fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Uwłaszczenie z poślizgiem

Szacuje się, że na zmianie statusu gruntu skorzystało 2,5 mln użytkowników wieczystych
shutterstock
Tysiące osób nie dostały jeszcze zaświadczenia potwierdzającego przekształcenie użytkowania wieczystego gruntu pod blokiem lub domem jednorodzinnym.
Uwłaszczenie gruntów pod blokami i domami jednorodzinnymi miało się zakończyć rok temu. Tymczasem mijają już dwa lata od wejścia w życie przepisów przekształceniowych, a końca nie widać. Winna jest nie tylko pandemia.

Daleka jeszcze droga

Do tej pory w Katowicach wydano 33,5 tys. zaświadczeń potwierdzających przekształcenie. Nie otrzymało ich jeszcze 18,5 tys. mieszkańców. W Krakowie dostało je 80 tys. osób, czeka 1 tys. W Białymstoku wysłano 12,3 tys. dokumentów, a brakuje 1650, w Łodzi otrzymało je 82 tys. mieszkańców, a czeka 1 tys. Rekord pobito w stolicy: wydano 300 tys. zaświadczeń. Wciąż jednak czeka na nie 170 tys. warszawiaków.
Skąd poślizg w metropoliach? Powodów jest wiele, choć te główne są wszędzie podobne. Samorządy długo nie mogły masowo wydawać zaświadczeń, bo utrudniała to ustawa przekształceniowa. Trzeba było ją poprawiać aż trzy razy. W większości zmiany były korzystne. Ich wdrożenie wymagało jednak czasu. Ale to niejedyny powód. Urzędnicy twierdzą, że na opóźnienia miał też wpływ Covid-19.
– Z powodu pandemii wstrzymaliśmy na wiosnę wysyłanie zaświadczeń. Wznowiliśmy ich wysyłkę w wakacje, a teraz znowu ją zawieszamy do czasu, aż zachorowań będzie mniej. Nie oznacza to, że urzędnicy próżnują. Przygotowują zaświadczenia, by później je masowo rozesłać – tłumaczy Robert Soszyński, wiceprezydent Warszawy.
Stolica jest jednak w mniejszości. Mimo pandemii większość miast wysyła zaświadczenia do mieszkańców i prognozuje, że uwłaszczenie zakończy do końca roku. Takie plany mają m.in. Białystok i Kraków. Jednak co najmniej rok rozsyłanie zaświadczeń potrwa jeszcze w Katowicach. Natomiast Łódź i Warszawa wolą nie składać żadnych deklaracji co do terminu.
– Przekształcenia w wielu miastach idą zbyt wolno. To nie tylko wina pandemii, ale i przepisów. Gdyby nie było obowiązku wydawania zaświadczeń, już dawno uwłaszczenie by się zakończyło. A tak tysiące osób czekają na ten dokument i nie do końca wiedzą, jakim tytułem prawnym dysponują – uważa Piotr Pałka, radca prawny z Kancelarii Prawnej Derc, Pałka.
Problemem jest nie tylko brak zaświadczenia. Czeka się również na wyliczenie opłaty jednorazowej z bonifikatą. W Warszawie to... nawet rok. Jednak nie wszędzie tak jest. – Ze względu na ogromne zainteresowanie taką formą uregulowania opłaty przekształceniowej czas oczekiwania wynosi kilka miesięcy – tłumaczy Krzysztof Kaczorowski z Urzędu Miasta w Katowicach.
W Białymstoku czy Krakowie urzędnicy zapewniają, że czas oczekiwania jest znacznie krótszy.

Co z bonifikatą

W wielu miastach, takich jak Katowice, Łódź czy Kraków, bonifikata w opłacie za użytkowanie wieczyste z każdym rokiem maleje. Niektóre samorządy zadbały więc, żeby wyższa bonifikata mieszkańcom nie przepadła. Podjęto tam uchwały gwarantujące bonifikatę w najwyższej wysokości, czyli z 2019 r.
Natomiast w Warszawie, gdzie bonifikata jest na jednym poziomie (98 lub 99 proc.) i nie maleje, podjęto inne działania osłonowe. Przepisy przewidują, że po otrzymaniu zaświadczenia użytkownik powinien złożyć wniosek o naliczenie opłaty jednorazowej w ciągu dwóch miesięcy. W przeciwnym razie utraci bonifikatę. Radni w stolicy podjęli uchwałę, że można w tej sprawie wystąpić nawet po upływie tego okresu, a upust nie przepadnie.
Ciągle też pojawiają się problemy z uregulowaniem sytuacji prawnej nieruchomości. – Wiele wspólnot mieszkaniowych, którymi zarządzamy, nie ma jeszcze uregulowanego statusu gruntu. I podejrzewam, że długo nie będzie miała – mówi Zbigniew Gamdzyk, prezes spółki Condominium.
– Chodzi o te, których budynki stoją na działkach wydzielonych po obrysie. Efekt tego jest taki, że często część budynku stoi na cudzej nieruchomości. Bez wyprostowania tej sytuacji nie ma szans na przekształcenie. A nie jest to takie proste. Wspólnota musi wykupić fragment tej działki, co kosztuje, a nie każdą na to stać. Jednocześnie musi załatwić formalności, m.in. dotyczące podziałów geodezyjnych, co może potrwać lata – wskazuje Zbigniew Gamdzyk. – W wypadku budynków na Starówce dużym problemem są lokale użytkowe w parterach. Zajmują one znaczną część budynku, przez co nie kwalifikuje się on do przekształcenia, mimo że znajdują się w nim mieszkania. Nie wszyscy właściciele to rozumieją.
W spółdzielniach mieszkaniowych dużym problemem są nieruchomości, na których nie ma bloków ani domów jednorodzinnych, ale jest infrastruktura ściśle z nimi związana. Do budynku trzeba dojechać, dojść, a dzieci potrzebują miejsca do zabawy. Wiele spółdzielni ma tereny rekreacyjne, parki czy też budynki służące do obsługi osiedli etc.
W wypadku tych gruntów nie doszło do przekształcenia. Dlaczego? Ustawa przekształceniowa pomija te tereny.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA