fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Opłata za windę w bloku. Jeździsz czy nie jeździsz – płacić musisz

Fotorzepa, Michał Walczak
Niekorzystający z windy właściciel lokalu na parterze musi płacić na jej utrzymanie tak samo jak mieszkający na dziesiątym piętrze. I nie ma co się oburzać. Takie są zasady.

Basen, siłownia, a może własny park z fontanną? Deweloperzy dwoją się i troją, by uatrakcyjnić swoje oferty sprzedaży mieszkań. A kupującym to się podoba. Przyjemnie jest po pracy popływać w basenie, który znajduje się dwa piętra niżej, albo pobiegać na bieżni w siłowni. Nikt się wówczas specjalnie nie zastanawia, że te przyjemności kosztują i wpływają na wysokość opłat z tytułu utrzymania nieruchomości. Nie ma przy tym znaczenia, czy się korzysta z basenu czy nie. Podobnie będzie w przypadku windy. Bez względu na to, czy mieszka się na parterze czy na ostatnim piętrze, płacić trzeba.

Jasno mówi o tym ustawa o własności lokali, która reguluje zasady funkcjonowania dużych wspólnot mieszkaniowych (w ich skład wchodzi minimum osiem lokali). Zgodnie z tymi przepisami właściciel ponosi wydatki związane z utrzymaniem jego lokalu oraz pokrywa koszty zarządu nieruchomością wspólną w formie bieżących opłat (art. 14 tej ustawy). Taki basen, siłownia czy winda są częścią nieruchomości wspólnej. Wszyscy właściciele lokali mają więc obowiązek składać się na ich utrzymanie. Protesty nic nie pomogą.

Wspomniana ustawa mówi też, że na wydatki związane z nieruchomością wspólną składają się również: remonty i bieżąca konserwacja‚ utrzymanie porządku i wywóz nieczystości‚ płace członków zarządu‚ ubezpieczenia‚ podatki i inne opłaty publicznoprawne‚ jeżeli nie pokrywają ich sami właściciele lokali. Zalicza się także opłaty za media‚ antenę zbiorczą i windę. Płaci się też na fundusz remontowy (jeśli wspólnota taki posiada).

Tego typu zaliczki płaci się przez cały rok kalendarzowy, a po jego zakończeniu każdy właściciel powinien otrzymać od zarządu pisemną informację, ile wpłacił na pokrycie kosztów utrzymania nieruchomości wspólnej (z wyszczególnieniem wydatków), a także czy wpłacone kwoty były wystarczające. W przypadku niedopłaty właściciel ma obowiązek dopłacić, a gdy jest nadwyżka, można ją odliczyć z wpłat przyszłych okresów lub zażądać zwrotu od zarządu wspólnoty.

W dużej mierze wysokość zaliczki zależy od posiadanego przez właściciela udziału w nieruchomości wspólnej. Im większy udział, tym jest ona większa. Oznacza to, że więcej zapłaci właściciel 100-metrowego mieszkania aniżeli 50-metrowego, większy ma bowiem przyporządkowany do swojego lokalu udział w nieruchomości wspólnej.

Zasada ta nie sprawdza się w przypadku właścicieli lokali użytkowych. Jeżeli prowadzą oni działalność, która generuje wyższe koszty utrzymania nieruchomości wspólnej, to wspólnota mieszkaniowa może podnieść im zaliczkę bardziej niż innym.

Sami też właściciele decydują, w jakiej wysokości mają płacić zaliczki. W tym celu podejmują uchwałę. Zdarza się, że zarząd sam podnosi wysokości miesięcznych zaliczek. Nie ma jednak do tego prawa, ponieważ są to czynności przekraczające zakres zwykłego zarządu, a na takie musi być zgoda wspólnoty.

Może on co najwyżej zaproponować właścicielom, aby ci podjęli uchwałę, że należy wpłacać więcej niż dotychczas. Właściciele mogą takiej uchwały nie podjąć. Jeśli jednak ustalą za niską kwotę, to później prawdopodobnie będą musieli dopłacać.

Jeśli właściciele odmawiają podjęcia uchwały obligującej ich do poniesienia kosztów koniecznych, np. kosztów remontu, którego zaniechanie może być groźne dla bezpieczeństwa osób lub mienia, to zarząd może żądać, aby sąd rozstrzygnął tę kwestię i zobowiązał do tego właścicieli.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA