fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Kościół

Niezłomny arcybiskup Kondrusiewicz

Arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz
Arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz wszedł w wiek emerytalny
catholic.by
Emerytura zwierzchnika białoruskich katolików na rękę reżimowi Aleksandra Łukaszenki. Ale Kościół nie pali się do gry w jednej drużynie z dyktaturą.

– Ludzie się zmieniają, a Kościół pozostaje – żegnał swoich wiernych w niedzielę arcybiskup Tadeusz Kondrusiewicz w katedrze mińskiej podczas ostatniej swojej mszy w roli zwierzchnika białoruskich katolików. 3 stycznia ukończył 75 lat i tego samego dnia ogłosił o decyzji papieża Franciszka przenoszącej go na emeryturę. Zgodnie z prawem kanonicznym abp Kondrusiewicz, metropolita mińsko-mohylewski, wystosował wcześniej odpowiednią prośbę do Stolicy Apostolskiej. Ale nie chodziło o wiek. Papież zadecydował, że funkcje zwierzchnika Kościoła ma tymczasowo pełnić biskup pomocniczy diecezji pińskiej Kazimierz Wielikosielec, starszy od Kondrusiewicza.

– Gdyby sytuacja polityczna na Białorusi była inna, metropolita dalej by pracował – mówi „Rzeczpospolitej" dobrze poinformowany rozmówca w Kościele na Białorusi.

Ustępstwo Watykanu

– To główne ustępstwo Watykanu wobec reżimu Łukaszenki. Pasował zbieg okoliczności, z wiekiem metropolity – mówi „Rzeczpospolitej" dr Piotr Rudkouski, były dominikanin i teolog, dyrektor Białoruskiego Instytutu Badań Strategicznych (BISS). Stawką tego ustępstwa był wigilijny powrót zwierzchnika białoruskich katolików do kraju. Papież osobiście napisał list do dyktatora w tej sprawie.

Po niemal czterech miesiącach spędzonych w jednej z parafii pod Białymstokiem Kondrusiewicz powrócił do Mińska. Ale Watykan najpierw wysłał tam nowego nuncjusza Ante Jozicia, który wręczył w październiku listy uwierzytelniające dyktatorowi, uznając de facto w tej sposób jego legalność, podważaną przez świat demokratyczny.

Ujarzmić duchownych

Kondrusiewicz to już część historii Białorusi. Sakry biskupiej w bazylice św. Piotra w Rzymie w 1989 osobiście udzielił mu Jan Paweł II. Jeszcze przed upadkiem Związku Radzieckiego zaczął odbudowywać zniszczony przez komunistów Kościół na Białorusi, a później w Rosji, gdzie służył w latach 1991–2007. Do ojczyzny powrócił już jako zwierzchnik białoruskich katolików, zastępując na tym stanowisku kardynała Kazimierza Świątka, Polaka, sybiraka i więźnia Gułagu. – Dzięki Kondrusiewiczowi Kościół stał się obecny w życiu publicznym, mimo że katolicy w naszym kraju to mniejszość. Był bardzo ostrożny wobec władz, do sierpnia ubiegłego roku – mówi Rudkouski.

Nie milczał, gdy po kolejnych sfałszowanych wyborach protestujących na Białorusi hurtowo wrzucano za kraty i torturowano. W sierpniu osobiście udał się z modlitwą pod mury mińskiego aresztu przy ulicy Akreścina. Gdy znalazł się na przymusowej emigracji, białoruscy hierarchowie kościelni i duchowni krytykowali reżim Łukaszenki, stawali w obronie represjonowanych, a nawet siedzieli w aresztach.

– Podobnie jak z Cerkwią prawosławną (w sierpniu zdymisjonowano metropolitę Pawła, który odwiedził w szpitalu represjonowanych – red.), władze chciały doprowadzić do zmiany zwierzchnika, który byłby lojalny i grał z nimi w jednej drużynie. Biskup Wielikosielec ma wielki autorytet, jest bardzo konserwatywny. To człowiek starej daty, nie należy do grona ludzi, którymi można sterować. Są pogłoski, że reżim stawiał na kogoś innego – mówi „Rzeczpospolitej" Andrzej Poczobut, polski dziennikarz mieszkający w Grodnie.

Nowy zwierzchnik białoruskiej Cerkwi oświadczył w poniedziałek, że złożył już na ręce władz swoje propozycje dotyczące lansowanej przez Łukaszenkę reformy konstytucyjnej. Przeciwnicy reżimu bojkotują ten proces, gdyż w rozmowach nie uczestniczy żaden z przedstawicieli demokratycznej opozycji. Na razie nie zapowiada się, by śladami cerkwi poszedł Kościół. – Nie mamy takich planów – mówi „Rzeczpospolitej" ks. Dzmitry Puchalski, kanclerz kurii mińsko-mohylewskiej.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA