Kraj

Siedem Magdalen uzdrowionych

Jeżeli Polska utraci wiarę, ucierpi ekonomicznie – przekonuje charyzmatyczny misjonarz z Indii o. James Manjackal

– Modlę się za was wszystkich tutaj, ale też za wszystkich Polaków, za całą Polskę, aby zachowała wiarę i zaniosła ją do wszystkich krajów europejskich, które opuściły Boga. To jest wasze zadanie! Alleluja? – o. James Manjackal zawiesza głos.

– Alleluja! – odpowiada zgodnym chórem ponad tysiąc osób.

– Co jest celem naszego życia?

– Moja świętość!

Temperatura uczuć sięga zenitu. Od trzech dni wspólnie się modlą, śpiewają, wznoszą ręce i kołyszą w rytm pieśni, które wielbią Boga. Radość wypełniona wiarą, miłością i oczekiwaniem. Tego nie można zobaczyć podczas niedzielnej mszy św. w żadnej polskiej parafii. Tak może być tylko na rekolekcjach z jednym z kilku największych współczesnych charyzmatyków, którzy od paru lat przyjeżdżają do Polski.

– Do czego to doszło, ewangelizuje nas misjonarz z Indii – mówi z cieniem goryczy wymieszanej z zachwytem dwudziestoparolatka, która specjalnie na to spotkanie przyjechała z Lublina. Jest jedną z 1300 osób, które w poprzedni czwartek w hali widowiskowo-sportowej w Warszawie-Miedzeszynie rozpoczęły czterodniowe rekolekcje z o. Manjackalem z Indii. Przy białej sutannie ciemna skóra wydaje się jeszcze ciemniejsza, a długa biała broda każe uwierzyć, że ten energiczny duchowny, który chwilami podnosi głos tak, że świdruje w uszach – ma 66 lat.

To nie ja uzdrawiam

Ojciec James nie jest zwykłym misjonarzem. Na każdych rekolekcjach, także w Warszawie, opowiada historię swojego życia, w którym po kilku latach kapłaństwa pojawiła się poważna choroba, długi pobyt w szpitalu i cudowne uzdrowienie. Ciała i ducha. Ale to nie wszystko: „Po raz pierwszy ujrzałem Pana idącego w pełnym świetle w moim kierunku. Jego twarz jaśniała. Jego białe szaty się świeciły. Był otoczony przez anioły". Nazajutrz, wspomina, Jezus nakazał mu zrezygnować z pracy w seminarium i rozpocząć głoszenie Ewangelii w świecie. Podczas pierwszej mszy św., jaką odprawił po uzdrowieniu i odbyciu spowiedzi z całego życia, otrzymał moc Ducha Świętego, za sprawą którego zaczął widzieć imiona ludzi obecnych na Eucharystii i ich choroby.

Od tego czasu minęło 36 lat. O. James jeździ po świecie (odwiedził 103 kraje) i głosi Ewangelię milionom ludzi. Mówi o Bogu, który żyje tu i teraz, uzdrawia na duszy i ciele.

– Nie jestem uzdrowicielem – zaprzecza. – To nie ja uzdrawiam. Uzdrawia Jezus – mówi o. James na wstępie rekolekcji, by nikt nie miał wątpliwości, że moc, która przez niego przepływa, jest Duchem Jezusa, który żyje tu i teraz.

Bóg jest hojny

Na spotkanie z indyjskim charyzmatykiem przyjechali ludzie z całego kraju. Jedni, aby modlić się o uzdrowienie z choroby, rzucenie nałogów, inni o uzdrowienie wewnętrzne – z lęków, depresji, zniewoleń duchowych, o nawrócenie dzieci albo współmałżonka. O wzmocnienie wiary.

O. Manjackal mówi, że każdy cud może się wydarzyć, bo Bóg jest hojny – trzeba jedynie wiary, nawrócenia się i przebaczenia innym oraz świętości życia.

– Chcę zwalczyć lęk, potrzebuję wewnętrznej siły do życia, bo ciężko samej w codziennych trudach – wyznaje Beata, która ma 35 lat i smutne oczy.

Średnia wieku uczestników rekolekcji to nieco ponad 40 lat. Dominują kobiety.

– Chętnych było dwa razy więcej – mówi główny organizator Bartłomiej Wesołowski z parafii Matki Bożej Dobrej Rady, który widząc, ile dobra dzieje się na rekolekcjach z o. Jamesem, przekonał proboszcza ks. Witolda Gajdę, by zaprosić go do Warszawy.

Misjonarz nie mówi nic nowego: naucza Ewangelii i Katechizmu Kościoła katolickiego, a jednak mówi inaczej – z ogromną wiarą i mocą, która nawraca innych. – Wierzę, że przez niego przemawia Bóg – wyznaje Irena, która od pięciu lat modli się z jedną z warszawskich wspólnot Odnowy w Duchu Świętym.

Piekło nie tylko dla świeckich

Ojciec James jest świetnie zorientowany w kondycji duchowej Polski i Europy. – Jeżeli Polska utraci wiarę, jestem pewien, że jej sytuacja finansowa będzie porównywalna z Hiszpanią, Portugalią, Irlandią, które odeszły od Boga – prorokuje. – Dlaczego kraje chrześcijańskie cierpią ekonomicznie? Bo odeszły od Boga! Ludzie cierpią, bo grzeszą, a kiedy grzeszą, należą do szatana! Pan mówi: wrócicie do mnie, a Ja wrócę do was.

Ojciec Manjackal mówi o tsunami grzechu w świecie i Europie: o wzrastającej liczbie rozwodów, o aborcji, homoseksualizmie.

– Bóg nigdy nikogo nie stworzył homoseksualistą – podkreśla to, co mówi Biblia, a za co dwukrotnie był napominany przez hiszpańską policję. – Spotkałem na moich rekolekcjach 820 homoseksualistów, z których ponad 600 wstąpiło w związki heteroseksualne, ma dzieci. I dodaje: – Za wszystkim, co dzieje się na świecie, stoją dwie siły: moc Boża, która robi wszystko dla naszego dobra i dla tych, którzy go miłują, oraz druga siła, moc szatana, która sprzeciwia się Bogu i jego planom, Kościołowi.

W czasie konferencji o. James nie pomija kwestii grzechu w Kościele. – Są księża, którzy żyją w grzechu. Ale piekło jest nie tylko dla świeckich! Jest także dla księży i zakonników! Wy macie także wielu świętych księży! Na nich patrzcie! – po tych słowach na sali zerwała się burza oklasków.

Ojciec James, który w tym roku jest w Polsce po raz 11., widzi w naszym Kościele „ducha podziału".

– Na każdych rekolekcjach pojawia się grupa osób, która mówi, że Polska powinna ogłosić Chrystusa królem Polski. Ale przecież Chrystus jest królem całego świata, nie tylko Polski. To jest mentalność podziału. To jest przeciwne nauczaniu Kościoła. Problemem jest, że niektórzy księża również wspierają te ruchy – mówi z naciskiem. – Dziś jest popularne buntować się przeciw oficjalnemu nauczaniu Kościoła.

On sam daje przykład pokory przed autorytetem w Kościele, przyklękając i całując pierścień młodego, konsekrowanego zaledwie przed rokiem biskupa Marka Solarczyka.

Czy mówił o nas?

Po całodziennych modlitwach, śpiewach i trzech konferencjach o. Jamesa przychodzi czas na wieczorną mszę św., a po niej adorację Najświętszego Sakramentu. W pełnej oczekiwania ciszy o. James zaczyna modlić się językami – wypowiada słowa dla innych niezrozumiałe, wielbiące Boga. To znak, że zaczyna „widzieć".

Macie wielu świętych księży. Na nich patrzcie – mówi o. James. Zrywa się burza oklasków

– Widzę na sali osoby, które nie mogą przebaczyć, z lękami, o niskim poczuciu wartości... Widzę dwie osoby chore na nowotwór oczu, pięć par małżeńskich nie może mieć dzieci...

Padają imiona, nazwy chorób, liczby cierpiących osób. A po chwili: – Marek, twoja nerka jest zdrowa. Siedem osób o imieniu Magdalena zostało uzdrowionych, Bogusława – jesteś zdrowa, Pan cię uzdrowił, 72 osoby zostały uzdrowione z nałogu palenia, 21 z alkoholizmu...

Wymienia imiona uzdrowionych osób, nazwy chorób. Jedni szczęśliwi, inni nie dowierzają, że cud wydarzył się w ich życiu, jeszcze inni zastanawiają się, czy mówił o nich albo dlaczego nie o nich...

Karina i Szymon z Warszawy od czterech lat, gdy są małżeństwem, pragnęli dziecka. – W ubiegłym roku na rekolekcjach usłyszeliśmy, że trzy małżeństwa, które nie mogły mieć dzieci, są teraz uzdrawiane. Uwierzyliśmy, że chodzi o nas. I jesteśmy w siódmym miesiącu ciąży. W grudniu urodzi się Józef – opowiadają.

– Jest bardzo dużo uzdrowień z nowotworów, ze stwardnienia rozsianego. Bezpłodne pary po 7–10 latach małżeństwa stają się rodzicami – mówi Alicja Czerucka, która kilka lat temu nakłoniła o. Mancjackala do przyjazdu do Polski, a dziś koordynuje wszystkie jego polskie rekolekcje.

– Ale najważniejsze są uzdrowienia duchowe – dodaje. – Ludzie się nawracają, wychodzą z okultyzmu, zawierają związki małżeńskie po latach życia bez sakramentu.

Kulminacyjnym punktem rekolekcji jest modlitwa o. Manjackala o wylanie Ducha Świętego, czyli jakby powtórka z zesłania Ducha Świętego na apostołów w Wieczerniku. Przez kilka sekund modli się nad każdym uczestnikiem indywidualnie, nakłada ręce. Wielu na moment osuwa się na ziemię.

Ojciec James powtarza: – Nasz Bóg czyni cuda ponad nasze ludzkie wyobrażenia. Bo jest w Nim moc, by dać nam wszystko, czego potrzebujemy, trzeba tylko wiary i życia w świętości.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL