fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lotnictwo

Niemcy podważają przejęcie Condora przez Polską Grupę Lotniczą

Bloomberg
Epidemia koronawirusa zmusi Polską Grupę Lotniczą do wycofania się z przejęcia linii czarterowej Condor – informuje niemiecki „Spiegel". Jest to już czwarta próba ze strony niemieckiej podważająca tę transakcję.

Niemiecka publikacja zbiegła się z zaplanowanym na 12 marca posiedzeniem rady nadzorczej Condora, na którym ma być dyskutowany plan naprawczy spółki.

Czytaj także: Lot Condora - sukces czy porażka?

„Podobno" odpowiednie dokumenty przygotowane przez PGL zakładające opóźnienie bądź wręcz odstąpienie od tej transakcji zostały już przygotowane, a polskim argumentem mają być „niejasne perspektywy dla europejskiego rynku lotniczego".

— Polska Grupa Lotnicza w trakcie trwania procesu transakcji nie komentuje doniesień medialnych w przedmiotowej sprawie — powiedział „Rzeczpospolitej" Michał Czernicki, rzecznik PGL.

Czytaj także: Przejęcie Condora – propaganda a rzeczywistość

Czasy dla lotnictwa, są rzeczywiście wyjątkowo trudne. Sama Lufthansa, którą przejęcie Condora przez PGL mocno zaskoczyło uziemiła całą swoją flotę superjumbo A380 i ograniczyła oferowanie o połowę. Także o połowę ścięły swoją siatkę należące do Grupy LH austriackie linie Austrian Airlines. LOT również cierpi z powodu epidemii Covid-19 zawieszając połączenia i zmniejszając oferowanie na niektórych kierunkach.

Już 24 stycznia, kiedy została podpisana umowa między Condorem a Polską Grupą Lotniczą o przejęciu niemieckiego przewoźnika, sami Niemcy mówili, że „Lufthansa tak łatwo Polakom tego nie odpuści". Denerwowali się zresztą nie tylko w samej LH, ale i w Tuifly, dla których Condor jest potężną konkurencją na rynku niemieckim. Ani jedna, ani druga linia nie mogły przejąć Condora po upadku biura podróży Thomas Cook, bo zakłóciłoby to konkurencję na rynku niemieckim. Dlatego dla tych dwóch przewoźników najbardziej korzystne byłoby bankructwo Condora bądź przejęcie przez któryś z dwóch funduszy inwestycyjnych Greybull bądź Apollo, które doprowadziłyby do wyprzedaży aktywów Condora.

—Wszystko jest kwestią czasu. Wcześniej czy później pojawią się utrudnienia w doprowadzeniu do tego przejęcia – mówił w niespełna tydzień po ogłoszeniu transakcji Kurt Hofman, analityk lotniczy. I rzeczywiście wydarzenia nabrały impetu po tym, jak niemiecki urząd antymonopolowy uznał, że nie ma przeciwwskazań do takiej transakcji.

I rzeczywiście tak się stało. Jeszcze w końcu stycznia prezes Lufthansy Carsten Spohr przypominał, że LOT otrzymał pomoc od państwa w 2013 roku, a kupowanie Condora przez PGL jest niczym innym, jak pomocą finansową dla polskiego przewoźnika. Kiedy jednak 20 lutego niemiecki urząd antymonopolowy uznał, że nie widzi przeciwwskazań do przejęcia Condora przez PGL w kilka dni później (26 lutego) Lufthansa zapowiedziała wycofanie się z umowy ma mocy, której dowoziła Condorowi pasażerów z terenu Niemiec do Frankfurtu, Monachium i Dusseldorfu, a prezes Lufthansy Carsten Spohr nie ukrywał, że zamierza o ocenę tej transakcji zwrócić się do Komisji Europejskiej. Teraz „Spiegel" powołując się na nieoficjalne źródła poddaje w wątpliwość całą transakcję.

— Lufthansa zachowuje się nie fair w całej tej sytuacji, chociaż można było przewidzieć, że będzie kąsać — uważa Adrian Furgalski, ekspert rynku lotniczego. —Skoro niemiecki urząd antymonopolowy uznał, że wszystko jest w porządku, to nie powinno być dyskusji na ten temat. Nie przejmowałbym się też zbytnio pogróżkami o wypowiedzeniu umowy dowozowej od 2021, bo i tak w obliczu kampanii dla ochrony klimatu ludzie coraz częściej na krótkich dystansach będą jeździć pociągami, a nie latać samolotami — dodaje. Jego zdaniem jednak PGL na spokojnie powinien się zastanowić, czy nie zaskarżyć takich działań. I czy nie rozważyć w tej sytuacji wyjścia ze Star Alliance, sojuszu lotniczego zdominowanego przez Lufthansę. — Rozumiem jednak, że w tej chwili nasz przewoźnik ma zupełnie inne sprawy na głowie – dodaje ekspert.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA