fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Finansowanie

Kogo stać na mieszkanie za gotówkę

123RF
Statystyczny Polak zarabia coraz więcej, a ceny w sklepach spadają - wynika z danych GUS. Czy przeciętny Polak mógłby kupić mieszkanie bez zaciągania kredytu?

Komentuje Jarosław Sadowski, główny analityk firmy Expander:

- Według GUS przeciętne wynagrodzenie w sektorze przedsiębiorstw wyniosło w marcu 4351 zł. To o ponad 3 proc. więcej niż przed rokiem i o niemal 20 proc. więcej niż 5 lat temu. Jednak wielu z nas denerwuje się widząc statystyczną średnią. Nie bez powodu.

Po pierwsze, średnią zawyżają dochody osób o bardzo wysokich pensjach, a większość Polaków zarabia znacznie poniżej przeciętnej płacy. Dlatego lepszą miarą jest mediana, która wynosi ok. 80 proc. średniej. Poza tym lepiej posługiwać się kwotą netto. Wartość brutto widzimy bowiem tylko na umowie, a na konto co miesiąc wpływa suma pomniejszona o składki i podatki. Dlatego do wyliczeń przyjmijmy dochód wynoszący 2491 zł (szacunkowa mediana netto).

Załóżmy, że mieszkanie bez kredytu chcą kupić pracujący małżonkowie. Każde z nich ma przeciętne dochody, więc łącznie zarabiają 4983 zł. Chcą kupić dwupokojowy lokal o powierzchni 45 mkw. Na ten cel potrzebują od ok. 140 zł do ok. 320 tys. zł, w zależności od miasta. Załóżmy również, że na mieszkanie chcą oszczędzać nie dłużej niż 10 lat, a najchętniej ok. 5 lat. To, czy taki zakup się uda, zależy od tego, jak dużo są w stanie odkładać, jak będą lokowane ich oszczędności oraz w jakim mieście chcą kupić nieruchomość.

Obliczeń dokonaliśmy dla 17 miast, dla których NBP publikuje transakcyjne ceny mieszkań na rynku wtórnym. Okazuje się, że w pięciu lokalizacjach (Zielonej Górze, Łodzi, Kartowicach, Bydgoszczy i Kielcach) można kupić takie mieszkanie bez kredytu po 5 latach oszczędzania. To jednak przy założeniu, że nasze przykładowe małżeństwo będzie w stanie co miesiąc odkładać aż 40 proc. swoich dochodów, czyli 1993 zł.

Dodatkowo muszą oni inwestować swoje pieniądze w taki sposób, aby uzyskać stopę zwrotu w wysokości 5 proc., czyli np. lokując je w obligacjach przedsiębiorstw lub dość bezpiecznych grupach funduszy inwestycyjnych. Jeśli natomiast zdeponują je na przeciętnej lokacie z oprocentowaniem 1,6 proc., to czas oszczędzania wydłuży się o nawet 4 lata (w Warszawie). W takim przypadku w mniej niż 6 lat uda się zebrać potrzebną kwotę tylko na mieszkanie w Zielonej Górze.

Oczywiście oszczędzanie będzie trwało znacznie dłużej w miastach, w których ceny mieszkań są wyższe. Jednak jeśli będą gromadzić pieniądze przez 10 lat, uda się zebrać odpowiednią sumę nawet na kupno mieszkania znajdującego się w Warszawie. To jednak pod warunkiem, że odkładana będzie wspomniana już kwota 40 proc. dochodów i że te pieniądze będą inwestowane, a nie trzymane na lokacie.

Problem polega jednak na tym, że nie każda para będzie w stanie odkładać tak dużo. Jeśli oszczędzając muszą oni jednocześnie płacić za wynajem mieszkania, być może będą w stanie odkładać nie więcej niż 30 lub jedynie 20 proc. dochodu. W tym ostatnim przypadku tylko w Zielonej Górze możliwe będzie nabycie nieruchomości po mniej niż 10 latach odkładania pieniędzy, ale pod warunkiem, że będą one inwestowane. Jeśli natomiast przykładowej parze uda się odkładać 30 proc. dochodu (1495 zł miesięcznie), bez kredytu będą w stanie poradzić sobie w niemal wszystkich miastach.

Jeśli ich pieniądze będą przynosiły pięcioprocentowe zyski, to okres 10 lat przekroczą jedynie, jeśli będą chcieli zamieszkać w Warszawie lub Krakowie.

Źródło: ekonomia.rp.pl
REKLAMA
REKLAMA

WIDEO KOMENTARZ

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA