fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Mieszkaniowe

Rzeczpospolita TV: Uderzenie w branżę deweloperską może przyjść z różnych stron

materiały prasowe
W budownictwie, jak również w gospodarce są cykle. Są dołki i górki. Pytanie, jak głęboki będzie dołek w deweloperce i ile – kolokwialne rzec ujmując – budów się wysypie – mówił w programie #RZECZoNIERUCHOMOSCIACH Marek Niechciał, prezes Urzędu Ochrony Konkurencji i Konsumentów.

W tym roku UOKiK otrzymał ponad 40 skarg na deweloperów. Czterem firmom postawione zostały zarzuty, a w sprawie 22 prowadzone są postępowania wyjaśniające. Wydaje się, że przy tak rozgrzanym rynku pierwotnym skala ewentualnych nieprawidłowości wśród deweloperów nie jest duża?

Pytanie jest jednak takie, kiedy konsumenci się skarżą. Gdy kupią mieszkanie, najpierw się cieszą, że udało im się dostać kredyt na lokal o wymarzonej powierzchni i z idealnym widokiem. Problemy pojawiają się później: gdy odbierają mieszkanie i okazuje się, że jest nie takiej jakości, jakiej myśleli, czy gdy dowiadują się, że przed ich oknami wyrośnie inny obiekt, o którego powstaniu nie wiedzieli, bo informacji o nim nie zawarto w prospekcie informacyjnym. Zgłoszenia w urzędzie pojawiają się również, gdy deweloper zaczyna spóźniać się z oddaniem budynku do użytkowania. To też jednak nie dzieje się od razu. Konsumenci chcą przecież, żeby ich mieszkanie zostało wybudowane, a jeśli deweloper wpadnie w kłopoty, ich sytuacja może stać się jeszcze gorsza. System nie chroni ich w takich przypadkach. Wciąż nie ma deweloperskiego funduszu gwarancyjnego.

Liczba skarg nie jest więc duża, bo...

...motywacje nabywców mieszkań w zakresie informowania bądź nie urzędu są różne. Porównajmy też duże afery z ostatnich lat – niedotyczące deweloperów – i spróbujmy odpowiedzieć na pytanie, ile skarg było na Amber Gold, póki nie przestał wypłacać pieniędzy. W przypadku GetBacku mamy natomiast około 4 tysięcy poszkodowanych, o których wiemy, że nie odzyskają całości wpłaconych środków, do UOKiK skarg natomiast trafiło jedynie 500. Nie wszyscy się do nas po prostu zgłaszają.

Pana zdaniem może dojść do sytuacji, że tych skarg będzie więcej? Powoływanie się na afery GetBacku czy Amber Gold w kontekście sytuacji na rynku deweloperskim brzmi niepokojąco.

W budownictwie, jak również w gospodarce są cykle. Są dołki i górki. Pytanie, jak głęboki będzie dołek w deweloperce i ile – kolokwialne rzec ujmując – budów się wysypie, bo koszty okażą się większe niż to, co założył deweloper, a klienci nie będą zainteresowani zakupem mieszkań po wyższych cenach.

Uderzenie przyjść może również z innej strony. Mamy dziś rekordowo niskie stopy procentowe, w razie ich wzrostu inne formy lokowania pieniędzy staną się atrakcyjniejsze, a wzięcie kredytu hipotecznego będzie utrudnione – co zmniejszy popyt na mieszkania, a deweloperom zwiększy koszty, bo będą musieli drożej się finansować.

Może też dojść do załamania na rynku obligacji. Dziś przecież deweloperzy finansują się nie tylko dzięki głównemu zastrzykowi pieniędzy – czyli za pośrednictwem wpłat z otwartych rachunków powierniczych, na które środki wpłacają kupujący mieszkania – ale w znacznej części również poprzez obligacje. Jeśliby doszło do istotnego zachwiania na rynku obligacji, wykupienie papierów wartościowych przez dewelopera poprzez emisję kolejnych może stać się nagle bardzo trudne. Uderzenie w branżę deweloperską może więc przyjść z różnych stron.

Niedawno prasa rozpisywały się o problemach nabywców mieszkań w stolicy. Polski Związek Firm Deweloperskich obiecał nabywcom pomoc prawną. Ludzie nie kupują jednak bezpłatnej pomocy prawnej, kupują mieszkania.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA