fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Muzea

Ostatnia wieczerza

Andy Warhol „Marilyn Dyptyk”, 1962
materiały
Spektakularna wystawa Andy Warhola w londyńskim Tate Modern przeniosła się do sieci, przypominając prekursora YouTube.

Tate Modern, główna galeria sztuki współczesnej nad Tamizą, jest oczywiście zamknięta do początku maja z powodu pandemii, jak wszystkie brytyjskie muzea i galerie. Ale publiczność może online zobaczyć sporo obrazów Warhola i przeczytać przewodnik po wystawie. A kiedy znów stanie się dostępna na żywo, przekonamy się, że ten nowy pokaz, pierwszy od 20 lat w Tate w całości poświęcony „papieżowi popartu", jest niezwykle dynamiczny. Szokuje kontrastem między zadufaniem i beztroską popkultury a niepokojącym finałem, jakby przepowiadającym czas, który obecnie przeżywamy.

Ale wyjściowe założenie wystawy nie miało nic wspólnego ze złowieszczą futurologią. Kuratorzy najpierw zadali proste pytania. Kim jest dzisiaj dla nas Andy Warhol, urodzony w Pittsburgu w 1928 r. syn łemkowskich grekokatolików, którzy wyemigrowali ze Słowacji? Jaki wpływ wywarł na współczesną sztukę? Czego jeszcze o nim nie wiemy? Czy jako ikona popkultury stał się klasykiem, czy ciągle nas inspiruje? Chcieli sprawdzić, czy z dzisiejszej perspektywy zmienił się wizerunek Warhola i odbiór jego sztuki.

50 razy Marilyn Monroe

Na londyńskiej wystawie można więc zobaczyć kultowe dzieła z początku lat 60., jak obrazy ze zwielokrotnionymi puszkami zupy Campbell i butelkami coca-coli, przypominające, że Andy Warhol podniósł do rangi sztuki konsumpcyjne produkty i chętnie wykorzystywał chwyty oraz techniki reklamowe. Artystyczna rewolucja popartu polegała właśnie na zniesieniu wszelkich podziałów i hierarchii w sztuce.

Są też wizerunki celebrytów – podwójny portret Marlona Brando i poczwórny Elvisa Presleya. No i słynny „Dyptyk Marilyn Monroe" z 1962 roku, powstały po jej tragicznej śmierci, z 50-krotnym powtórzeniem zdjęcia gwiazdy, które reklamowało prawie dekadę wcześniej film „Niagara". W pracy Warhola o rozmiarach billboardu połowa tych zdjęć jest kolorowa i pełna energii, a połowa czarno-biała, jakby zanikająca. Te wizerunki pokazują, w jaki sposób Warhol kreował idoli popkultury, łącząc fotografię, malarstwo i technikę druku (sitodruk) na płótnie. Na idola kreował też samego siebie – w niezwykle ekspresyjnym autoportrecie z lat 80., popularnie zwanym „peruką strachu", w którym zmodyfikował swoje zdjęcie w rozwichrzonej peruce.

Solówki przed kamerą

Drugi wyrazisty wątek pokazuje Warhola jak twórcę multimedialnego. Jedna z sal została przeobrażona w Fabrykę, czyli słynne studio Warhola o ścianach pokrytych srebrną folią. Tak wyglądało jego pierwsze nowojorskie studio w 1963 roku, w którym artystyczne życie przypominało permanentny performans. Przez Fabrykę przewijały się tłumy artystów znanych (m.in. Bob Dylan, Allen Ginsberg, Edie Sedgwick, Jane Holzer, Marcel Duchamp) i nieznanych, które obecności tam zawdzięczały swoje 15 minut sławy. Warhol często ich filmował. Twórcy wystawy przypominają, że w latach 1963–72 nakręcił ponad 500 filmów z przewijającymi się przez studio ekscentrycznymi osobowościami, łamiąc przyjęte metody tworzenia. Na ekranie można oglądać krótkometrażowe filmy, rejestrujące trzyminutowe „solówki" gości przed kamerą. Kuratorzy zauważają, że to prekursorskie realizacje wobec vlogów w dzisiejszych mediach społecznościowych i na YouTubie.

W kolejnej sali odtworzono instalację „Srebrne chmury" z unoszącymi się w powietrzu srebrzystymi balonami, napełnionymi helem. Jest ich tak dużo, że trzeba rękami i nogami torować sobie drogę między nimi, co przeobraża się w rodzaj zabawy. Taką instalację Warhol stworzył w 1965 roku, gdy ogłosił, że porzuca malarstwo na rzecz kręcenia filmów.

Guru rocka

Atakuje widza mieszanka filmowych obrazów do muzyki zespołu The Velvet Underground, tworząc multimedialny show, zwany EPI (Exploding Plastic Inevitable). To także były nowatorskie eksperymenty Warhola i innych bywalców Fabryki, przypominające koncerty z wizualizacjami lub wideoklipy.

Jednocześnie Warhol był aktywny w wielu innych dziedzinach. Założył magazyn „Interview", w którym ukazywały się wywiady z gwiazdami. Projektował plakaty, okładki książek i płyt, m.in. debiutancką „ The Velvet Underground" z prowokacyjnym bananem. Później, w latach 80., prowadził w MTV talk show „Andy Warhol's Fifteen minutes".

Warhol mówił, że „zarabianie pieniędzy to sztuka, praca to sztuka, a dobry biznes to najlepsza sztuka". Patrząc na wielki komercyjny sukces jego prac, sprzedawanych dziś za miliony dolarów, można by sądzić, że cynicznie stawiał na komercjalizację popartu. Ale wystawa w Tate Modern dowodzi, że nie był to główny cel.

Popart w wersji Andy Warhola obrazuje zachodzące przemiany kulturowe, społeczne i polityczne. Pokazuje zarówno narodziny kultury celebrytów i jej rozwój (także m.in. poprzez portrety Micka Jaggera czy Debbie Harry), jak i scenę undergroundową lat 60.–80., którą starał się włączyć do oficjalnego obiegu.

W barwnej malarskiej serii „Ladies and Gentlemen" z 1975 roku Warhol sportretował przedstawicieli transseksualnej społeczności Nowego Jorku, m.in. Marshę Johnson, walczącą o prawa osób transpłciowych i gejów.

Obraz z dzieciństwa

Oglądamy też obrazy o podtekstach politycznych, jak wizerunek amerykańskiej Statui Wolności w konwencji portretu gwiazdy. Czy symboliczne odniesienia do komunizmu w portretach Mao, Lenina czy obrazie „Sierp i młot".

Na koniec, po długim ciągu popkulturowych hałaśliwych barwnych sal, nagle wchodzimy do dużej mrocznej przestrzeni z rozpiętym na całej ścianie dziesięciometrowym obrazem „Sixty Last Suppers" z powtórzoną 60 razy powiększoną czarno-białą tanią reprodukcją „Ostatniej wieczerzy" Leonarda da Vinci. Taką jaka wisiała w domu Warhola w jego dzieciństwie. Przed przeskalowanym dziełem Warhola powstałym w 1986 r., na rok przed jego śmiercią, zapada kompletna cisza, bo wrażenie jest porażające.

Wielka Europejska sztuka online

Muzea i galerie w całej Europie są pozamykane z powodu koronawirusa, ale ich internetowe strony pełne są propozycji obcowania ze sztuką: od wirtualnego zwiedzania po wykłady, lekcje, warsztaty.

- National Gallery w Londynie (www.nationalgallery.org.uk) zaprasza na wirtualne zwiedzanie wnętrz i galerii w technologii 360° dzięki współpracy z Google Street View. Poleca ponad 2600 zdigitalizowanych dzieł, m.in. Leonarda da Vinci, Veronesego, Gainsborougha. Osobno pokazuje 30 superhitów i obraz miesiąca (w marcu to „Szkoła miłości" Correggia z Wenus, Merkurym i Kupidem). Można też oglądać historie wybranych obrazów na wideo lub śledzić informacje o przeprowadzonych konserwacjach.

- Van Gogh Museum w Amsterdamie (www.vangoghmuseum.nl/en) ogłasza: „Przenosimy Vincenta do ciebie", i także umożliwia wirtualne zwiedzanie wnętrz razem z Google Street View. Prezentuje bogate materiały biograficzne, w tym listy Vincenta do brata Theo. Opowiada superciekawie o jego arcydziełach. Dla szkół udostępnia lekcje wideo! Oferuje też aplikację pozwalającą poznać tajniki obrazów. Dzieciom proponuje kolorowanki z obrazami van Gogha. Można też śledzić codzienne aktualizacje na Facebooku, Instagramie, Twitterze lub YouTubie.

- Kunsthistorisches Museum w Wiedniu (www.khm.at) prezentuje imponujący zbiór arcydzieł ze swej kolekcji, m.in. „Wieżę Babel" Bruegla. Udostępnia aplikacje na smartfony umożliwiającą wirtualne zwiedzanie (także w wersji dla dzieci). Oferuje na YouTubie wykłady i dyskusje z udziałem artystów i ekspertów w cyklach „Mistrzowie w konwersacjach" i „Współczesne rozmowy" oraz inne filmowe serie. A na stronie Google Arts & Culture umożliwia 360° wędrówkę po wspaniałych wnętrzach oraz zwiedzenie wystawy Vermeera.

- Rijksmuseum w Amsterdamie (www.rijksmuseum.nl/en) udostępnia online 700 tys. prac, od średniowiecza poczynając, do współczesności, m.in. Rembrandta i Vermeera. Pokazuje aktualny przebieg prac konserwatorskich i badawczych przy „Nocnej straży" Rembrandta. W filmowym cyklu „Behind the scenes" pozwala zajrzeć za kulisy różnych prac muzealnych. Ma też absolutny hit – serię tutoriali pokazujących, jak malować lub rysować w stylu mistrzów – Rembrandta lub van Gogha, czy też w duchu renesansu lub romantyzmu. Udostępnia bezpłatne aplikacje umożliwiające wirtualne zwiedzanie muzeum i tworzenie własnych kolekcji

- Luwr w Paryżu (www.louvre.fr/en) poleca wirtualne zwiedzanie i prezentację wybranych arcydzieł, w tym „Mony Lizy" ze wszystkimi szczegółami. Opowiada historię Luwru i poleca kilkadziesiąt filmów o sztuce. Wystawę w Petite Galerie udostępnia w technologii 360°. Codziennie jedno z dzieł ze swej kolekcji omawia szczegółowo.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA