fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Lekarze i pielęgniarki

Strajk lekarzy: czy w październiku na oddziałach zostaną tylko lekarze w wieku okołoemerytalnym?

Fotorzepa/Bartłomiej Żurawski
Gdy w październiku rezydenci i specjaliści ograniczą czas pracy, na oddziałach zostaną lekarze w wieku senioralnym.

Wyzwania związane ze starzeniem się społeczeństwa to problem nie tylko pacjentów. Problemy demograficzne dotyczą także lekarzy.

Czytaj też:

– Zgodnie z oficjalnymi danymi nawet 44 proc. lekarzy jest w wieku emerytalnym, a 8 proc. przekroczyło 71. rok życia – mówi Jan Czarnecki, przewodniczący Porozumienia Rezydentów Ogólnopolskiego Związku Zawodowego Lekarzy.

– Jeżeli w ramach akcji „Zdrowa praca" młodzi lekarze zaczną pracować w standardzie europejskim, nie przekraczając 48 godzin w tygodniu, jeszcze jaskrawiej uwidoczni się brak lekarzy, a jedynym ratunkiem dla wielu oddziałów będą lekarze emeryci – mówi prof. Juliusz Jakubaszko, twórca i były prezes Polskiego Towarzystwa Medycyny Ratunkowej.

– Spodziewamy się odzewu przede wszystkim ze strony młodych lekarzy, świadomych swoich praw pracowniczych i tego, że nie mają obowiązku naprawiać zaniedbań polityków z ostatnich 30 lat – przyznaje Jan Czarnecki, który zakończył właśnie miesięczny objazd po szpitalach w Polsce, podczas którego z informacją o akcji dotarł do 25 szpitali w ośmiu województwach.

Jak mówi Łukasz Jankowski, prezes Okręgowej Izby Lekarskiej (OIL) w Warszawie, w wielu szpitalach próżno szukać osób w wieku 40–50 lat. – Część wyjeżdża za granicę, inni wybierają praktyki prywatne, jeszcze inni przechodzą do podstawowej opieki zdrowotnej, która jest dziś bardziej opłacalna niż wymagająca praca w szpitalu – tłumaczy dr Łukasz Jankowski.

Dlatego w szpitalach pracują głównie lekarze w okresie okołoemerytalnym i rezydenci, którzy specjalizację mogą robić tylko na oddziale.

– Jeśli w październiku w ramach akcji „Zdrowa praca" część z nich zdecyduje się ograniczyć czas pracy, wiele oddziałów będzie się musiało ratować ściąganiem lekarzy będących na emeryturze. Oczywiście pod warunkiem, że i oni nie zdecydują się wypowiedzieć opt-outów – dodaje prezes Okręgowej Izby Lekarskiej w Warszawie.

Na Mazowszu najstarsi są chirurdzy klatki piersiowej – średnia wieku to 59,15 roku. Tuż za nimi plasują się pediatrzy (59 lat), chirurdzy ogólni (58,75 roku), ginekolodzy położnicy (57,85 roku), interniści ( 56,46 roku) oraz anestezjolodzy (55,17 roku).

Problem demograficzny dotyka głównie szpitali powiatowych. Duże ośrodki akademickie wciąż mogą liczyć na stały dopływ młodych lekarzy. Na prowincji bywa dramatycznie. Jeden ze szpitali powiatowych w zachodniej Polsce stanął ostatnio przed groźbą zamknięcia pediatrii, gdy wypowiedzenie złożył młody specjalista dyżurujący na przemian z 80-letnim kolegą.

Nie lepiej jest na internie.

– Nie znam szpitala powiatowego, który nie miałby problemów z zapewnieniem całodobowej opieki nad pacjentami na oddziale chorób wewnętrznych. Bierze się każdego internistę, który się zgodzi – dyrektora ds. lecznictwa, czasem osobę, która jeszcze nie ma specjalizacji – mówi dr Maciej Hamankiewicz, były prezes Naczelnej Izby Lekarskiej, który rok temu, po ponad 40 latach pracy w szpitalu, w tym 26 jako ordynator, złożył wypowiedzenie.

Czasami łapanka nie ma sensu. „Ze względu na brak dyżurnych znaleźli emeryta. Starszy pan, idąc korytarzem, musiał się trzymać ściany, takie zaburzenia równowagi" – napisała niedawno na Twitterze lekarka Justyna.

Nieco lepiej jest w ośrodkach akademickich, które mają stały dopływ młodej kadry. Ale nie we wszystkich specjalizacjach. Dramatycznie jest w chirurgii:

– Już w 2015 r. oszacowaliśmy, że 50 proc. specjalistów przekroczyło 50. rok życia, a nawet 20 proc. jest w wieku emerytalnym. W dodatku na przestrzeni ostatnich trzech lat liczba chirurgów spadła o 8,5 proc., a tych z drugim stopniem specjalizacji aż o 20 proc. – mówi prof. Grzegorz Wallner, konsultant krajowy chirurgii ogólnej.

Opinia dla „Rzeczpospolitej"

prof. Tomasz Grodzki , konsultant krajowy chirurgii klatki piersiowej, transplantolog

Na miejscu rządzących nie lekceważyłbym zapowiedzi kolejnej akcji ograniczania czasu pracy przez lekarzy. Polskie szpitalnictwo opiera się dziś na trzech filarach: fakcie, że żaden lekarz nie pracuje przepisowych 168 godz. miesięcznie, tylko przynajmniej 240–250 godz., a nawet 300–400, na rezydentach, którzy są siłą napędową systemu, oraz na lekarzach, którzy pracują, mimo że już dawno osiągnęli wiek emerytalny. Bez emerytów w wielu dziedzinach nie miałby kto leczyć pacjentów. Dotyczy to szczególnie specjalizacji zabiegowych. Procedury chirurgiczne są słabo wycenione, większość przynosi stratę, więc dyrektorzy szpitali nie oferują chirurgom wysokich stawek. Nic dziwnego, że młodzi ludzie wybierają dermatologię. Do egzaminu specjalizacyjnego z chirurgii klatki piersiowej, gdzie średnia wieku specjalisty to 61 lat, na jesieni przystąpi jeden lekarz.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA