fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koronawirus SARS-CoV-2

Bielecki: Koronawirus - nowy Wietnam Ameryki

AFP
W niespełna dwa miesiące liczba ofiar epidemii w Stanach Zjednoczonych zbliżyła się do strat, jakie Amerykanie ponieśli w najkrwawszym konflikcie drugiej połowy XX wieku. Skutki polityczne mogą okazać się przynajmniej równie poważne, jak przed 45 laty.

W Wietnamie poległo 58 tysięcy amerykańskich żołnierzy podczas gdy wirus do tej pory zgasił życie blisko 41 tysięcy obywateli USA. Różnica zawęża się z każdym dniem, tym bardziej, że Stany Zjednoczone prowadziły wojnę w obronie Sajgonu przez prawie 20 lat podczas gdy pierwsza ofiara wirusa zmarła w Ameryce dopiero pod koniec lutego.

Upokarzający odwrót z Wietnamu - mamy w pamięci zdjęcie helikoptera wywożącego ostatnich Amerykanów z ambasady USA - ujawnił słabość Waszyngtonu w powstrzymaniu Związku Radzieckiego i zapoczątkował erę wycofania się kraju z areny międzynarodowej.

Dziś także świat patrzy z niedowierzaniem, jak koronawirus rzucił na kolana państwo, które do tej pory uważało się za najlepsze ze wszystkich. Nagle okazało się, że jego prezydent, i cała administracja, przez wiele tygodnik nie reagował na rozprzestrzeniania się choroby najpierw w Chinach a potem w Europie choć przykład nieszczęścia innych jasno wskazywał, co należy robić. 

Donald Trump, który od początku prezydentury otoczył się najczęściej klakierami usuwając większość fachowców, nie miał u kogo zasięgnąć obiektywnej rady i jeszcze 4 marca mówił, że ten wirus to tylko “mała grypa”. A i dziś prezydent wspiera gubernatorów tych stanów, którzy chcą znieść blokadę życia społecznego, choć liczba zarażeń rośnie w zastraszającym tempie.

Zupełnie nieprzygotowana okazała się też służba zdrowia. Choć pochłania blisko 1/5 dochodu narodowego, proporcjonalnie dwa razy więcej, niż w Niemczech, nadal jest w stanie zapewnić tylko 1/4 testów, które są potrzebne, aby skutecznie walczyć z wirusem. 30 milionów Amerykanów, którzy nie mają ubezpieczenia, muszą płacić ok. 35 tys. USD za leczenie w wypadku zarażenia, i to gdy nie trzeba ich skierować na oddziały intensywnej terapii. 

Waszyngton z przerażeniem odkrył, że w strategicznych magazynach znajduje się ledwie 1 proc. potrzebnych maseczek i kombinezonów ochronnych dla lekarzy zaś 95 proc. antybiotyków jest sprowadzanych z Chin.

Amerykanie zaczynają już rozliczać z tego swojego przywódcę. Średnia sondaży portalu RealClearPolitics daje przewagę sześciu punktów procentowych Joe Bidenowi nad Donaldem Trumpem w listopadowych wyborach prezydenckich. A to być może dopiero początek bo choć pracę straciło już 22 milionów Amerykanów a dochód narodowy kraju ma w tym roku załamać się o 6 proc., wyborcy dopiero zaczynają sobie uświadamiać, że dobry stan gospodarki z głównego atutu obecnego prezydenta będzie teraz jego zasadniczą słabością.

Biden, jeśli faktycznie wygra wybory, z pewnością powstrzyma zdecydowaną politykę zagraniczną Trumpa, które do pewnego stopnia była korzystna dla Polski. Pokazał swój ugodowy charakter wobec Rosji czy Chin już kiedy pracował z Barackiem Obamą. Teraz, gdy Ameryka będzie musiała wylizać swoje rany, ta ugodowość zapewne byłaby jeszcze większa. To powtórka prezydentury Jimmy'ego Cartera, tylko do kwadratu. Polska musi się na to przygotować. 

 

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA