Reklama

Zmarł "Tolkien chińskiej literatury"

Nazywany "J.R.R. Tolkienem chińskiej literatury" i "dziadkiem powieści o sztukach walki" Louis Cha, piszący pod pseudonimem Jin Yong zmarł we wtorek w Hong Kongu. Pisarz miał 94 lata, ale poza Chinami był stosunkowo mało znany.
Zmarł "Tolkien chińskiej literatury"

Foto: AFP

arb

Książki Cha rozchodziły się w milionach egzemplarzy i były inspiracją dla wielu seriali telewizyjnych, komiksów a nawet gier wideo - informuje BBC.

- Nie sądzę, że jest inny pisarz, który byłby tak często czytany przez ludzi (mówiących po chińsku) - mówi Eileen Chow, profesor w Wydziale Studiów nad Azją i Bliskim Wschodem na uniwersytecie w Karolinie Północnej.

Cha urodził się w Chinach, w mieście Haining.

W 1948 roku przeniósł się do Hong Kongu, gdzie pracował jako redaktor lokalnej gazety. W latach 1955-1972 napisał 15 powieści, w tym pierwszą swoją głośną powieść "The Legend of the Condor Heroes". W tamtym czasie publikowano go jednak tylko w Hong Kongu - w Chinach trwała Rewolucja Kulturalna.

Dopiero po śmierci Mao Zedonga Cha stał się popularny w Chinach. Fanem jego twórczości był następca Mao, Deng Xiaoping.

Reklama
Reklama

Powieści Cha spopularyzowały gatunek Wu Xia, rodzaj fantastyki opowiadającej o bohaterach wschodnich sztuk walki. Chow nazywa ten gatunek rodzajem fantastyki - "częściowo opartej na historii Chin, zawierającej elementy romansów, elementy magiczne, bohaterów i łotrów". Dodaje, że to coś w rodzaju połączenia "Gry o Tron" z "Harrym Potterem" i "Władcą Pierścieni".

Chow podkreśla też, że w książkach Cha kobiety nie były tylko tłem, ale "miały swój charakter" i często same były bohaterkami i mistrzyniami sztuk walki.

Warszawa
Skandal w Muzeum Literatury. Ludzie kultury żądają usunięcia radnej KO
Materiał Promocyjny
Jedna rata i większa kontrola nad budżetem domowym?
Materiał Promocyjny
PR&Media Days 2026
Literatura
„Przemienienie”: Szczepan Twardoch na tropie putinowsko-prawicowego spisku
Literatura
Laureat Pulitzera'25: rozliczenie z Ameryką z Trumpem w tle
Literatura
Gustaw Herling-Grudziński krytycznie o Mrożku, Wajdzie i Wałęsie
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama