fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Media

Dworak w programie #RZECZoPOLITYCE: Oczywiste jest, że politycy mieli wpływ na media

Jan Dworak
rp.pl
Nie zdarzyło się do tej pory, żeby politycy wymieniali nazwiska dziennikarzy, których trzeba wyrzucić, a następnie ich wyrzucano. To się po raz pierwszy wydarzyło na początku tego roku - powiedział w programie #RZECZoPOLITYCE szef KRRiT Jan Dworak.

Jan Dworak, szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji, pytany o działanie nowej ustawy medialnej, powiedział w programie #RZECZoPOLITYCE, że pierwsza ustawa pełnię władzy nad mediami dała ministrowi skarbu. - Druga nieco przesuwa te akcenty w kierunku ciał niby kolegialnych, bo tam jest zagwarantowane miejsce opozycji (w Radzie Mediów Narodowych - red.). Generalnie to ta sama siła polityczna, która sobie w nieco inny sposób, ale bezpośrednio i bez żadnych osłonek gwarantuje sobie wpływ na media publiczne - ocenił Jan Dworak.

Szef KRRiT zwrócił uwagę na to, że w poprzedniej ustawie medialnej było zapisane, że mediami zajmuje się Krajowa Rada, a nie mogą w niej zasiadać czynni politycy.

- Ta ustawa o Radzie Mediów Narodowych pozwala czynnym politykom, tyle, że zasiadającym w parlamencie, kierować mediami. I taka trójka czynnych polityków PiS będzie kierować mediami - ocenił Jan Dworak. - To jest niedobra zamiana, to jest mocno cyniczne - dodał.

Dworak podkreślił, że nigdy się nie zdarzyło, by ktoś pisząc ustawę, myślał o swojej pozycji. Pytany o to, czy ma na myśli wiceministra kultury Krzysztofa Czabańskiego, Dworak odpowiedział, że nie chciałby tego personalizować. – To pan powiedział to nazwisko - odpowiedział Jackowi Nizinkiewiczowi. - Pytałem go podczas pierwszego czytania wprost z trybuny sejmowej, czy zamierza kandydować. Nie odpowiedział, ale wszyscy już wtedy mówili, że pisze to dla siebie, czy oni piszą dla siebie, bo jest tam (w PiS - red.) grupka kilku posłów - powiedział Jan Dworak.

W ocenie szefa KRRiT, za czasów prezesów Brauna i Daszczyńskiego nie miało miejsca jawne ingerencje w funkcjonowanie programów informacyjnych i publicystycznych, jak odbywa się obecnie. - Chodzi o ocenzurowanie wystąpienia prezydenta Baracka Obamy lub bardzo oszczędne informowanie o nieszczęsnym pomyśle PiS, by podwyższyć uposażenie dla ministrów i posłów - powiedział Jan Dworak. Na pytanie o to, czy "Wiadomości" TVP uprawiają propagandę prorządową, odpowiedział: - Można by nawet tak powiedzieć, że to jest propaganda. Ja wolałbym jednak powiedzieć, że nie pełnią ("Wiadomości" TVP - red.) swojej roli krytyka w imieniu społeczeństwa, bo taką rolę powinny pełnić media publiczne. Natomiast krytykują opozycję w imieniu rządu - ocenił szef Krajowej Rady Radiofonii i Telewizji.

Pytany o przyczyny spadku oglądalności TVP i słuchalności Polskiego Radia, Jan Dworak wymienił "bardzo złe zarządzanie zasobami ludzkimi", czyli - jak dodał - "wyrzucenie całej dużej grupy dziennikarzy, managerów mediów z powodów politycznych".

- Poprzednio taka wielka czystka miała miejsce w 2006 roku, gdy wymieniły się władze mediów publicznych po wprowadzeniu ustawy przez Prawo i Sprawiedliwość. Wtedy też wyrzucano ludzi z powodów politycznych. Uzasadniając to jednym zdaniem: "Pan się nie mieści w mojej koncepcji programowej" - powiedział Jan Dworak.

Na stwierdzenie, że za czasów rządów PO w mediach publicznych także miały miejsce zwolnienia, szef KRRiT odpowiedział, że to, co się działo w mediach publicznych do 2010-2011 roku, czyli do momentu, gdy zaczął pracować w Krajowej Radzie, "rządził układ wytworzony w 2006 roku". - To, co mówi posłanka Lichocka o wyrzucaniu ludzi, dotyczy lat 2007, 2008, 2009 i jest konsekwencją tego, co zrobiło PiS - ocenił Dworak.

I powiedział: - Nie zdarzyło się do tej pory, żeby politycy wymieniali nazwiska dziennikarzy, których trzeba wyrzucić, a następnie ich wyrzucano. To się po raz pierwszy wydarzyło na początku tego roku. Oczywiste jest, że politycy mieli wpływ na media.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA