fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Czy projekt dużej ustawy reprywatyzacyjnej obejmie również późnych przesiedleńców

Adobe Stock
Jest pomysł, by projekt dużej ustawy reprywatyzacyjnej objął również późnych przesiedleńców, m.in. z Warmii i Mazur, i ich potomków.

Stowarzyszenie Patria Nostra proponuje by przepisy reprywatyzacyjne dotyczyły jeszcze jednego kręgu osób. Chodzi o późnych przesiedleńców, czyli tych, którzy od lat 50. do 80. ubiegłego wieku wyjeżdżali z Polski, a następnie zrzekali się polskiego obywatelstwa. W efekcie czego traciły nieruchomości pozostawione w Polsce. Teraz żądają ich zwrotu lub odszkodowań i wygrywają w sądach.

Ministerstwo Sprawiedliwości odpowiada dyplomatycznie i nie przesądza na razie, że tego nie zrobi.

Przecięcie problemu

– Liczba pozwów do sądu przeciwko gminom oraz Skarbowi Państwa stale rośnie. Coraz więcej późnych przesiedleńców odzyskuje nieruchomości oraz otrzymuje wysokie odszkodowania. Ukształtowała się bowiem korzystna dla linia orzecznicza – mówi Lech Obara, radca prawny oraz prezes stowarzyszenia Patria Nostra. – Tymczasem zwrotom nieruchomości często towarzyszą ludzkie dramaty, gdyż nie są to puste działki.

Zdaniem mec. Obary warto tego rodzaju roszczenia objąć projektem dużej ustawy reprywatyzacyjnej. – Dzięki temu otrzymają oni tak jak inni objęci projektem tej ustawy 20 proc. zadośćuczynienia za utracone nieruchomości. Jednocześnie nie będą mogli liczyć na zwrot nieruchomości w naturze – tłumaczy mec. Obara. – Wartość wypłacanych rekompensat powinna zostać pomniejszona o wartość świadczeń, uzyskanych przez te osoby po przyjeździe do Niemiec.

Według stowarzyszenia przepisy projektu powinny też wprowadzać zakaz zbywania prawa do rekompensaty na rzecz innych osób. Na ubiegającym się o rekompensatę ma zaś spoczywać obowiązek udowodnienia praw do pozostawionych nieruchomości.

Duża ustawa reprywatyzacyjna przyznaje zadośćuczynienie osobom, które obecnie są obywatelami Polski. Przesiedleńcy i ich potomkowie nie mają dziś problemu z uzyskaniem naszego obywatelstwa, bo przesądził o tym w swoim orzeczeniu SN.

– Dzięki temu raz na zawsze zostałyby odcięta droga realizacji tego rodzaju roszczeń – twierdzi mec. Obara.

Ministerstwo Sprawiedliwości niczego nie przesądza, ale i nie zamyka drogi tego rodzaju pomysłom. Projekt tzw. dużej ustawy reprywatyzacyjnej oczekuje obecnie na rozpatrzenie przez Komitet Stały Rady Ministrów. Kwestia jej zakresu podmiotowego będzie niewątpliwie przedmiotem dalszych dyskusji i analiz w ramach prac legislacyjnych. – odpowiedział „Rz" dr hab. Kamil Zaradkiewicz, dyrektor Departamentu Prawa Administracyjnego w Ministerstwie Sprawiedliwości oraz współautor projektu ustawy reprywatyzacyjnej.

Jaka skala

Od 2013 r. Sąd Okręgowy w Olsztynie zajmował się 26 sprawami o odszkodowania, którego domagali się przesiedleńcy bądź ich spadkobiercy tylko od Skarbu Państwa (2013 r. – osiem spraw, 2014 r. – trzy sprawy, 2015 r. – dwie sprawy, 2016 r. – pięć spraw i 2017 r. – osiem spraw).

Siedem z tych spraw jest w toku, w 11 sąd uwzględnił powództwo, w pięciu sprawach zapadł wyrok oddalający powództwo, w jednej przekazano sprawę do właściwego sądu w Warszawie i w dwóch przypadkach pozwy zwrócono z powodów formalnych.

Do tej pory najwyższe odszkodowanie przyznane prawomocnym wyrokiem Sądu Okręgowego w Olsztynie w 2015 roku dostało troje spadkobierców byłego mieszkańca Gietrzwałdu. Zasądzona kwota to 636 tys. zł, spadkobiercy zaś domagali się 750 tys. zł.

18 stycznia 2018 r. Sąd Okręgowy wydał postanowienie o wypłacie odszkodowania Eryce Tyzak, właścicielce gospodarstwa w Podlejkach w gminie Gietrzwałd, która pod koniec lat 70. zeszłego wieku, wyjechała na stałe do Niemiec, w wysokości 1 mln 300 tys. zł, ale wyrok nie jest prawomocny. O odszkodowanie za pozostawione w Polsce mienie Eryka Tyzak ubiegała się od 2010 roku.

– Znacznie więcej tego typu spraw wpływa do urzędów – dodaje mec. Obara.

Kiepski pomysł

– Mam mieszane uczucia, gdy chodzi o tę propozycję – mówi Maciej Obrębski, adwokat specjalizujący się w reprywatyzacji. – Obawiam się, że budżetu państwa nie będzie stać na wypłatę wszystkich odszkodowań. Można się co najwyżej zastanowić, czy nie objąć projektem osób, które nie miały wyjścia i wyjechały z powodów czysto politycznych, a nie z pobudek czysto ekonomicznych. Poza tym rodzaj roszczeń późnych przesiedleńców jest inny, aniżeli osób, które utraciły nieruchomości na podstawie przepisów o reformie rolnej czy dekretu Bieruta – podkreśla mec. Maciej Obrębski. ©?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA