fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Co stało się z tysiącami masek z Chin? Zmowa milczenia

Maski kupiło rok temu Ministerstwo Zdrowia i KGHM
Rzeczpospolita/ Robert Gardziński
Co się stało z tysiącami maseczek kupionych przez rząd w Chinach? Ślad po nich zaginął.

W ubiegłym tygodniu rząd zdecydował, że rozda mieszkańcom dwóch województw – warmińsko-mazurskiego i pomorskiego, gdzie notuje się najwyższą liczbę zakażeń – nieodpłatnie maski ochronne. W sumie 5,7 mln sztuk na Warmię i Mazury i 9,3 mln na Pomorze.

Minęła ważność

Maski, które w czwartek i piątek dotarły z baz Rządowej Agencji Rezerw Strategicznych, miały być rozdawane w tym tygodniu w gminach każdemu chętnemu. Tymczasem (co ujawniła w sobotę olsztyńska „Gazeta Wyborcza") okazało się, że są przeterminowane – pod koniec lutego straciły sześciomiesięczny termin ważności. Rządowa Agencja zapewniała, że „są pełnowartościowe". I że producent miał początkowo certyfikat tymczasowy, teraz ma już dłuższy, a „na opakowaniach funkcjonuje stara data". RARS zapewniła, że wymieni maski – przeterminowane wrócą do Agencji. Co się z nimi stanie? Nie wiadomo.

Darmowe maski od rządu to kłopot logistyczny. Teraz podwójny, bo trzeba je zapakować i odesłać, a nowe partie znów przyjąć.

– W logistyce pomagają komendy straży pożarnej, z których środki ochrony będą dystrybuowane do samorządów. Gminy wyznaczą punkty ich wydawania – wyjaśnia nam Krzysztof Guzek, rzecznik wojewody warmińsko-mazurskiego. – Województwo liczy 1,4 mln osób, więc średnio jedna osoba może otrzymać cztery sztuki – precyzuje Guzek. Region oprócz masek otrzyma też m.in. 1,6 tys. gogli, 10 tys. przyłbic i 50 tys. kombinezonów ochronnych oraz 1 mln rękawiczek jednorazowych. Woj. pomorskie – same maski.

Bez komentarza

Tymczasem „Rzeczpospolita" próbowała ustalić, co stało się z tysiącami masek ochronnych z Chin, które rok temu dla medyków kupiło Ministerstwo Zdrowia i KGHM. Badania masek w polskim instytucie wykazały, że są bezwartościowe dla służby zdrowia – sprzedający przedstawili certyfikaty spełniające wymogi dla UE, tyle że okazały się one sfałszowane. – Zastanawialiśmy się, co w tej sytuacji z nimi zrobić, czy nie rozdać ich innym służbom, skoro nie mogą ich używać zakaźnicy. Ale wiążące decyzje nie zapadły. Maski dostała Agencja, a co z nimi zrobiła? Nie wiem – mówi nam osoba znająca kulisy tych rządowych zakupów. Kiedy o ich losy pytali opozycyjni posłowie – Kancelaria Premiera odpowiadała, że nie wie, co się z nimi stało, a Agencja zasłania się niejawnością zakupów. – Nie mamy merytorycznej kontynuacji w sprawie maseczek z Chin. Jak o nie pytaliśmy, to zasłaniali się klauzulą poufności – mówi nam poseł Witold Zembaczyński z KO, który w interpelacji pytał o „sprzęt medyczny z Chin".

Pytanie o to, co się stało z chińskimi maskami, które rząd kupił rok temu i czas ich zdatności do użycia mija, napotyka na mur milczenia. Czy zabezpieczyła je Prokuratura Okręgowa w Warszawie, prowadząca od maja 2020 r. śledztwo? Jej rzeczniczka Aleksandra Skrzyniarz odpowiada: „Mając na względzie dobro prowadzonego postępowania, nie informujemy o poczynionych ustaleniach, jak również szczegółach śledztwa".

Z naszych nieoficjalnych informacji wynika, że w ramach tego śledztwa prokuratura zabezpieczyła pewną partię maseczek, niezbędną do szczegółowego zbadania, z czym mamy do czynienia – ile, nie wiadomo. Co z resztą? Czy tysiące chińskich masek z „lewymi" certyfikatami nadal jest w bazach RARS, czy też ich część rozdysponowano. – Nie komentujemy tych kwestii – Krzysztof Bielak z RARS ucina pytania.

Wątpliwe zakupy

Ministerstwo Zdrowia kupiło za pośrednictwem kilku firm 100 tys. masek FFP2 i 20 tys. masek chirurgicznych. Zapłaciło 4,86 mln zł, po 39 zł za sztukę. Testy Centralnego Instytutu Ochrony Pracy wykazały, że zgodnie z zaleceniami WHO „wyrób ten nie może być stosowany do ochrony układu oddechowego personelu medycznego przed wirusem SARS-CoV-2". Niejasne są też zakupy KGHM. Spółka chwaliła się, że kupiła sprzęt do walki z koronawirusem za 15 mln dolarów, w tym ok. 600 tys. masek medycznych.

Resort zażądał zwrotu pieniędzy lub dostarczenia towaru zgodnego z umową. Według stanu na maj 2020 r. ponad 38 tys. maseczek leżało w magazynach. Kancelaria prawna reprezentująca jedną ze spółek, która sprzedała niepełnowartościowe maski, odmówiła nam odpowiedzi na pytania, co się stało z towarem.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA