Reklama

Ludzie z tłumu Solidarności

Przełomowe wydarzenia lat 80. są tematem spektaklu „Zakład Doświadczalny Solidarność”. Premiera w Studiu Teatralnym Dwójki w niedzielę.

Aktualizacja: 27.04.2017 20:11 Publikacja: 27.04.2017 19:01

Sonia Bohosiewicz w spektaklu „Zakład Doświadczalny Solidarność” wcieliła się w postać siostry Grażyny. Niedziela TVP2, 22. 55.

Foto: PAT

Sztuka Szymona Bogacza znalazła się w finale Gdyńskiej Nagrody Dramaturgicznej w 2012 roku. Opowiada dzieje Solidarności – od strajków sierpniowych przez stan wojenny, wizytę papieską aż po dziś. 40 bohaterów – ludzi rozmaitych profesji, z różnymi doświadczeniami i w różnym wieku, dzieli się refleksjami o tamtych latach. Spektakl stwarza wrażenie dokumentalnej opowieści filmowej.

Reżyser Adam Sajnuk w 1980 roku miał cztery lata: – Autor Szymon Bogacz jest w podobnym wieku co ja – mówi „Rzeczpospolitej". – Chcieliśmy opowiedzieć zdarzenia tamtego okresu z perspektywy ludzi niezaangażowanych. Ciekawy był dla mnie portret zbiorowy Polaków po roku 1990, jak wspominają tamten czas, co się z nimi stało, w jakim miejscu dziś są. Ta opowieść jest bardziej o współczesności niż o historii Solidarności. Nie chodziło mi o realistyczne odtwarzanie, ale w przypadku zdarzeń z 1980 i 1981 roku, ściśle trzymałem się wytycznych autora, który zbudował historię, wykorzystując archiwa, dokumenty, rozmowy z ludźmi – bohaterami opowieści.

Główną bohaterką (która nie pojawia się w spektaklu) jest Grażyna. W 1980 roku po zakończeniu studiów spędzała nad morzem wakacje, by wkrótce podjąć pracę w jednym z dolnośląskich zakładów. Zapisała się do nowo powstałej Solidarności. Tak rozpoczęła się trudna konfrontacja idealistycznych wyobrażeń młodości z rzeczywistością. I właśnie o Grażynie z tamtego czasu opowiadają wszyscy w spektaklu.

– Miałem okazję ją poznać – wspomina Adam Sajnuk. – Po obejrzeniu przedstawienia potwierdziła, że wiele zgadza się z rzeczywistością. Pani Grażyna nie bardzo chce uczestniczyć w medialnym szumie i spotykać się z publicznością. Jest idealistką, która rozczarowała się do Solidarności. A zaczynała działalność pełna wiary i zapału. Pracowała w księgowości, spotykała różnych ludzi, obserwowała, co się tam dzieje – i traciła zapał. W którymś momencie wycofała się. Została w Polsce, żyje na Dolnym Śląsku.

Adam Sajnuk widział się z nią tylko raz. – Nie budowała obrazu bohaterki, tylko mówiła, że była jedną z wielu – opowiada. – To było ujmujące. I rzadkie, gdy się słyszy wypowiedzi różnych tzw. bohaterów Solidarności używających wielkich słów i żyjących swoją legendą. Pani Grażyna potwierdziła zwyczajnie, że pieniądze, te słynne 80 milionów ukryła, dzięki czemu wróciły potem do Solidarności.

Reklama
Reklama

Zapytany, co treść sztuki wniosła do jego wiedzy o czasie przełomu lat 80. reżyser odpowiada: – Podobało mi się, że postaci, które pojawiają się przy okazji opowiadania o Solidarności i tamtych wydarzeniach – są z tłumu, a takich było przecież najwięcej. Ten tekst nie próbuje gloryfikować mitu, bo ludzie są i byli bardzo różni jedni robili karierę, drudzy zbijali kapitał polityczny, inni jeszcze – pieniądze. Między nimi byli też jednak idealiści, którzy wierzyli, że ich działanie ma sens. Chciałem opowiedzieć zarówno o tym, co było nieciekawe i szemrane, tak jak o tym, co szczere i autentyczne.

Na końcowych ujęciach pojawia się napis graffiti: „Boże strzeż mnie przede mną". – To rodzaj puenty, przestrogi odnoszącej się zarówno do bohaterów, jak i do samej Solidarności – mówi. – Mam wrażenie, że przez te 27 lat najwięcej szkód sama sobie wyrządziła. Po roku 1990, kiedy już nie trzeba było walczyć z wrogiem, wyszły małości i kompleksy. Nie ma w tym nic nadzwyczajnego, ale warto przypomnieć, że nie było tak kryształowo. Nie próbowałem stawać po żadnej ze stron.

Spektakl „Zakład Doświadczalny „Solidarność"" to także opowieść o mechanizmie dziejowym i ludzkiej naturze – wykraczającej poza rodzime, polskie podwórko.

– Moje pokolenie jest zmęczone podziałami, które wytworzyły się po 1989 roku – kto był, a kto nie był bohaterem, ciągnącymi się procesami lustracyjnymi – mówi Adam Sajnuk. – Trochę też młodzi ludzie są skołowani docierającymi do nich sprzecznymi opiniami. Ciągle jedni atakują drugich. Prowadziłem ostatnio warsztaty teatralne z 18-20-latkami i zobaczyłem, że oni w ogóle nie chcą do tego wracać. A że, jak wszystkie kolejne pokolenia, potrzebują autorytetów i bohaterów - to łatwiej ich znajdują w historii odleglejszej niż Solidarność – choćby w Powstaniu Warszawskim i jego bohaterach. I musi minąć jeszcze ze 30 lat, by ta historia z lat 80. jakoś się ułożyła. Tyle, że nie możemy się od niej odcinać...

Kultura
Słowacki Trenczyn Europejską Stolicą Kultury 2026
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Kultura
Bożena Dykiel. Od nimfy na Hondzie do lokatorki z domu na Wspólnej
Kultura
Nie żyje Bożena Dykiel
Kultura
Sztuka i biznes. Artyści na jubileusz Totalizatora Sportowego
Materiał Promocyjny
ROP na zakręcie. Bez kompromisu się nie uda
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama