fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Medycyna i zdrowie

Dlaczego młode matki cierpią na depresję?

Presja społeczna, by być szczęśliwą mamą, wywołuje silne napięcie i zwiększa ryzyko depresji
ahutterstock
Co dziesiąta kobieta źle znosi wczesne macierzyństwo. Naukowcy obwiniają i hormony, i mózg.

Emocjonalny rollercoaster po narodzinach dziecka znany był od zawsze. Już Hipokrates opisywał poporodowy niepokój i bezsenność. W XIX w. określano go jako „szaleństwo ciąży” lub „szaleństwo laktacji”, a kobiety wysyłano do szpitali psychiatrycznych.

Współczesna medycyna nazywa przypadłość młodych matek depresją poporodową. Silnie obniżony nastrój i lęk są zbyt rzadko powodem do wizyty u specjalisty. Leczenie polega na połączeniu środków przeciwdepresyjnych, terapii hormonalnej, poradnictwa i ćwiczeń fizycznych. Mimo to wiele kobiet uważa te opcje za niewystarczające.

Młode mamy boją się przyznać, że nowe dziecko nie jest tylko pakietem szczęścia i radości. Przez wiele miesięcy przygotowywały się do zupełnie innych doznań. Negatywne emocje poporodowe są dla nich niemiłym zaskoczeniem, wywołują poczucie winy i obniżenie samooceny.

Według badań prowadzonych w USA dla co dziesiątej kobiety okres tuż po porodzie staje się bardziej smutny niż szczęśliwy.

Nieleczona depresja poporodowa może trwać latami, zakłócając zdolność matki do opieki nad dzieckiem i budowania z nim więzi. Co więcej, u takich noworodków notuje się wyższe poziomy kortyzolu i innych hormonów stresu. Są zaniepokojone, płaczliwe i gorzej śpią. W późniejszym wieku zwiększa się ryzyko problemów rozwojowych. Dzieci matek z nieleczoną depresją poporodową mogą wykazywać gorsze funkcje poznawcze a nawet wolniejszy wzrost. Bywa, że podwyższony poziom kortyzolu utrzymuje się latami, a w okresie dojrzewania pojawia się zwiększone ryzyko wystąpienia depresji.

Czas mroku i błyskawic

Przez dziewięć długich miesięcy w ciele i mózgu kobiety powoli wzrasta poziom hormonów, w szczególności progesteronu i estrogenu. Jajniki i łożysko wytwarzają te dwie substancje stopniowo, lecz nieustępliwie. Wraz z narodzinami dziecka poziom hormonów gwałtownie spada. Żadna inna fizjologiczna zmiana nie ma tej intensywności i tak dużego tempa.

Chociaż depresja poporodowa weszła do oficjalnej literatury medycznej w latach 50., przez dekady nie było zbyt wielu badań na ten temat. Obecnie coraz więcej naukowców zwraca uwagę na ten długo zaniedbywany problem zdrowotny kobiet.

Drenaż mózgów

Analizy biochemii mózgu młodych matek wykazują zmiany w obwodzie nerwowym i obszary wymagające naprawy.

Według prof. Josepha Lonsteina z Uniwersytetu w East Lansing (Michigan) przez dekady zastanawiano się, czy depresja poporodowa jest konsekwencją fluktuacji hormonów, czy może przyczyna jest inna. Pomiary poziomów hormonów we krwi wykazały brak wyraźnych korelacji z podatnością na objawy depresji poporodowej.

– Podczas gdy zmiany hormonalne są z pewnością brane pod uwagę, nie wszystkie kobiety są jednakowo podatne na obniżenie nastroju – mówi prof. Lonstein. – Nasuwa się pytanie: co zatem powoduje te różnice?

Chociaż hormony prawdopodobnie leżą u podstaw depresji poporodowej, wiele tropów prowadzi do ciała migdałowatego – ukrytego w mózgu „termostatu emocjonalnego” – generatora negatywnych emocji i agresji oraz narządu pełniącego ważną rolę w przetwarzaniu informacji w sferze kontaktów międzyludzkich.

– Ciało migdałowate jest uwikłane w wiele struktur, które pomagają matkom czuć się matkami – tłumaczy prof. Alison Fleming z Uniwersytetu w Toronto. – Łączy się z prążkowiem, które bierze udział w doświadczaniu nagrody, a także z hipokampem, kluczowym ośrodkiem pamięci i reakcji na stres. Podłączone jest również do podwzgórza, pełniącego funkcję interfejsu pomiędzy mózgiem a układem hormonalnym. Gdy odczuwasz strach, system hormonalny wytwarza adrenalinę i inne substancje chemiczne, które powodują bicie serca i pocenie się dłoni. Ciało migdałowate jest również połączone z korą przedczołową i wyspą, zaangażowane w podejmowanie decyzji, motywację i inne funkcje powiązane z instynktem macierzyńskim.

Prof. Fleming i jego współpracownicy odkryli, że u kobiet po porodzie pojawił się nieoczekiwany wzorzec. Podczas gdy zarówno matki z depresją, jak i bez depresji wykazywały podwyższoną aktywność ciała migdałowatego podczas oglądania własnych dzieci, te z obniżonym nastrojem również wykazywały zwiększoną reakcję na szczęśliwe, ale nieznane maleństwa, sugerując, że reakcje na własne potomstwo były stępione i niejednoznaczne. To odkrycie może oznaczać, że kobiety w depresji poporodowej mają mniejszą skłonność do emocjonalnego przywiązywania się do swoich dzieci.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA