fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Nieruchomości

Pieniądze za huk samolotów

?Wielu osobom mieszkającym w sąsiedztwie lotnisk nie udało się uzyskać żadnego odszkodowania
shutterstock
Pięć lat będą mieli właściciele nieruchomości położonych w pobliżu lotniska na wystąpienie o odszkodowanie za huk samolotów.
Szansę na pieniądze mają również ci, którzy już raz w przeszłości starali się o odszkodowanie, ale nic z tego nie wyszło. Senat przygotował projekt przepisów tej sprawie. Chodzi o nowelizację prawa ochrony środowiska, a konkretnie art. 129 ust. 4.

Więcej czasu

Projekt przewiduje pięcioletni termin na dochodzenie roszczeń w wypadku nieruchomości położonych na obszarze ograniczonego użytkowania lotnisk. Wcześniej był krótszy i wynosił dwa lata.
Rok temu na wniosek rzecznika praw obywatelskich termin dwuletni zakwestionował Trybunał Konstytucyjny. Odroczył utratę mocy obowiązującej tego przepisu o 12 miesięcy, czyli do marca 2019 r. TK zobowiązał również parlament do przygotowania przepisów. Jest więc bardzo mało czasu na prace nad nowymi przepisami. Z chwilą wejścia bowiem w życie wyroku TK, przestanie obowiązywać zakwestionowany przepis. Jeśli zabraknie nowych przepisów, będzie luka w prawie.
Jednocześnie Senat proponuje rozwiązania dla osób, które już raz występowały z roszczeniami, ale się im nie powiodło.

Druga szansa

Projekt przewiduje, że jeżeli termin, o którym mowa w art. 129 ust. 4 (tj. pięć lat) upłynął przed dniem wejścia w życie nowelizacji prawa ochrony środowiska, z roszczeniem o odszkodowanie można było wystąpić w ciągu trzech lat od dnia wejścia w życie noweli.
Natomiast tam, gdzie roszczenia nie wygasły przed wejściem w życie noweli, będzie obowiązywał dłuższy, pięcioletni termin.
Projekt akceptuje rzecznik praw obywatelskich.
– Realizuje on wytyczne wyroku TK. Proponowane okresy pięcio- i trzyletnie wystarczą właścicielom i użytkownikom nieruchomości do dochodzenie roszczeń – uważa Kamila Dołowska, dyrektor Zespołu Prawa Cywilnego w Biurze Rzecznika Praw Obywatelskich.
Jak to będzie jednak w wypadku roszczeń przeciwko lotniskom wyglądało w praktyce? Okazuje się, że występowanie z roszczeniami nie będzie takie proste.

Jak walczyć

– Problemu nie ma w wypadku działek położonych w nowo wytyczanych strefach ograniczonego użytkowania wokół lotniska – tłumaczy Łukasz Ptak, radca prawny specjalizujący się w tej tematyce. – Ich właściciele będą mogli domagać się odszkodowań za zanieczyszczenie hałasem i spadek wartości a także żądać poprawy akustyki budynków mieszkalnych, wykupu nieruchomości. Wniosek w tej sprawie powinni złożyć do zarządu lotniska, a gdy odmówi, wnieść pozew do sądu powszechnego.
Inaczej sytuacja wygląda w wypadku osób, które w przeszłości próbowały skorzystać ze swoich uprawnień, ale się nie udało. Tak było m.in. w przypadku mieszkających w okolicy warszawskiego Okęcia. Wtedy strefa ograniczonego użytkowania była dwukrotnie ustanawiana na skutek związania organów ochrony środowiska stanowiskiem Naczelnego Sądu Administracyjnego z 2009 r.
Sejmiki wojewódzkie po raz drugi tworzyły obszary uprzednio zniesione orzeczeniami NSA. Wiele osób wystąpiło wówczas o odszkodowanie. I co się okazało? Sądy cywilne, w tym Sąd Najwyższy, uznały, że skarżący się spóźnili. Zdaniem sądów drugi akt prawny rzekomo nie ustanawiał nowego obszaru, lecz podtrzymywał wcześniejsze ustalenia. To właśnie sytuacja tych ludzi – faktycznie wprowadzonych w błąd przez organy państwa polskiego – skłoniła rzecznika praw obywatelskich do złożenia skargi do Trybunału Konstytucyjnego w 2017 roku, bowiem masowo zwracali się do niego poszkodowani interwencją.
– Nowela prawa ochrony środowiska czyni zadość elementarnemu poczuciu sprawiedliwości i daje oszukanym sąsiadom lotnisk szansę na ponowne wystąpienie o odszkodowanie – tłumaczy mec. Ptak. Natomiast, gdy stary termin jeszcze biegnie, wówczas ulega wydłużeniu do okresu pięciu lat na składanie wniosków.
W nieco innej sytuacji są osoby mieszkające w pobliżu lotniska w Krakowie. Tutaj nie było dwóch obszarów. Jednak z uwagi na bardzo krótki termin przewidziany poprzednią ustawą część poszkodowanych po prostu nie zdążyła. Wielu nawet nie zorientowało się, że termin biegnie. Poprzedni był tak krótki, że właściciele mogli nawet nie zdążyć wyprostować sytuacji w księgach wieczystych. Jest szansa to naprawić i zawalczyć o swoje.
– Termin pięciu lat jest uczciwy, analogiczny do tego przewidzianego w ustawie o zagospodarowaniu przestrzennym. Dotychczas obywatele poszkodowani przez działalność zakładów trujących środowisko byli w gorszej sytuacji prawnej niż ci pokrzywdzeni przez akty planistyczne. Niczym nie dało się wytłumaczyć takiej dyskryminacji – podkreśla mec. Ptak.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA