fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

„Bratnia pomoc” Rosji dla Republiki Środkowoafrykańskiej

Faustin-Archange Touadéra
Władze w Bangi na czele z prezydentem Faustinem-Archange Touadérą (na zdjęciu) twierdzą, że za próbą przewrotu państwowego stoi były prezydent François Bozizé
AFP
Armia rebeliantów wkracza do Bangi. Środkowoafrykański rząd mają ratować m.in. rosyjscy żołnierze.

O wysłaniu swoich oddziałów do jednego z najbiedniejszych i zarazem najniebezpieczniejszych państw świata Rosjanie dowiadują się z francuskich mediów. Rzecznik rządu w Bangi Ange Maxime Kazagui poinformował w poniedziałek wieczorem agencję AFP, że Moskwa już wysłała kilkuset żołnierzy i ciężką broń. Na wniosek Republiki Środkowoafrykańskiej (RŚA) swoich żołnierzy do kraju wysłała również Rwanda.

Zachodnie media informują, że w ostatnich dniach w kraju wylądowało już kilka rosyjskich samolotów wojskowych z żołnierzami i ciężkim sprzętem na pokładzie. Kontrolujące dwie trzecie kraju najważniejsze grupy zbrojne rebeliantów (związane z ugrupowaniami muzułmańskiej Seleki i chrześcijańskiej Antybalaki) połączyły siły i rozpoczęły natarcie na stolicę w piątek. Wszystko przed wyborami prezydenckimi i parlamentarnymi, które w RŚA mają się odbyć już w niedzielę.

Władze w Bangi na czele z prezydentem Faustinem-Archange Touadérą twierdzą, że za próbą przewrotu państwowego stoi były prezydent François Bozizé, który stanął na czele państwa po zamachu wojskowym w 2003, a dziesięć lat później musiał uciekać z kraju. Próbował startować w tegorocznych wyborach, ale nie został dopuszczony przez Sąd Konstytucyjny, gdyż od sześciu lat jest poszukiwany międzynarodowym listem gończym i oskarżany o m.in. morderstwa i porwania.

Rosyjski ambasador w Bangi Władimir Titorenko zaprzeczał, że jego kraj wysłał tam swoich żołnierzy. Mówił, że w RŚA znajduje się jedynie pięciu przedstawicieli Ministerstwa Obrony Rosji oraz instruktorzy, którzy szkolą środkowoafrykańskich żołnierzy na podstawie wcześniejszych porozumień międzyrządowych. Przypomniał też, że znajdują się tam za zgodą Rady Bezpieczeństwa ONZ od 2018 r. Mówił i o 14 Rosjanach, którzy znajdują się w kraju ramach 12-tysięcznej misji ONZ, bezskutecznie próbującej zaprowadzić pokój w kraju od 2012 r.

Nie jest jednak tajemnicą, że władze w Bangi korzystają z usług rosyjskich najemników z prywatnej firmy wojskowej Wagnera. Oficjalnie nie jest ona organizacją rządową, ale nieoficjalnie jest sterowana przez rosyjski wywiad wojskowy, a na jej czele stoi emerytowany podpułkownik GRU Dmitrij Utkin. To prawdopodobnie ich miał na myśli środkowoafrykański MSZ w komunikacie, z którego wynikało, że o bezpieczeństwo procesu wyborczego mają zadbać „przyjaciele i bracia z Rosji i Rwandy". Współpraca jest na tyle zaawansowana, że rosyjscy najemnicy chronią nawet pałac prezydenta Touadéry , a jego doradcą ds. bezpieczeństwa jest obywatel Rosji Walerij Zacharow. Środkowoafrykański przywódca mówił nawet pod koniec zeszłego roku o potrzebie utworzenia rosyjskiej bazy wojskowej, Rosja to przemilczała.

– To nie jest Sudan, gdzie tworzymy naszą bazę, bo ma ważne geopolityczne położenie. Nie ma potrzeby tworzenia bazy wojskowej w Republice Środkowoafrykańskiej. Obecna współpraca jest wystarczająca. W zamian rosyjskie korporacje otrzymały dostęp do złóż złota. To zwykły biznes – mówi „Rzeczpospolitej" Siergiej Markow, rosyjski politolog sympatyzujący z Kremlem.

Biznes ten jest jedną z najbardziej strzeżonych tajemnic Kremla. Trzech niezależnych rosyjskich dziennikarzy, którzy prowadzili w tej sprawie śledztwo w RŚA, zamordowano w 2018 roku.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA