fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Tenis odmraża się lokalnie

Yannick Hanfmann (fot. si.robi - CC BY-SA 2.0)
Wikimedia
Niemiec Yannick Hanfmann (143. ATP) został pierwszym zwycięzcą zawodowego turnieju tenisowego w czasach pandemii. Życie tenisowe powoli wraca na korty. Szykują się kolejne imprezy w Niemczech, Francji, USA i Hiszpanii.

W hali ośrodka Base Tennis w Höhr-Grenzhausen niedaleko Koblencji nie było widzów, sędziów liniowych, dzieciaków do podawania piłek i licznej obsługi. Była ósemka tenisistów mieszkających w Niemczech (choć dwóch reprezentowało inne kraje), miejsca sanityzacji rąk w każdym kącie hali, kilka przygotowanych wcześniej kanapek i batonów energetycznych przy ławeczkach, zdalnie sterowane kamery Tennis Channel i cztery dni rywalizacji w tych szczególnych warunkach. 

W każdym meczu na korcie była tylko trójka: rywale oraz sędzia. Tenisiści siedzieli po dwóch stronach kortu, zmieniali strony z daleka od siebie, nie mogli uścisnąć sobie dłoni przed i po meczu, ani pogadać o rywalizacji czekając w maseczkach na swoją kolej (każdy miał odgrodzoną przestrzeń w korytarzu ośrodka).

Rygorów było sporo, ale turniej, w którym każdy uczestnik zagrał od 1 do 4 maja krótkie dwa mecze dziennie (najpierw rozgrywki w grupie każdy z każdym, na koniec mecze o miejsca: 1., 3., 5. i 7.) przebiegł bez przeszkód, jeśli nie liczyć przeciekającego dachu pierwszego dnia.

Wyniki pokryły się z klasyfikacją ATP, w finale Yannick Hanfmann (143. ATP) pokonał 4:2, 4:0 bardziej sławnego, ale już 35-letniego Dustina Browna (obecnie 239. ATP), kolejne miejsca zajęli Jan Choinski (332. ATP) i Johannes Haertels (342. ATP).

Nagroda dla Hanfmanna była raczej skromna, niespełna 1000 euro, ale ważniejsze było chyba pokazanie światu, że tenis w tych trudnych czasach jakoś żyje i daje szansę bezpiecznej rywalizacji, choć mówić o pełnej satysfakcji grających i oglądających transmisje raczej nie można. 

– Na korcie tak naprawdę nic się nie zmieniło, przynajmniej tak sobie wmawiałem. Nie mogłem jednak czerpać energii od kibiców, a to wiele zmienia. Mogłem przynajmniej się pokazać – mówił Florian Broska, który nie ma rankingu ATP, mieszka niedaleko w Koblencji i jest grającym w NCAA studentem Mississippi State University, więc nawet nie przyjął drobnej premii finansowej za piąte miejsce. 

Niemiecki cykl Tennis Point Exhibition Series składa się z trzech takich turniejow, drugi odbędzie się w tym samym miejscu i na identycznych zasadach już od 7 do 10 maja. 

Niemal w tym samym czasie – od 8 do 10 maja w West Palm Beach na Florydzie odbędzie się telewizyjny turniej z udziałem czwórki znacznie mocniejszych tenisistów. Przed kamerami Tennis Channel zagrają Włoch Matteo Berrettini (półfinalista US Open 2019) oraz Amerykanie Reilly Opelka, Tennys Sandgren i Tommy Paul. Kilka dni później (od 22 do 24 maja) na tych samych kortach zmierzą się cztery panie z pierwszej sześćdziesiątki rankingu WTA: Alison Riske, Amanda Anisimova, Danielle Collins i Ajla Tomljanovic. 

Rywalizację zawodową bez publiczności o nazwie Ultimate Tennis Showdown organizuje w Nicei (na terenie własnej akademii) trener Sereny Williams Patrick Mouratoglou. Na 16 maja zapowiedział mecz Belga Davida Goffina (10. ATP) z reprezentującym Australię Aleksiejem Popryrinem (103. ATP). 

Zgodnie z zapowiedzią sprzed kilkunastu dni w połowie lipca zacząć się ma także lokalny cykl letnich miniturniejów w Hiszpanii. Federacja nie ma jeszcze pełnego programu rozgrywek i pełnej listy uczestników, ale podała, że wyłoży 600 tys. euro na te zawody, proponując weekendową rywalizację (systemem pucharowym) ósemki mężczyzn i czwórki kobiet – głównym warunkiem startu jest pozycja w pierwszej setce rankingu ATP i WTA. 

Rafael Nadal i Garbine Muguruza podali, że w tych turniejach nie wezmą udziału, ale inni kandydaci i inne kandydatki mogą przyciągnąć uwagę miłośników tenisa hiszpańskiego, bowiem warunek rankingowy spełniają m. in. Roberto Bautista Agut, Pablo Carreno Busta, Fernando Verdasco, Feliciano Lopez i Alejandro Davidovich Fokina, a także Carla Suarez Navarro, Sara Sorribes Tormo, Paula Badosa i Aliona Bolsova.

Wedle pierwszych założeń takich przedłużonych weekendów z tenisem hiszpańskim ma być cztery: pierwszy od 10 do 12 lipca w Lleidzie, potem prawdopodobnie w Walencji, Madrycie i Sewilli. Organizatorzy optymistycznie zakładają udział publiczności – zgodnie z wytycznymi rządu hiszpańskiego trybuny mają zostać wypełnione w połowie.

W związku z organizacją tych i podobnych wydarzeń tenisowych poza cyklami rozgrywek ATP i WTA jednostka antydopingowa i antykorupcyjna światowego tenisa– Tennis Integrity Unit (TIU) przypomniała, że choć te nowe zawody nie są oficjalnie autoryzowane, to zawodnicy, działacze i personel pomocniczy są objęci przepisami TIU. Organizacja dostarczyła także na żądanie niektórych organizatorów informacje związane z przestrzeganiem zasad uczciwości, choć podkreślila, że „nie oznacza to wsparcia lub reklamy takiego turnieju”. Oznacza jednak, że tenis profesjonalny zwolna wraca na stare tory. 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA