fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Odkrycia medyczne stulecia

Ludzcy bogowie. Jak dokonano pierwszego przeszczepu serca?

Adobe stock
Pierwszy człowiek, któremu przeszczepiono serce, przeżył po zabiegu zaledwie 18 dni. Zmarł nie dlatego, że przeszczep się nie powiódł, ale najprawdopodobniej na skutek nadmiernej ostrożności medycznego personelu.

Ten człowiek nazywał się Louis Washkansky. Urodzony na Ukrainie w 1913 r., w 1922 r. wyemigrował z przyjaciółmi do Kapsztadu w Republice Południowej Afryki. Był czynnym sportowcem – pływał, dźwigał ciężary i grywał w piłkę nożną. Był też żołnierzem – na frontach II wojny światowej walczył w północnej i wschodniej Afryce i na terenie Włoch. Był też niestety diabetykiem i cierpiał z powodu problemów z sercem, które w ciągu 54 lat życia doprowadziły u niego do trzech zawałów i niewydolności serca. I to ostatecznie skłoniło lekarzy z kapsztadzkiego Groote Schuur Hospital do podjęcia decyzji o przeszczepie.

Człowiek z kawałkiem serca

Washkansky w szpitalu Groote Schuur zjawił się w kwietniu 1966 r., będąc już po trzech zawałach i obawiając się kolejnego. Po ostatnim, który przeszedł w 1965 r. sprawna była tylko jedna trzecia jego serca. Lekarz, który go przyjął, mógł jednak tylko rozłożyć ręce i poprosić doktora Christiaana Barnarda, uznawanego już wówczas za doskonałego specjalistę w zakresie chirurgii klatki piersiowej o to, by sam zbadał Washkanskiego.

Barnard miał wówczas 44 lata. W szpitalu Groote Schuur był specjalistą chirurgii klatki piersiowej, na Uniwersytecie Kapsztadzkim wykładowcą i profesorem Zakładu Chirurgii. Był też już wtedy po dwuletnim stypendium w USA, gdzie w drugiej połowie lat 50. szkolił się na Uniwersytecie Minnesoty w Minneapolis. Ci, którzy dobrze znali doktora, wiedzieli, że chorobami serca interesował się od wczesnego dzieciństwa, gdy jeden z jego trzech braci – Abraham – zmarł właśnie na serce w wieku zaledwie 5 lat.

Kiedy jednak Barnard w lipcu 1966 r. przebadał Washkanskiego, i on doszedł do wniosku, że w jego przypadku nie da się zrobić nic. Odesłany z kwitkiem mężczyzna, w styczniu kolejnego roku ponownie zgłosił się do szpitala, tym razem z oporną niewydolnością serca. W końcu 10 listopada 1967 r. w kapsztadzkim szpitalu powiedziano mu, że jest potencjalnym kandydatem do przeszczepu serca.

80 procent szans i tylko 18 dni

Washkansky na operację zgodził się od razu. Jego żona, Ann, miała więcej wątpliwości. Pomysł przeszczepienia serca jej mężowi wydawał jej się tak nieprawdopodobny, że zastanawiała się czy jej Louis razem z tym nowym sercem nie dostanie w spadku całej osobowości dawcy. Podobne obawy będą kilkanaście lat później zgłaszać pacjenci profesora Zbigniewa Religi, który przeszczepy serca będzie wykonywał w Polsce w latach 80. XX w.

Barnard przekonał jednak ostatecznie Ann twierdząc, że w przypadku Louisa jest 80 proc. szans na to, by operacja się powiodła. Przeszczep przeprowadzono 3 grudnia 1967 r. Operacja rozpoczęła się o 1.00 w nocy i trwała około sześciu godzin. Na sali operacyjnej pracowało trzydziestu chirurgów, anestezjologów, pielęgniarek i techników, którymi kierował doktor Christiaan Barnard. Washkansky nowe serce otrzymał od 25-letniej Denise Darvall, ofiary wypadku drogowego. Zgodę na zabieg wyraził wcześniej ojciec dziewczyny. Edward Darvall powiedział później, że w ciągu czterech minut, bo tyle czasu zajęło mu podjęcie decyzji, myślał tylko o swojej córce. Uczucia, które towarzyszyły wtedy mężczyźnie, w 2006 r. opisze w książce "Every Second Counts: The Extraordinary Race to Transplant the First Human Heart" Donald McRae: "Przypomniał sobie tort urodzinowy, który kiedyś mu zrobiła. W lukrze wyrzeźbiła serce i napisała „Tatusiu, kochamy cię” na wierzchu ciasta. Przypomniał sobie również, że za swoją pierwszą pensję kupiła mu prezent. To była Denise, to była jego córeczka. Tak zawsze o niej myślał. Była pełna miłości. Zawsze wolała dawać niż brać. (…) „Jeśli nie możecie uratować mojej córki”, powiedział lekarzom, „musicie spróbować ocalić tego człowieka”.

Lekarska tajemnica

Darvall zgadzając się na to, by jego córka była dawcą nowego serca dla Washkanskiego, nie wiedział o jednym. W 1967 r. śmierć pacjenta można było zadeklarować jedynie na podstawie norm całego ciała. W przypadku Denise natomiast stwierdzono jedynie śmierć mózgu na skutek rozległych obrażeń po wypadku. Serce dziewczyny wciąż biło. W ciągu kolejnych kilkudziesięciu lat, w opisach procedur towarzyszących tej pierwszej transplantacji serca, podawano sprzeczne przyczyny zatrzymania akcji serca u Denise. Prawdę zdradził dopiero po 40 latach Marius Barnard, młodszy brat Christiaana, który asystował przy operacji Washkanskiego: Christiaan, za namową Mariusa, zamiast czekać aż serce dziewczyny przestanie bić, osobiście doprowadził do paraliżu organu wstrzykując do niego potas.

Sam Washkansky operację przeżył. Trzy dni później, lokalne media entuzjastycznie opisywały wielki sukces medycyny. Popołudniowy dziennik „Cape Argus” nęcił czytelników nagłówkiem na pierwszej stronie: „Heart Man: I'm Hungry” i donosił, że pacjentowi Washkanskiemu wrócił po operacji apetyt.

Błąd popełniono prawdopodobnie w piątym dniu po przeszczepie, gdy Washkanskiemu podano silne środki immunosupresyjne. Lekarze zdecydowali się na to, by zminimalizować ryzyko odrzucenia przeszczepu. Podobne praktyki stosuje się do dziś, jednak z perspektywy czasu w środowisku kardiochirurgów pojawiły się głosy, że Washkanskiemu dano tych leków po prostu zbyt dużo. Osłabienie odporności wywołane immunosupresantami przyczyniło się do wystąpienia u mężczyzny zapalenia płuc, z powodu którego zmarł 18 dni po przeszczepie - 21 grudnia 1967 r.

Wielki krok dla ludzkości

Sam doktor Barnard operację Washkanskiego uznał jednak za przeszczep zakończony sukcesem. Opisał ją bardzo szczegółowo w artykule naukowym „Przeszczep ludzkiego serca. Okresowy raport o skutecznej operacji wykonanej w szpitalu Groote Schuur w Kapsztadzie”. We wstępie do tego tekstu napisał: To osiągnięcie nie było zaskoczeniem dla świata medycyny. Immunolodzy, biochemicy, chirurdzy i specjaliści z innych dziedzin medycyny na całym świecie w ciągu ostatnich dziesięcioleci stale posuwali się naprzód w pracach nad realizacją ostatecznego celu kardiochirurgii. Marzeniem starożytnych było łączenie ze sobą różnych osobników, nie tylko po to, by przeciwdziałać chorobom, ale także by łączyć potencjały różnych gatunków. To pragnienie zainspirowało narodziny wielu mitycznych stworzeń (…) sfinksa, syreny i chimerycznych form wielu heraldycznych bestii. Współcześni naukowcy mając bardziej realistyczne podejście, badali możliwość leczenia niektórych chorób dotykających wybrane narządy poprzez zastąpienie tych narządów zdrowymi – przeszczepionymi.

Zaledwie kilkanaście dni po śmierci Washkanskiego doktor Barnard przeprowadzi drugą transplantację serca. Tym razem biorcą będzie śmiertelnie chory dr Philip Blaiberg, który z nowym sercem przeżyje kolejnych 19 miesięcy. W sumie spośród 10 pierwszych osób, u których Barnard wykona przeszczep serca, czworo przeżyje ponad rok, dwoje ponad 10 lat, a jedna – był to Dirk van Zyl – 23 lata. Van Zyl zmarł dopiero w 1996 r. na cukrzycę.

Polscy lekarze bardzo szybko spróbują przeprowadzenia podobnych operacji. Pierwszą próbę transplantacji serca 4 stycznia 1969 r. podejmie zespół trzech profesorów - Jana Molla, Antoniego Dziatkowiaka i Kazimierza Rybińskiego. Będzie to jednak próba nieudana. Tę, która zakończy się sukcesem przeprowadzi dopiero 5 listopada 1985 r. w klinice w Zabrzu profesor Zbigniew Religa.

W 2014 r. lekarze w Australii wykonali kolejny krok w rozwoju kardiochirurgii. Po raz pierwszy w historii – z powodzeniem – przeszczepiono wtedy serce od dawcy, u którego doszło do całkowitego zatrzymania krążenia w organizmie. Był to tak zwany „przeszczep nieżyjącego serca”. Rok później podobną operację przeprowadzono w brytyjskim Papworth. Zdaniem naukowców, taka technika transplantacji może zwiększyć liczbę przeszczepów serca o 25 proc. i tym samym uratować życie jeszcze większej ilości pacjentów.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA