fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Felietony

Hubert A. Janiszewski: Lot Condora - sukces czy porażka?

Fot. Bloomberg
Najpoważniejszym wyzwaniem, przed jakim staje LOT może być przekonanie niemieckiego klienta Condora, że oferowane usługi będą na tym samym poziomie, o ile nie lepsze, niż dotychczas.

Zakup przez LOT niemieckiej czarterowej linii lotniczej Condor wzbudził samo zachwyt w rządzie, o czym świadczyła entuzjastyczna wypowiedź premiera. Wobec znikomych efektów wcześniejszych inwestycji dokonanych przez Skarb Państwa w prywatne spółki warto bliżej się przyjrzeć transakcji PGL w Condora.

Niemiecka linia lotnicza Condor zatrudnia 4900 pracowników i posiada 58 samolotów, w tym 16 przestarzałych Boeingów B 767, które w najbliższych 2-3 latach muszą być wymienione na nowe maszyny. Przed transakcją, w której konkurentami LOT-u były fundusze Apollo Global z USA oraz Greybull z Wielkiej Brytanii, zarząd Condora podjął, według niemieckiej prasy („Handelsblatt" i „Frankfurter Allgemeine Zeitung"), redukcję zatrudnienia, która miała objąć 170 osób w centrali oraz 150 osób personelu pokładowego. Z oświadczenia prezesa Condora oraz szefa związków zawodowych w firmie wynika, że dalsze redukcje mają być zakończone, bowiem pod nowym właścicielem przewiduje się ekspansję.

LOT zobowiązał się spłacić finansowanie rządowe dla Condora na kwotę 380 mln euro, a cena zakupu prawdopodobnie wyniosła 250-300 mln euro, czyli w sumie 2,66-2,88 mld zł. Pieniądze na zakup postawiły banki Pekao SA, PKO BP oraz PZU SA pod gwarancje Banku Gospodarstwa Krajowego. Powyższe orientacyjne kwoty inwestycji mogą ulec korekcie z dwóch powodów. Po pierwsze strony nie podały do wiadomości kwoty zakupu. A po drugie, wg oświadczenia prezesa Condora spółka miała odłożone część środków na spłatę zobowiązań wobec rządu Hestii i federalnego. W każdym razie kwota zapłacona przez PGL za Condora wyniesie najprawdopodobniej łącznie ok 2.5 mld zł.

Pamiętajmy też, że choć LOT od kilku lat jest zyskowny, to wynik w 2018 r. wyniósł zaledwie 45,1 mln zł (zysk operacyjny 215,5 mln zł), a zysk operacyjny Condora za okres 2018/19 57 mln euro (240 mln zł). PGL z kolei w 2018 miał stratę w wysokości 81 mln zł, a to PGL jest podstawowym inwestorem w tej transakcji ze strony polskiej.

Dla wyliczenia prawdopodobnej wartości, a zatem i ceny zakupu brak jest podstawowych parametrów w postaci wyników finansowych Condora oraz przewidywanej projekcji na najbliższe trzy do pięciu. Notowane na giełdach linie lotnicze tak w Europie, jak i USA „chodzą" przy wskaźniku P/E pomiędzy 4,5 a 8-10, co przy uśrednieniu mogłoby dać dla Condora ten wskaźnik na poziomie 6-7. Czyli, gdyby zysk netto Condora wyniósł 25-30 mln euro, jego wartość można by określić na 150/175-175/210 mln euro, a więc nieco poniżej wstępnych ocen jakie pojawiły się w mediach niemieckich i brytyjskich.

Transakcja ma zostać sfinalizowana do kwietnia br. po uzyskaniu stosownych akceptacji przez urzędy antymonopolowe z czym nie powinno być żadnych problemów.

Według prezesa LOT, obie linie lotnicze, tj. LOT i Condor będą działały równolegle, w tym zarząd Condora pozostaje bez zmian. Nastąpi wymiana doświadczeń oraz procedur mająca na celu podniesienie efektywności obu przewoźników, którzy w ubiegłym roku łącznie przewieźli 20 mln pasażerów (po ok 10 mln każdy).

Taka koncepcja wydaje się być rozsądna, jako że LOT posiada doświadczenie przede wszystkim w obsłudze pasażera biznesowego i lata na regularnych liniach w formule FSC. Natomiast Condor obsługuje pasażera „urlopowego" w formule LCC. Zaletą linii Condor są posiadane atrakcyjne sloty na wielu istotnych dla LOT-u lotniskach. Wadą - konieczność wymiany dużej części posiadanych samolotów szczególnie na trasy długodystansowe.

Fakt, że we flocie Condora jest wiele Airbusów (na trasach średnich) też wydaje się korzystny dla uniezależnienia się LOT-u od jednego zasadniczego dostawcy jakim jest Boeing. Wielkość zamówień, jakie obie linie mogą składać, też ulega praktycznie podwojeniu, co powinno mieć przełożenia na poprawę warunków ich dostaw.

Przed LOT-em duże wyzwanie szczególnie w obszarze utrzymania i wzrostu usług proponowanych przez Condora w świetle konkurencji ze strony takich niemieckich przewoźników jak Lufthansa, TUI jak i w kraju WizzAir i Ryanair.

Warto się też zastanowić się, jaki wpływ mogą mieć silne związki zawodowe w Condorze na aktyw związkowy w LOT, szczególnie że znane są niezbyt dobre relacje pomiędzy związkami a zarządem naszego przewodnika.

Najpoważniejszym, moim zdaniem, wyzwaniem przed jakim staje LOT może być przekonanie niemieckiego klienta Condora, że oferowane usługi będą na tym samym poziomie, o ile nie lepsze, niż dotychczas. Trzeba bowiem pamiętać, iż percepcja Polski w ostatnich kliku latach została mocno obniżona. Prasa niemiecka jest bardzo krytyczna wobec obecnej władzy, co przekłada się na negatywną ocenę przeciętnego niemieckiego klienta. A że te obawy są niebezpodstawne, świadczą perypetie dwóch polskich bardzo dużych firm, które miały kłopoty z utrzymaniem się na niemieckim rynku.

Condorowi należy życzyć udanego startu i oby kiepskie doświadczenia w zarządzaniu przez Skarb Państwa w tym przypadku nie naraziły firmę na twarde lub awaryjne lądowanie.

Dr Hubert A. Janiszewski jest ekonomistą, członkiem PRB i członkiem rad nadzorczych spółek notowanych na GPW.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA