Matka dziewczynki Shelina Begum i jej ojciec, Mohammed Raqeeb przekonywali, że są rodziną muzułmańską i - zgodnie z prawem islamu - tylko Allah może zakończyć życie dziecka.
Sędzia po przeanalizowaniu dowodów w tej sprawie stwierdził, że dziewczynka może zostać przewieziona do Włoch.
Adwokat David Lock, reprezentujący rodziców Tafid podziękował w ich imieniu za orzeczenie i stwierdził, że poczuli w związku z nim "ogromną ulgę".
Teraz para chce jak najszybciej przewieźć dziecko do Włoch.
Prawnicy szpitala rozważają jednak odwołanie od wyroku, ponieważ orzeczenie może "mieć implikacje w przypadku innych dzieci".
Wuj śmiertelnie chorej pięciolatki zapowiadał wcześniej, że jej rodzina "nigdy nie podda się" w walce o jej życie.
Tafida doznała uszkodzenia mózgu w lutym - i, zdaniem lekarzy z Royal London Hospital, nie ma dla niej nadziei i pozwolenie jej na śmierć leży w jej interesie.
Matka pięciolatki błagała lekarzy, aby nie uniemożliwiali rodzinie zabrania dziecka do Włoch, gdzie miałoby być poddane terapii, która - zdaniem rodziny - może uratować jej życie.
W przededniu wyroku Sądu Najwyższego wuj dziewczynki, Johrul Islam przekonywał, że widać oznaki poprawy stanu zdrowia dziecka.
- Każdy kto spędził z nią pięć minut zakochiwał się w niej, wiele osób mówi tak o dzieciach, ale ona była naprawdę wyjątkowa - dodał.
- Ma szansę, aby jej stan się poprawił, nie oczekujemy cudownego wyleczenia, nie mówimy, że odzyska 100 proc. zdrowia, ale zaakceptujemy ją w takim stanie, w jakim będzie, jesteśmy rodziną o silnych więziach, będziemy przy niej, by ją wspierać - zapewnił.
Tafida, która z rodzicami mieszkała we wschodnim Londynie, cierpiała na rzadką przypadłość, która sprawiła, że w jej organizmie doszło do splątania naczyń krwionośnych i wytworzenia się nienaturalnych połączeń między tętnicami i żyłami. W efekcie dziewczynka doznała uszkodzenia mózgu i od tego czasu jest podpięta do aparatury podtrzymującej życie.
Lekarze ze szpitalu w Genui, na podstawie badania przeprowadzonego za pośrednictwem łączy wideo stwierdzili, że są w stanie zająć się dzieckiem.
Kuzynka Tafidy, Tahira Ahmed podkreśla, że pięciolatka jest "kochanym, uroczym dzieckiem". - Spędzała ze mną większość czasu, kiedy przychodziłam do ich domu - dodaje. - Nie jest dziewczynką, którą powinno się odłączać od aparatury - podkreśla.
- Nie chcę tego. Chcę, żeby pojechała do Włoch i żyła... wszyscy chcemy, by żyła, nie aby umarła. Chcemy ocalić Tafidę - mówi.
Barts Health NHS Trust, operator Royal London Hospital w komunikacie podkreślał, że "sytuacja jest smutna, a lekarze ze szpitala otaczają rodzinę (Tafidy) opieką i wsparciem".
W dalszej części komunikatu czytamy, że lekarze - po konsultacjach z ekspertami medycznymi i ośrodkami specjalistycznymi spoza szpitala "ustalili, iż dalsze leczenie nie poprawi stanu pacjentki i nie będzie w jej najlepszym interesie".