fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Przekształcenie użytkowania kuleje, bo przepisy są fatalne

Fotorzepa, Robert Gardziński Robert Gardziński
O tym, co należy poprawić w uwłaszczeniu, mówi Jerzy Jankowski ze Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP.
Jest pan zadowolony z efektów przekształcenia prawa użytkowania wieczystego gruntów we własność?
Nie.
Dlaczego? Tysiące mieszkańców spółdzielni się uwłaszczyło. To chyba dobra wiadomość?
Te osoby, które mieszkają w budynkach stojących na niedużych działkach, wydzielonych po obrysie budynków, mogą być zadowolone. Za niewielkie pieniądze stały się właścicielami udziałów w gruncie przyporządkowanych do ich mieszkań. Super! Nic, tylko się cieszyć. Prawda? Ale... W spółdzielniach mieszka wielu pechowców. Owszem, przekształcili się, ale połowicznie, nie do końca. Dalej będą płacić za użytkowanie wieczyste. Dalej więc samorządy będą mogły podnosić im roczną opłatę.
Dużo jest takich „pechowców"?
Dużo. Problem dotyka praktycznie wszystkich starych osiedli', gdzie jest rzadsza zabudowa. Na ich terenie jest wiele działek, na których nie ma bloków, a jedynie drogi, parkingi, place zabaw, tereny zielone etc. W ich wypadku do uwłaszczenia nie doszło, co jest paradoksem. Te tereny są przecież ściśle związane z budynkami mieszkalnymi znajdującymi się w ich sąsiedztwie.
We wspólnotach mieszkaniowych jest zupełnie inaczej. Mają one na ogół wyodrębnione nieruchomości w obrysie budynków. Tereny wokół są własnością gmin i mieszkańcy korzystają z nich, nie ponosząc żadnych kosztów.
W spółdzielniach mieszkaniowych tereny pod budynkami i wokół nich (z dostępem do drogi publicznej) są własnością mieszkańców i muszą oni ponosić koszty utrzymania terenów wspólnych. Czy to jest według pani sprawiedliwe?
Oczywiście, że nie.
Dlatego konieczna jest zmiana przepisów. Z ustawy powinno wynikać wprost, że przekształceniu podlegają także grunty niezabudowane budynkami wielorodzinnymi lub jednorodzinnymi z zabudowaną infrastrukturą techniczną niezbędną do racjonalnego korzystania z budynków wielorodzinnych lub jednorodzinnych. W przeciwnym razie mieszkańcy spółdzielczych budynków będą obciążani kosztami utrzymania dróg, placów zabaw czy terenów zielonych.
Pamiętam, że związek rewizyjny zabiegał o zmiany w tym zakresie w Ministerstwie Inwestycji i Rozwoju.
To prawda. Nic z tego nie wyszło. Niespecjalnie chciano nas w ministerstwie słuchać. Mamy jednak nową kadencję Sejmu. Planujemy rozmawiać ze wszystkimi klubami poselskimi. Projekt mamy już zresztą gotowy. Mam nadzieję, że któryś z klubów przejmie go jako własny. Jeżeli się nie uda, zawsze możemy wystąpić z projektem obywatelskim. Na pewno będziemy walczyć. Łatwo się nie poddamy.
Co jeszcze trzeba zmienić w ustawie przekształceniowej?
Wiele spółdzielni mieszkaniowych nie ma uregulowanego tytułu prawnego do gruntu, co uniemożliwia przekształcenie. W Warszawie problem dotyczy aż 100 tys. mieszkań, a w Białymstoku jednej spółdzielni. Są to głównie zaszłości z czasów PRL.
Państwo realizowało plan gospodarczy, a spółdzielnie mieszkaniowe jako jednostki gospodarki uspołecznionej były jego wykonawcami. Po latach okazało się, że niespecjalnie się wtedy przejmowano tytułami prawnymi. I teraz konsekwencje zaniedbań ponoszą członkowie spółdzielni.
Mamy pomysł, jak wyprostować sytuację prawną tych lokali. Można skorzystać z instytucji przemilczenia. Została ona zastosowana m.in. w art. 34 dekretu z 8 marca 1946 r. o majątkach opuszczonych i poniemieckich.
Proponujemy, żeby jeśli do dnia wejścia w życie naszej propozycji nie uda się ustalić właściciela działki, własność tej nieruchomości nabywała spółdzielnia. Pod warunkiem jednak, że wybudowała bloki na podstawie pozwolenia na budowę i decyzji lokalizacyjnej. Ponadto co najmniej od 5 grudnia 1990 r. grunty znajdują się nieprzerwanie w posiadaniu spółdzielni. Tam, gdzie się okażę, że znani są właściciele gruntu, powinno się wypłacić odszkodowanie. Kolejny problem dotyczy bonifikaty.
A konkretnie?
Chodzi o lukę w ustawie o przekształceniu. Przewiduje ona bonifikatę w wysokości 99 proc. dla osób z niepełnosprawnościami, ale tylko wtedy, gdy są one właścicielami lokalu (domu jednorodzinnego). Nie ma przy tym znaczenia, czy budynek (dom) stoi na gruncie, który wcześniej był własnością gminy czy też Skarbu Państwa.
Na liście uprzywilejowanych zabrakło posiadaczy spółdzielczego lokatorskiego oraz własnościowego prawa do lokalu, którzy właścicielami nie są. Ustawa przekształceniowa mówi wprost, że z przekształcenia korzysta spółdzielnia jako właścicielka tego typu mieszkań, a spółdzielcy pośrednio. Jeżeli bowiem spółdzielnia otrzyma bonifikatę, ma to wpływ na wysokość opłat za mieszkanie. Natomiast spółdzielnia z 99-proc. bonifikaty skorzystać nie może, ponieważ nie jest osobą fizyczną z niepełnosprawnością. Z tego powodu listę uprawnionych powinno się uzupełnić o posiadaczy lokatorskich i własnościowych mieszkań oraz domów jednorodzinnych. Chodzi o osoby z orzeczoną niepełnosprawnością w stopniu umiarkowanym lub przed ukończeniem 16. roku życia, lub przedstawicieli ustawowych, opiekunów prawnych mieszkających w dniu przekształcenia z tymi osobami.
Na liście uprawnionych do bonifikaty powinni się znaleźć także członkowie rodzin wielodzietnych, inwalidzi wojenni i wojskowi, kombatanci oraz ofiary represji wojennych i okresu powojennego, a także świadczeniobiorcy do ukończenia 18. roku życia, u których stwierdzono ciężkie i nieodwracalne upośledzenie albo nieuleczalną chorobę zagrażającą życiu, lub ich opiekunowie prawni.

CV

Jerzy Jankowski jest prezesem Związku Rewizyjnego Spółdzielni Mieszkaniowych RP. Związek prowadzi badania lustracyjne spółdzielni mieszkaniowych, reprezentuje interesy zrzeszonych w nim spółdzielni, szkoli oraz prowadzi działalność wydawniczą. Od wielu lat Jerzy Jankowski pełni również funkcję przewodniczącego zgromadzenia ogólnego Krajowej Rady Spółdzielczej. Wcześniej przez trzy kadencje Sejmu był posłem Sojuszu Lewicy Demokratycznej. ?
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA