fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Czego rząd dowie się o logowaniu naszych telefonów?

Adobe Stock
Eksperci i opozycja ostrzegają przed nowymi przepisami i rozwiązaniami, które chce zastosować rząd.

– Nie widzę uzasadnienia, dlaczego pozyskiwanie takich danych miałoby być konieczne w walce z pandemią – mówi Wojciech Klicki z fundacji Panoptykon. W ten sposób komentuje szykowane przez rząd uprawnienia do pozyskiwania danych o logowaniach telefonów.

Są one elementem nowej wersji tarczy antykryzysowej, nad którą trwają intensywne prace w rządzie. To, co się w niej znajdzie, jako pierwsza ujawniła w niedzielę „Rzeczpospolita". Będzie m.in. rozszerzenie kręgu przedsiębiorców uprawnionych do skorzystania ze zwolnienia składek do ZUS i specjalne świadczenia dla rolników w kwarantannie.

Za instrument w walce z zarazą rząd uznał też dostęp do danych o logowaniu urządzeń elektronicznych. Minister cyfryzacji ma dostać prawo do żądania od operatorów lokalizacji telefonów osób chorych lub objętych kwarantanną. W celu przeciwdziałania epidemii ma sięgać też po dane innych użytkowników w formie zanonimizowanej. Projekt przewiduje też trzecią sytuację, gdy po dane sięga premier na wniosek ministra cyfryzacji. Miałby dostawać dane innych osób niż wspominane wyżej. Projekt nie wspomina, że miałyby być zanonimizowane.

– Skoro wcześniej projekt mówi o danych osób chorych lub w kwarantannie, można przypuszczać, że tym razem chodzi o lokalizacje wszystkich telefonów w Polsce – mówi Wojciech Klicki.

Na tym nie kończą się kontrowersje dotyczące projektu. W niedzielę ujawniliśmy, że rząd chce upowszechnić tzw. przesyłki hybrydowe. Oznacza to, że Poczta Polska będzie otwierać koperty, a następnie przesyłki skanować i dostarczać je elektronicznie. Miałoby to dotyczyć głównie korespondencji z sądów i urzędów.

Jeszcze w niedzielę Ministerstwo Cyfryzacji prostowało: „propozycja przepisu jednoznacznie wskazuje, że doręczenie przesyłki może nastąpić przy wykorzystaniu środków komunikacji elektronicznej, jeżeli adresat wyrazi na to zgodę".

Problem w tym, że z projektu wynika, że zgoda adresata potrzebna będzie tylko w przypadku pism wysyłanych na podstawie umów cywilnoprawnych lub zobowiązań, które wynikają z czynności jednostronnych. W przypadku postępowań administracyjnych lub sądowych projekt albo nie wymaga żadnej zgody, albo wydanej przez sąd.

Czy ministerstwo chce więc wprowadzić zmiany w projekcie? Resort nie odpowiedział na nasze pytania w tej sprawie. Nie wyjaśnił też, dlaczego projekt przewiduje szeroki dostęp do danych telefonów.

Senator KO Krzysztof Brejza nie ukrywa swoich obaw przed wykorzystaniem nowych instrumentów przez rząd. – Służby i tak już teraz mają niezwykle szeroki dostęp do danych telekomunikacyjnych, nad czym iluzoryczną kontrolę sprawują sądy – zauważa.

Dodaje, że problematyczne mogą okazać się też aplikacje upowszechniane przez rząd. Część specjalistów krytykowała zobowiązanie osób znajdujących się w kwarantannie do stosowania aplikacji Kwarantanna domowa, która monitoruje lokalizację użytkowników i wymaga od nich robienia zdjęć. Wcześniej stosowanie aplikacji była dobrowolne. Spore kontrowersje budzi też opracowywana właśnie aplikacja ProteGo, która będzie analizowała, czy użytkownik telefonu miał kontakt z osobą zakażoną koronawirusem.

W poniedziałek kilkudziesięciu naukowców i praktyków zajmujących się zarządzaniem danymi i ich ochroną wystosowało apel zawierający podstawowe zasady, którymi powinni kierować się rządzący, projektując nowe rozwiązania. „Technologia może pomóc nam w walce z pandemią koronawirusa, ale wdrażanie w trybie przyspieszonym nowych rozwiązań technologicznych nie może stać się furtką do naruszeń praw i wolności obywateli" – napisali.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA