fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Bitwy o najlepsze mieszkania

materiały prasowe
Ceny transakcyjne czasem przewyższają ofertowe – mówi Joanna Lebiedź, właścicielka agencji Lebiedź Nieruchomości, ekspertka Polskiej Federacji Rynku Nieruchomości.
Na rynku pierwotnym w Warszawie padł rekord. W połowie dzielnic średnia cena mkw. mieszkania przekroczyła 10 tys. zł. Na rynku wtórnym też drożyzna?
Rynek wtórny też ma się nieźle. Nie dotyczy to wszystkich segmentów, ale nie można powiedzieć, żeby wirus, przynajmniej na razie, mocno zaatakował nieruchomości z rynku wtórnego. W niektórych topowych lokalizacjach mieszkania dwu- i trzypokojowe o średniej powierzchni 50–60 mkw. biją momentami rekordy. Ceny transakcyjne przewyższają ceny, po których te lokale są wystawiane. Krótko mówiąc, klienci o niektóre mieszkania się biją.
Z czego wynika ta odporność mieszkań na koronawirusa?
To m.in. efekt ucieczki z pieniędzmi z banków, byle tylko nie leżały one na koncie. Uciekają zwykli klienci, nie tylko inwestorzy. Niektórzy inwestują w złoto, inni w nieruchomości. Chodzi o przechowanie wartości pieniądza. To w znacznej, jeśli nie przeważającej, mierze klienci gotówkowi. Widać wykruszanie się klientów kredytowych, chociaż nadal są. Pracownicy części branż w wyniku pandemii stracili zdolność kredytową.
Kupujący wyczekiwali spadków cen. Te na razie trzymają się mocno. Czy sprzedający nie są jednak bardziej skłonni do negocjacji, bo kryzys może w końcu doprowadzić do korekty? Może lepiej sprzedać dziś drożej niż jutro taniej.
To naturalne dylematy wszystkich sprzedających. Na takie pytania trudno jednak postawić jednoznaczną odpowiedź. Na pewno mamy małą katastrofę w najmach, i to w najmach różnego rodzaju – i studenckim, i pracowniczym. Nauka i praca przeniosły się do strefy online, więc spora część najemców zrezygnowała z wynajmu, wracając np. do rodzinnego domu.
Wynajmy krótkoterminowe, czyli hotelowe, upadły natychmiast w sposób spektakularny. Widzimy to na przykładzie klientów, którzy przed pandemią kupowali mieszkania na wynajem całymi pakietami, posiłkując się kredytem. Sporo klientów wynajmowało lokale z myślą o podnajmie. Zaciągnęli, podobnie jak kupujący na kredyt, pewne zobowiązania. Pytanie, co dziś zrobić z pustymi mieszkaniami. Jeśli najmy się nie ruszą, to przyjdzie taki moment, że inwestorzy będą się musieli z tych inwestycji wycofać.
A jak będziemy mieli wysyp takich mieszkań, to siłą rzeczy rynek się nasyci, więc ceny będą spadać.
A jak się mają flipperzy? Po mieszkaniowe ruiny wciąż ustawiają się kolejki czy gorączka na tym rynku spadła?
Spadła. Rasowi flipperzy stoją i czekają, co się wydarzy. Nie wykonują żadnych nerwowych ruchów.
Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA