównanie sytuacji dużych i średnich przedsiębiorstw wskazuje, że stopniowo te średnie stają się mniej odporne na niekorzystne zmiany warunków gospodarowania, m.in. wyraźnie tracą zdolność przyciągania wykwalifikowanych pracowników, bo nie są w stanie sprostać rywalizacji płacowej z dużymi przedsiębiorstwami.

Zagrożenia w branżach

W układzie według działów PKD warte odnotowania jest utrzymujące się zagrożenie w górnictwie, produkcji urządzeń elektrycznych, przemyśle samochodowym, przemyśle stalowym, produkcji artykułów spożywczych oraz w sektorze budowy obiektów inżynierii lądowej i wodnej. Z naszych analiz wynika, że stopień zagrożenia upadłością przedsiębiorstw w sektorze usług rośnie najszybciej i jest już wysoki. Jeśli się tych tendencji nie uda zatrzymać, to, co jest teraz naszą eksportową szansą, może się wkrótce okazać zagrożeniem.

Parokrotnie podkreślaliśmy, że takie połączenie ekspansywnej polityki fiskalnej i ekspansywnej polityki pieniężnej, z jakim mieliśmy do czynienia od paru lat (i to także w fazie wysokiego wzrostu gospodarczego), doprowadzi do tego, że w fazie spowolnienia nie będzie pola manewru w polityce makroekonomicznej i możliwości stymulacji od strony popytowej. A to faktycznie oznacza, że gdyby zagrożenie stagflacyjne się urzeczywistniło, nie będzie czym mu zapobiegać.

Tym bardziej i tym pilniej ciężar musi zostać przeniesiony na politykę mikroekonomiczną i na stronę podażową gospodarki. To kwestia podstawowa, gdy niknie marża konkurencyjności kosztowej przedsiębiorstw krajowych.

Przedsiębiorstwa stają wobec narastającej konieczności dostosowania się do pogarszających się warunków gospodarowania. Przełamanie tendencji stagnacyjnej zależeć będzie w znaczącym stopniu od tego, czy ich dostosowanie będzie aktywne i strukturalne, czyli ukierunkowane na wzrost produktywności, a nie pasywne i adaptacyjne, czyli ukierunkowane na przeczekanie dekoniunktury.

Dla wyboru ścieżki dostosowania podstawowe znaczenie ma dialog i partnerstwo z przedsiębiorcami. Niestety, barierą może się tu okazać polityczne i doktrynalne faworyzowanie jednych przedsiębiorstw i organizacji przedsiębiorców kosztem innych.

W tekście wykorzystujemy wyniki badań projektu „Monitorowanie bieżącej sytuacji gospodarczej w sektorach – badania 2016–2020" i opinie uczestników jego panelu ekspertów: Janusza Jankowiaka, Krzysztofa Marczewskiego, Andrzeja Sławińskiego i Piotra Wachowiaka. Projekt jest prowadzony na Uniwersytecie Ekonomicznym w Krakowie.

Tekst jest punktem wyjścia debaty online: „Sytuacja i perspektywy polskiej gospodarki", która odbędzie się 17 stycznia 2020 r. o godz. 9 podczas 50. sympozjum „Współczesna gospodarka i administracja publiczna". Debatę pod patronatem prasowym „Rzeczpospolitej" można obejrzeć na stronie: rp.pl/ekonomia.

Wezmą w niej udział: Rafał Baniak (wiceprezydent Pracodawców RP), Tomasz Chróstny (wiceprezes UOKiK), prof. dr hab. Jan Czekaj (Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie), dr Mirosław Gronicki (b. minister finansów), Bartosz Józefowski (wicedyrektor działu Krakowskiego Parku Technologicznego), dr Błażej Mazur (Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie). Prowadzenie: prof. dr hab. Jerzy Hausner (Uniwersytet Ekonomiczny w Krakowie, w przeszłości wicepremier i członek RPP).

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA