- Szczepienia w obu tych krajach spełniają swoją funkcję tak jak myśleliśmy, że będą spełniały - dodał.
- W tej chwili w Wielkiej Brytanii jest ok. 20 tysięcy przypadków, odnosząc to do skali Polski oznacza, że mielibyśmy 15 tys. zakażeń. To jest już dużo, taka liczba jest poważna i ona będzie wywoływała konieczność jakiejś reakcji, ale pamiętajmy, że nie to przełoży się na tak dużą liczbę, jak w poprzednich falach, na liczbę hospitalizacji - mówił minister.
Czy to oznacza, że lockdownu w Polsce już nie będzie? - Musimy się przyzwyczajać, że COVID-19 jest w naszym otoczeniu. W systemie opieki zdrowotnej będziemy go coraz bardziej traktowali jak zwykłą chorobę. Tak samo będzie też z restrykcjami, one też będą mniejsze - oczywiście jeśli liczba zachorowań nie wymknie się spod kontroli - odpowiedział Niedzielski.
- Myślę, że raczej musimy się przyzwyczaić do noszenia maseczek w przestrzeniach zamkniętych - stwierdził też Niedzielski dopytywany czy możemy już zapomnieć o wycofaniu się rządu z przepisów zobowiązujących do noszenia maseczek pod dachem.
- U nas ewentualność pojawienia się czwartej fali to druga połowa sierpnia - mówił też Niedzielski.
A czy możliwe jest wprowadzenie w Polsce obowiązkowych szczepień na COVID-19?
- Tak, rozmawiamy na ten temat, ale poruszamy się w takim obszarze, gdzie decyzje nie zostały podjęte - odparł Niedzielski.
- Mam wrażenie, że dochodzimy do szklanego sufitu, trudno przekonać nieprzekonanych, wszystkie argumenty i różnego typu działania (zachęcające do szczepień - red.) zostały już podjęte - podkreślił minister zdrowia.
- Rozmawiamy o tym, aby w pierwszej kolejności objąć szczepieniem te grupy, które są najbardziej narażone na ciężki przebieg COVID-19, czyli mówimy tu o seniorach, ale mówimy też w pierwszej kolejności o medykach - dodał Niedzielski. Jak podkreślił to właśnie przede wszystkim jeśli chodzi o pracowników ochrony zdrowia prowadzone są rozmowy na temat obowiązkowych szczepień.