fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Konflikty zbrojne

USA: Zagrożenie ze strony Iranu się nie zakończyło

AFP
- Zagrożenie ze strony Iranu jeszcze się nie skończyło, ale szybkie działania podjęte przez Stany Zjednoczone pomogły go powstrzymać - powiedział doradca Białego Domu ds. bezpieczeństwa narodowego John Bolton

W związku z "wyraźnymi oznakami" zagrożenia ze strony Iranu dla sił amerykańskich na Bliskim Wschodzie, Stany Zjednoczone wysłały w ten region lotniskowiec i bombowce B-52.

- Nie sądzę, by to zagrożenie się zakończyło, ale można stwierdzić, że szybka reakcja oraz inne kroki, które podjęliśmy, służyły jako środek odstraszający - powiedział John Bolton podczas swojej wizyty w Londynie.

Doradca Białego Domu został zapytany, czy popiera stanowisko prezydenta USA Donalda Trumpa, który powiedział, że jego kraj nie chce zmieniać panującego w Iranie reżimu.

- Polityka, którą realizujemy, nie jest polityką zmiany reżimy. To jest fakt i każdy powinien to rozumieć w ten sposób - odpowiedział Bolton.

Dodał, że istnieje podejrzenie, że to Iran stoi za atakami na tankowce w Zatoce Perskiej. Dowody na to mają być przedstawione Radzie Bezpieczeństwa ONZ w przyszłym tygodniu.

Źródłem napięć w relacjach między USA a Iranem jest jednostronne wypowiedzenie przez USA porozumienia nuklearnego zawartego przez mocarstwa Zachodnie z Iranem w 2015 roku. Donald Trump wypowiedział to porozumienie w maju 2018 roku domagając się wynegocjowania nowej umowy dotyczącej irańskiego programu nuklearnego, a także programu rakietowego.

Jesienią 2018 roku USA nałożyły sankcje na Iran, wprowadzając m.in. embargo na import irańskiej ropy. Początkowo osiem krajów (w tym m.in. Chiny i Turcja) korzystały z wyłączenia spod sankcji, ale od maja 2019 roku embargo ma charakter bezwzględny. Celem USA jest doprowadzenie do spadku eksportu ropy przez Iran do zera, tak aby wywrzeć ekonomiczną presję na Teheran i zmusić Iran do rozpoczęcia negocjacji z USA.

W odpowiedzi na rozszerzenie sankcji przez USA Iran zagroził m.in. blokadą strategicznej cieśniny Ormuz, co mogłoby zakłócić transport ropy z innych krajów Zatoki Perskiej. Z kolei USA zdecydowały się na wysłanie w rejon Iranu grupy bojowej lotniskowca Abraham Lincoln i grupy zadaniowej bombowców B-52, a także baterii Patriotów, w związku ze zdobytymi przez amerykański wywiad informacjami, że siły amerykańskie stacjonujące na Bliskim Wschodzie mogą stać się celem ataku ze strony Iranu lub jego sojuszników.

"New York Times" ujawnił, że w przypadku ataku na siły USA, Waszyngton chce wysłać nawet 120 tys. żołnierzy do Iraku. Oficjalnie administracja Donalda Trumpa zdementowała te doniesienia.

W związku z napiętą sytuacją na Bliskim Wschodzie USA podjęły decyzję o ewakuacji części swojego personelu dyplomatycznego z Iraku, a Wielka Brytania podniosła poziom zagrożenia dla swoich żołnierzy w tym kraju. Z kolei Niemcy przerwali szkolenie irackich żołnierzy - również ze względów bezpieczeństwa.

Przedstawiciele Korpusu Strażników Rewolucji Islamskiej przekonują, że okręty USA w rejonie Bliskiego Wschodu znajdują się w zasięgu irańskich rakiet. Z kolei prezydent Donald Trump stwierdził, że jakikolwiek atak na siły USA ze strony Iranu będzie "oficjalnym końcem" tego państwa.

Europejscy sojusznicy USA wyrażają zaniepokojenie możliwością eskalacji konfliktu, który - zdaniem szefa brytyjskiego MSZ, Jeremy'ego Hunta, może nawet doprowadzić do "przypadkowego wybuchu konfliktu". Zaniepokojenie rozwojem sytuacji na Bliskim Wschodzie wyraziła też Rosja (prezydent Władimir Putin spotkał się w Soczi, 14 maja, z sekretarzem stanu USA Mike'm Pompeo).

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA