fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Dr Iza Książek: Witaminy nie takie niewinne

dr Iza Książek
materiały prasowe
Należy się wystrzegać nadmiernego zwiększania dawek witaminy C i D bez konsultacji z lekarzem – mówi dr Iza Książek, zastępca dyrektora Narodowego Instytutu Leków ds. badań kontrolnych.

Jeśli witamina C, to tylko lewoskrętna – można przeczytać w Internecie. Prawda czy fałsz?

Fałsz. To chwyt marketingowy, w dodatku wprowadzający w błąd, bo zarówno naturalnie, jak i syntetycznie wytwarza się tylko lewoskrętną witaminę C – prawoskrętna nie istnieje. Być może ktoś, kto nie znał się na strukturze chemicznej kwasu askorbinowego uznał, że jeśli istnieje lewoskrętna, musi występować i prawoskrętna. Powiedział to raz, a reszta zaczęła powielać.

Czytamy też, że jeśli ta lewoskrętna, to tylko w formie proszku, najlepiej z dzikiej róży. Za 330-gramowe opakowanie takiej witaminy trzeba zapłacić 100 zł, za tabletki – 10 razy mniej.

Chodzi wyłącznie o marketing – opakowanie i opis właściwości związku aktywnie czynnego w produkcie. A większość osób, która nie rozumie ani znaczenia biologicznego witaminy C, ani konieczności bądź nie przyjmowania określonych dawek, daje się po prostu zmanipulować.

Czy apteka może sprzedawać witaminę C opisaną na opakowaniu jako lewoskrętna?

To nazwa formy chemicznej tego związku. Nie można więc zabronić jej używania.

Lewoskrętność to niejedyny mit o witaminie C. Podobno potrafi wyleczyć wszystkie choroby, łącznie z nowotworem złośliwym.

Witaminie C przypisuje się ostatnio, zarówno medialnie, jak i na podstawie danych literaturowych, pewne właściwości. Te, o których wiemy na pewno, to właściwości przeciwutleniające. Pomija się jednak bardzo ważną właściwość przyjmowanej dawki.

Czytamy, że witaminy C nie można przedawkować, bo jej nadmiar zostanie wydalony z organizmu wraz z moczem.

Witamina C będzie miała w organizmie działanie przeciwutleniające, wspomagające np. w pierwszym okresie zachorowania na różnego rodzaju przeziębienia czy infekcje wirusowe, ale tylko do pewnej dawki. Zastosowana w dawce nawet do 1 grama będzie miała działanie stymulujące własny układ immunologiczny. Natomiast w zwiększonych dawkach, w których przypisuje się jej działanie antynowotworowe, witamina C działa proutleniająco, trochę tak jak chemioterapia. Powoduje powstawanie w organizmie wolnych rodników tlenowych, które uszkadzają komórki.

Tylko nowotworowe?

Niestety, również na te prawidłowe. Nie ma działania selektywnego, dlatego trzeba bardzo uważać w domowym podejściu do witaminy C. Nie wolno traktować jej jako związku, który nas odmłodzi czy będzie działał ochronnie, jeśli będziemy przyjmowali go przewlekle. Możemy sobie zrobić ogromną krzywdę.

Jaka dawka jest bezpieczna, a jaka zaczyna być już niebezpieczna dla zdrowia?

W pierwszym okresie zachorowania bezpieczne będzie ok. 100 miligramów, maksymalnie 1 gram. Owszem, pojawiają się zalecenia mówiące o przyjmowaniu dwa razy dziennie dawki 1-gramowej, ale jest to zalecenie indywidualne i zwykle mowa jest o stosowaniu jej przez 1–2 dni, a nie przewlekle. Za każdym razem powinno się jednak zasięgać porady lekarza.

Polacy wolą jednak leczyć się sami. Zwłaszcza przeziębienie.

To ogromny problem naszego społeczeństwa, wynikający też z utrudnionego dostępu do opieki zdrowotnej. Tendencję do samoleczenia potęgują reklamy czy treści w internecie. Powielamy też schematy stosowane przez znajomych, zapominając, że każdy organizm jest inny, i to, co pomogło komuś, nie musi pomóc nam. Można powielić je w przypadku infekcji wirusowej, ale należy zdecydowanie wystrzegać się maksymalizowania dawek i nadmiernej suplementacji. Suplementów najlepiej w ogóle nie stosować bez wskazań.

A co z kolejną w alfabecie witaminą D?

Jest wskazywana jako witamina, którą trzeba przyjmować szczególnie w okresie jesienno-zimowym, w którym mamy niedobór nasłonecznienia powierzchni skóry. Witamina D syntetyzowana jest w naszych komórkach i rzeczywiście należy ją suplementować w przypadku niedoboru, tyle że należy go określić w badaniach, oznaczając poziom witaminy D w osoczu. Takie badanie można zrobić komercyjnie w wielu przychodniach. Dopiero gdy się okaże, że mamy niedobór względem poziomu zalecanego, należy wprowadzić suplementację, najlepiej po konsultacji z lekarzem. Dysponujemy badaniami, w których zbadano wpływ witaminy D powyżej 400 jednostek międzynarodowych. W produkcie leczniczym mamy ok. 1000 j.m., a na półkach znajdujemy suplementy nawet po 2 tys. j.m. U osób z prawidłowym poziomem witaminy D przyjmujących ponad 2 tys. j.m. zwiększa się ryzyko wystąpienia chorób nowotworowych i śmiertelności ogólnej. Z wynikami tych badań trudno dyskutować – zostały opublikowane i wykonane na dużej grupie obserwowanych pacjentów.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA