Mieszkaniowe

Większość właścicieli zdecyduje o zaliczce i remoncie

W małych wspólnotach często trudno jest uzyskać zgodę właścicieli wszystkich lokali na remont
Fotorzepa/Adam Burakowski
Administrowanie małym budynkiem nie będzie wymagało jednomyślności właścicieli.

Właściciele już czterolokalowego budynku będą musieli powołać zarząd nieruchomości oraz podejmować uchwały w ważnych dla siebie sprawach.

Małe wspólnoty mieszkaniowe będą miały maksymalnie trzy, a nie jak obecnie siedem lokali. Nad zmianą w tej sprawie pracuje Ministerstwo Inwestycji i Rozwoju. Będzie ona dotyczyć ustawy o własności lokali.

Dla wielu wspólnot oznacza to prawdziwą rewolucję w administrowaniu budynkiem. Skorzystają na tym także zarządcy nieruchomości. Więcej będzie dla nich miejsc pracy.

Eksperci są podzieleni w ocenie tej propozycji.

W praktyce zmniejszenie liczby lokali tworzących małą wspólnotę mieszkaniową oznacza, że po wejściu w życie nowych przepisów małe wspólnoty zaczną funkcjonować na podstawie ustawy o własności lokali, a nie kodeksu cywilnego. We wspólnotach regulowanych k.c. wszystkie ważne decyzje dotyczące nieruchomości muszą zapadać jednomyślnie. Chodzi o te przekraczające zwykły zarząd, czyli np. w sprawie remontu budynku, wysokości zaliczek na utrzymanie nieruchomości. Nie powołuje się również zarządu do administrowania budynkiem. Zajmują się tym sami właściciele lokali.

Zupełnie inaczej jest we wspólnotach mieszkaniowych, które funkcjonują na podstawie ustawy o własności lokali. W ich wypadku decyzje zapadają większością głosów w formie uchwał. Siła głosu zależy od udziału w nieruchomości wspólnej. Od uchwał podjętych przez właścicieli można odwołać się też do sądu powszechnego. Poza tym raz w roku właściciele spotykają się na zebraniu, na którym udzielają absolutorium zarządowi oraz podejmują decyzje o finansach na przyszły rok.

W dużej wspólnocie powołuje się zarząd wspólnoty, który dba o nieruchomość oraz reprezentuje ją na zewnątrz, np. przed sądem. Może też zatrudnić administratora, by dbał o nieruchomość na co dzień.

Projekt krytykuje Piotr Kłodziński, prezes Międzyzakładowej Spółdzielni Mieszkaniowej „Energetyka" w Warszawie.

– Nic na siłę. Uważam, że rząd nie powinien się mieszać w zarządzanie wspólnotami. Obecnie małe wspólnoty mogą podjąć przecież decyzję, że chcą funkcjonować na podstawie ustawy o własności lokali. Niech dalej same decydują, które przepisy są dla nich lepsze. Bardzo trudno jest zmusić właścicieli lokali do powołania zarządu, gdy tego nie chcą. Coś wiem na ten temat. Mamy bowiem taki przypadek w „Energetyce" – wskazuje prezes Kłodziński.

Inni widzą jednak i zalety tego rozwiązania.

– W małych wspólnotach trudno decyduje się w sprawach finansowych np. kredytu na remont budynku. Potrzebna jest bowiem jednomyślność. A o taką jest trudno, gdy w budynku mieszka siedmiu właścicieli. Zawsze bowiem znajdzie się jeden, który się sprzeciwi. Po zmianie przepisów do podjęcia decyzji wystarczy uchwała podjęta przez większość właścicieli – mówi Tomasz Błeszyński, prezydent Federacji Porozumienie Polskiego Rynku Nieruchomości.

Jego zdaniem na zmianie skorzystają również zarządcy nieruchomości.

– Przybędzie dużych wspólnot mieszkaniowych. Oznacza to, że wiele z nich będzie potrzebowało profesjonalisty do zarządzania. Nie zawsze bowiem właściciele chcą osobiście zajmował się swoim budynkiem – tłumaczy Tomasz Błeszyński.

Ale są i inne głosy.

– Ustawa o własności lokali daje dużo swobody w zakresie zarządzania. Wystarczy, że właściciele wybiorą do zarządu jedną osobę spośród siebie. Nie trzeba mieć kierunkowego wykształcenia, nie muszą też zatrudniać fachowca, jeżeli uznają to za zbędne – tłumaczy Grzegorz Abramek ze Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych w Warszawie. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL