fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konsumenci

Zadoścuczynienie: klientka nie dostanie pieniędzy za oparzenie chemiczne

Fotolia
Przedsiębiorca, prowadzący drogerię, nie może ponosić odpowiedzialności za to, że kupująca użyła płynu do dezynfekcji rąk bez konsultacji z pracownikiem sklepu oraz nie zastosowała się do znajdującej na opakowaniu instrukcji.

Spółki zajmujące się sprzedażą detaliczną kosmetyków muszą pamiętać o bezpieczeństwie oferowanych klientom produktów. Za ich niepożądane działanie nie zawsze ponoszą jednak odpowiedzialność. Pokazuje to sprawa, jaką właśnie rozpatrywał Sąd Rejonowy w Toruniu.

Swędzenie i pieczenie skóry

Miała ona swój początek w maju 2015 r., kiedy Anna K. udała się do drogerii, mieszczącej się w galerii handlowej. W sklepie wyznaczone było miejsce, przy którym pracownik wykonywał makijaż klientkom. Anna K. testowała na grzbiecie lewej dłoni podkłady do twarzy. Po użyciu testera, chcąc oczyścić rękę podeszła do stolika do makijażu, gdzie stały płyn do dezynfekcji rąk oraz mleczko do demakijażu. Przetarła kilkakrotnie dłoń wacikiem nasączonym jednym z płynów ze stolika. Okazało się, że był to płyn do dezynsekcji rąk.

Po pewnym czasie kobieta poczuła swędzenie i pieczenie skóry. Udała się do lekarza, który stwierdził oparzenie chemiczne. Lekarz zalecił stosowanie maści. Z uwagi na, to że dolegliwości nie ustępowały, Anna K. udała się na prywatną wizytę lekarską do dermatologa, gdzie stwierdzono u niej ostre kontaktowe zapalenie skóry, które może trwać nawet lat.

Jest pozew o 40 tys. złotych

Kobieta zgłosiła się do drogerii i poinformowała o zdarzeniu. Tytułem zadośćuczynienia zaproponowano jej bon w wysokości 100 zł. Taka kwota ją jednak nie satysfakcjonowała. Przedstawiciel sklepu zaproponował, więc pokrycie kosztów leczenia i zadośćuczynienie w wysokości 300 zł.

Ta propozycja również nie zadowalała kobiety, która postanowiła dochodzić zadośćuczynienia na drodze sądowej. W pozwie domagała się 40 tys. zł oraz ustalenia odpowiedzialności pozwanego przedsiębiorcy za szkody, które mogą powstać w przyszłości.

W pozwie przekonywała, iż zdarzenie było dla niej bolesne. Nadal boryka się ze swędzeniem skóry i pieczeniem. Z uwagi na dyskomfort unika eksponowania dłoni, co jest trudne z uwagi na wykonywaną przez nią prace (jest zatrudniona jako pomoc kuchenna oraz w salonie kosmetycznym jako kosmetyczka). Co więcej, konsekwencją doznanych obrażeń jest niemożliwość stosowania kosmetyków popularnych. Anna K. zmuszona jest stosować specjalistyczne kremy.

Tylko w obecności pracownika

W odpowiedzi na pozew spółka, do której należała drogeria, zakwestionowała w całości twierdzenia i żądania klientki. Podała, iż płyn do dezynsekcji rąk jest kupowany od lat i nigdy nie było żadnych uwag dotyczących uczuleń, urazów po jego zastosowaniu. Co więcej, płyn przeznaczony jest do użytku zewnętrznego, dezynfekcji rąk i oznaczony jest symbolem oznaczającym produkt drażniący.

Przedsiębiorca zaznaczył, iż płyn stał na stanowisku gdzie wykonywany jest makijaż próbny przez pracownika sklepu. Tylko w obecności pracownika klient mógł skorzystać z umieszczonych tam produktów.

Firma wskazała jednocześnie, iż skoro powódka pracuje jako kosmetyczka powinna zapoznać się z instrukcją używania płynów, które zamierza stosować. W związku z tym sama ponosi wyłączną winę za zaistniała stację, gdyż użyła płynu bez konsultacji z pracownikiem sklepu oraz nie zastosowała się do znajdującej się na opakowaniu instrukcji.

W piśmie procesowym Anna K. podtrzymała swoje twierdzenia i żądania. Przyznała, iż nie zaprzecza, aby płyn pozostawiony do dyspozycji klientów był płynem drażniącym, jednak tym bardziej powinien on być utrzymywany przez pozwaną drogerię poza zasięgiem klientów. Jednocześnie zaprzeczyła, aby z produktów znajdujących się na stoliku klient mógł korzystać jedynie w obecności pracownika sklepu.

Powołany w sprawie biegły wskazał, że środek, którego użyła powódka spełnia wszystkie warunki i testy bezpieczeństwa, został przebadany dermatologicznie na okoliczność wywoływania ewentualnych zmian alergicznych lub podrażnieniowych.

Zasada ostrożności

Rozpatrujący powództwo Sąd Rejonowy w Toruniu wskazał, że problematykę odpowiedzialności odszkodowawczej na gruncie prawa cywilnego regulują w prosty sposób przepisy art. 415 oraz art. 361 § 1 Kodeksu cywilnego. W świetle tych unormowań podmioty prawa cywilnego zobowiązane są do podejmowania wszelkich działań z zachowaniem należytej staranności. Oceniać należy ją natomiast z punktu widzenia obiektywnego wzorca zapobiegliwego człowieka, który stawiany w określonych sytuacjach postąpiłby w pewien sposób a oznaczonych czynności zaniechał. Wina, o której mowa w art. 415 Kodeksu cywilnego sprowadza się bowiem, pomijając problem umyślnego działania, do naruszenia zasad staranności i odpowiada terminowi niedbalstwa. Sprawca szkody odpowiada przy tym wyłącznie za typowe następstwa swoich zachowań.

– O bezprawności zachowania można mówić nie tylko w przypadku naruszenia norm regulujących pewne obszary aktywności społecznej, które są skodyfikowane w ramach powszechnie obowiązujących przepisów prawa, ale także w razie przekroczenia norm wynikających z zasad współżycia społecznego, w tym zasad ostrożności – wskazał sąd.

W uzasadnieniu przypomniano również, że ciężar udowodnienia faktu spoczywa na osobie, która z faktu tego wywodzi skutki prawne, a strony są obowiązane wskazywać dowody dla stwierdzenia faktów, z których wywodzą skutki prawne.

Kosmetyczka powinna wiedzieć

Przechodząc do oceny zdarzenia z maja 2015 roku, sąd stwierdził, że powódka, chociażby z racji wykonywanego zawodu kosmetyczki, powinna wiedzieć, jakiego produktu użyć do usunięcia podkładu z dłoni. – Osoba pracująca w gabinecie kosmetycznym powinna wiedzieć kiedy wolno użyć, a kiedy nie wolno użyć produktów do dezynfekcji rąk – dodał sąd.

To, że oba produkty stały na stanowisku do makijażu nie zwalniało powódki od zapoznania się z informacjami na jego opakowaniu. – Pozwany nie może ponosić odpowiedzialności za to, że powódka użyła produktu, który stał na stanowisku pracy (a nie na stanowisku do samodzielnej obsługi przez klienta), bez zapoznania się z produktem – uznał sąd.

W uzasadnieniu sąd zwrócił uwagę, że płyn do dezynsekcji rąk użyty do czystej skóry jest całkowicie bezpieczny. Nikt jednak nie przeprowadzał testów użycia produktu na skórę pokrytą kosmetykiem. Nie było takiej potrzeby, albowiem ten środek nie służy do mycia rąk tylko do ich dezynfekcji. – Reakcja skóry powódki na użycie płynu nie jest reakcją typowa, normalna. Jest patologiczna. Przy czym do jej powstania przyczyniła się sama powódka, która zamiast użyć produkt do demakijażu, który znała i wiedziała, że służy do tego celu, wybrała inny, oznaczony jako produkt drażniący i nałożyła go na dłoń pokrytą produktem kosmetycznym – wyjaśnił sąd.

Wyrok Sądu Rejonowego w Toruniu z 29 maja 2017 r.

sygnatura akt: I C 1617/15

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA