fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

PAŻP. Jak przetrwać kryzys

materiały prasowe
Ruch lotniczy w Europie nie odrodzi się przynajmniej przez 4 lata. A trudny będzie nie tylko 2020, ale i 2021. Być może jeszcze i 2022.

Najgorsze były oczywiście marzec i kwiecień, gdzie przy całkowitym zamknięciu zablokowaniu lotów do i z Polski i wielu innych krajów europejskich ruch spadł do poziomu ok 10 proc. poziomu z 2019. — Od 21 lat pracuję w tej branży i czegoś takiego nie widziałem. To prawda mieliśmy wybuch islandzkiego wulkanu, ale trwało to 9 dni i wiadomo było, że chmura pyłu zniknie — mówi Janusz Janiszewski, prezes Polskiej Agencji Żeglugi Powietrznej.

Kiedy w połowie czerwca ograniczenia w ruchu lotniczym zostały nieco złagodzone pojawił się powolny wzrost i zgodnie z prognozami Eurocontroli to lato powinno zakończyć na poziomie 40-45 proc. zeszłorocznego. Dla PAŻP, która utrzymywana jest z opłat przewoźników brak lotów oznacza, że wpływy do kasy agencji będą potężnie ograniczone i niezbędne jest cięcie wydatków. — Postawiliśmy sobie za cel utrzymanie płynności finansowej, także w 2021 roku, utrzymanie miejsc pracy i dalsze inwestycje w rozwój technologiczny. Tego pandemia COVID-19 nie mogła nam zmienić — mówi prezes PAŻP.

Statystyki nie są optymistyczne. Od 15 czerwca do początku września, poziom ruchu w całej polskiej przestrzeni powietrznej wyniósł ok. 30 proc. z tego samego okresu 2019. Starty i lądowania: 50 proc. zeszłorocznego poziomu. Z przewidywanych 3,5 tys. operacji dziennie jest obecnie 800 do tysiąca. Ale i tych pieniędzy na razie nie ma, ponieważ zgodnie z decyzją państw należących do Eurocontroli nastąpiła prolongata opłat nawigacyjnych. To oznacza, że pieniądze jakie PAŻP zarobił od marca do tej pory będą wypłacane dopiero od listopada 2020.

Czytaj także: Ile zarabiają kontrolerzy ruchu lotniczego 

— To stawia przed nami gigantyczne wyzwania, bo z jednej strony musimy utrzymywać działania operacyjne często na bardzo niskim poziomie, natomiast koszty stałe są bardzo wysokie — mówi Janusz Janiszewski. W agencjach europejskich wynoszą one 65 proc. budżetu.

Skąd PAŻP ma pieniądze? Na początku 2020 agencja miała ok. 480 mln złotych oszczędności. Te pieniądze były przeznaczone przede wszystkim na inwestycje, które w latach 2020-2024, były planowane na 1,3 mld złotych. W sytuacji braku wpływów trzeba było te środki wykorzystać nie tylko na inwestycje, ale i pokrycie kosztów bieżących, więc oszczędności topnieją. Według PAŻP minimalny poziom gotówki musi wynieść 180 mln złotych, ponieważ to zapewni 3 miesiące bezpiecznego funkcjonowania agencji. Dzisiaj na kontach agencji jest 280 mln złotych i perspektywę funkcjonowania 3 miesięcy bez żadnych wpływów. Dlatego trzeba było ciąć koszty.

— Ograniczyliśmy do niezbędnego minimum wyjazdy i szkolenia, dostosowaliśmy plan inwestycji na lata 2020-2024 zmniejszając je o prawie 320 mln złotych z zastrzeżeniem, że nie ucierpią wydatki na cyfryzację i nowoczesne technologie. Te inwestycje rozpoczniemy jeszcze we wrześniu. Podpisaliśmy nowe umowy z operatorem GSM, z firmą gwarantującą opiekę zdrowotną, porozumieliśmy się z Instytutem Meteorologii i Gospodarki Wodnej, zawiesiliśmy czasowo odprowadzanie składek podstawowych do PPE, obniżyliśmy wysokość składki ubezpieczenie w Hestii, ograniczyliśmy również liczbę kontrolerów na tych lotniskach, z których nic nie latało. To pozwoliło odroczyć utratę płynności PAŻP z wcześniej prognozowanego lipca – sierpnia do końca października. Żeby utrzymać płynność dłużej planujemy wzięcie kredytu z Banku Gospodarstwa Krajowego. Mamy już zgodę z Ministerstwa Infrastruktury na 2 rodzaje kredytów: obrotowego na pokrycie wydatków bieżących związanych z funkcjonowaniem firmy i tańszego kredytu inwestycyjnego. Negocjujemy teraz z bankiem warunki oraz zabezpieczenia tych pożyczek. W Eurocontroli udało nam się wynegocjować obniżenie stawek płaconych przez PAŻP z tytułu opłat trasowych. Liczymy też, że w listopadzie otrzymamy pieniądze za wykonywane przez nas usługi — tłumaczy Janusz Janiszewski.

Wiadomo jednak, że rok 2021 nie będzie „normalny" w ruchu lotniczym, a według prognoz IATA ruch ma się odbudowywać do 2024. To oznacza, że agencja jeszcze jakiś czas będzie musiała borykać się z zagrożeniem utraty płynności.

- Dlatego też na 2021 musimy ograniczyć koszty osobowe o 133-140 mln złotych —przyznaje prezes PAŻP. Obecnie miesięczne koszty agencji związane z wypłatą wynagrodzeń wynoszą ok. 40 mln. zł. Co planowane zmiany oznaczają dla pracowników? Prezes PAŻP zapewnia, że nie planuje zwolnień. Utrzymane zostaną też świadczenia socjalne: pełny pakiet medyczny, dofinansowanie do przedszkoli i żłobków, biletów do kina i wszystkich rozrywek kulturalnych, pozostają bezzwrotne zapomogi, milion złotych na dofinansowanie wakacji dla dzieci pracowników, pozostaje fundusz remontowy. Jednak cięcia zarobków o 20-25 proc. są nieuniknione. Tyle, że nie wszystkim. Nie będzie obniżki pensji dla pracowników najmniej zarabiających, czyli do 5331 złotych. Te cięcia powinny pozwolić agencji przejść „suchą stopą" przejść przez 2021. Zmniejszą się tegoroczne inwestycje z 263 do 140 mln złotych, ale nie te w cyfryzację i obsługę dronów, ponieważ tutaj PAŻP widzi rosnące źródło dochodów, także podczas pandemii.

— Nie zrezygnujemy z ambicji wybicia się na lidera technologicznego i chcemy wykorzystać do tego gigantyczny kryzys, jakim okazała się pandemia COVID-19. – zapewnia prezes PAŻP. — Naszym celem w przyszłości jest połączenie zarządzania załogowym ruchem lotniczym z bezzałogowymi statkami powietrznymi. I jestem przekonany, że COVID-19 zmieni sytuację na rynku i już niebawem drony będą jednym z głównych użytkowników dolnej przestrzeni powietrznej. Tutaj właśnie widzimy największe możliwości świadczenia usług w kryzysie — podkreśla Janusz Janiszewski.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA