Reklama

Biuro w małym mieście: niedrogo i kameralnie

Zamiast luksusowych biurowców w centrum wielkich miast - skromna kamienica w mniejszej miejscowości.

Aktualizacja: 18.07.2016 17:08 Publikacja: 18.07.2016 16:42

Biuro w małym mieście: niedrogo i kameralnie

Foto: 123RF

Niektóre firmy wolą na swoją siedzibę wybrać małe miasto, z dala od warszawskiego albo wrocławskiego zgiełku. Nie jest to jednak częsta praktyka. Budowa biurowców w miastach poniżej 50 tys. mieszkańców wiąże się z dużym ryzykiem.

Tam jest taniej

Mimo dobrego usytuowania w pobliżu głównych arterii i niskich cen wynajmu lokali komercyjnych znajdujących się z dala od wielkich metropolii wciąż nie są one postrzegane przez potencjalnych najemców jako atrakcyjne. Zdecydowana większość firm, zwłaszcza z zagranicznym kapitałem, lokuje swoje siedziby głównie w wielkich miastach i to w ścisłym centrum. Taka lokalizacja nie tylko ułatwia bowiem kontakt z klientami, ale także buduje prestiż przedsiębiorstwa. Mniejsze miejscowości, nawet położone w pobliżu Warszawy lub Wrocławia, postrzegane są jako mniej atrakcyjne, nawet jeśli organizują dla przedsiębiorców specjalne strefy ekonomiczne i zapewniają im ulgi podatkowe.

Nie oznacza to jednak, że właściciele powierzchni biurowych w małych miastach nie znajdują żadnych chętnych na swoje lokale. Wielu z nich udało się bowiem pozyskać atrakcyjnych klientów, wśród których są przede wszystkim banki, firmy ubezpieczeniowe, prywatne przychodnie, apteki czy zakłady fryzjerskie i kosmetyczne. Trzeba jednak liczyć się z tym, że ceny wynajmu będą niższe niż w centrach wielkich miast nawet o 60 proc.

Sytuację pogorszyć może dodatkowo pojawienie się w danym mieście lokalnego centrum handlowego, które oprócz powierzchni przeznaczonych na prowadzenie sklepów, będzie oferować też lokale biurowe. Umiejscowienie w takim obiekcie banku albo biura podróży może okazać się dla najemców o wiele bardziej interesującą możliwością niż wynajem biura w rzadziej odwiedzanej przez mieszkańców części miasta.

Reklama
Reklama

Biura najlepiej na parterze

Atrakcyjnym klientem w mieście zamieszkiwanym przez mniej niż 50 tys. mieszkańców może okazać się też administracja publiczna, w tym instytucje samorządowe lub biura rządowych agencji, mające swoje siedziby w miastach powiatowych. Szansą są także firmy z branży zajmującej się obsługą biznesu. Ponieważ w biznesie coraz częściej stosowany jest outsourcing, niektóre przedsiębiorstwa, zwłaszcza te, które dopiero rozpoczynają działalność i chcą ograniczyć koszty bieżącego funkcjonowania, zamiast wielkich miast, wybierają miejscowości satelickie, czyli położone w odległości do 30 km od Warszawy, Wrocławia czy Krakowa.

- Realizacja nawet małego budynku biurowego na cele spekulacyjne obarczona jest w przypadku miast mniejszych niż 50 tys. mieszkańców bardzo dużym ryzykiem - uważa Mateusz Polkowski, dyrektor w dziale badań rynku i doradztwa z firmy JLL. - Głównymi najemcami budynków biurowych w takich miastach będą siedziby banków, czy instytucje ubezpieczeniowe, których zapotrzebowanie na powierzchnie nie będzie przekraczać 100-150 mkw. Dobrym rozwiązaniem wydaje się dedykowanie miejsc na biura w parterach budynków istniejących budynków. Takie powierzchnie mogą spełniać zarówno funkcję obsługi klienta, jak i typowo biurową - podkreśla.

Jak dodaje, zapotrzebowanie może być generowanie jedynie przez firmy lokalne lub oddziały banków czy instytucji finansowych. - Niemniej jednak należy pamiętać, że będą to bardzo mali najemcy, którymi nie zapełni się np. biurowca o powierzchni 3 tys. - 4 tys. mkw. Inaczej może wyglądać sytuacja w przypadku miasta, które jest siedzibą np. sporego oddziału firmy energetycznej - zaznacza. - W takim wypadku istnieje szansa dla lokalnego dewelopera na realizację inwestycji biurowej "szytej na miarę" dla takiej instytucji. Niemniej jednak są to sytuacje wyjątkowe. Rynek nowoczesnych powierzchni biurowych rozwija i będzie się rozwijał w miastach o liczbie ludności przekraczającej 150 tys. - 200 tys. mieszkańców i dużej bazie akademickiej. W takich ośrodkach miejskich mają szansę ulokować się mniejsze oddziały firm z sektora nowoczesnych usług dla biznesu - branży, która bardzo szybko się rozwija w naszym kraju - dodaje.

Dominuje niższy standard

Krzysztof Misiak, dyrektor sekcji miast regionalnych w Cushman & Wakefield wskazuje, że w Polsce jest prawie 60 miast o liczbie mieszkańców od 30-50 tys., a rynki biurowe w tej grupie mają od kilku do kilkunastu tysięcy metrów kwadratowych.

Reklama
Reklama

- Większa część nowoczesnej powierzchni biurowej znajduje się we własności użytkowników, a skala rynku na wynajem jest znikoma mówi. - Na tych rynkach nadal dominująca jest powierzchnia niższego standardu, czyli klasa C. Zwykle są to starsze biurowce przy zakładach produkcyjnych oraz kamienice. Według naszych szacunków, na dziś, w miastach tej skali budowa budynków biurowych ma sens jedynie w ścisłym centrum i jego okolicach. Inwestycja powinna być dostosowana do skali rynku czyli najlepiej od 2 tys. - 3 tys. mkw. - dodaje.

Zdaniem Krzysztofa Misiaka w budynkach na wynajem najemcami zwykle są firmy lokalne, banki, firmy ubezpieczeniowe, kancelarie prawne oraz biura firm związanych z lokalną produkcją. - Przeważnie są to biura o wielkości 50 - 250 mkw. Natomiast administracja publiczna najczęściej znajduje się w budynkach Skarbu Państwa i zasobu gminnego - mówi.

Jak informuje, poziom czynszu w przypadku tego typu biur zależy od lokalizacji oraz standardu. - W ramach nowoczesnych powierzchni dominuje klasa B - ale uśredniając mamy zwykle do czynienia z zakresem od 7-10 euro za mkw. za miesiąc - mówi Misiak. - Nieco inaczej wygląda sytuacja z lokalami na parterach, które w głównych traktach pieszych czy komunikacyjnych w centrum potrafią być wyceniane na 15-30 euro za mkw. za miesiąc - dodaje.

Nowość, czyli crowdsourcing

Jego zdaniem, przy takiej skali zapotrzebowanie na biura jest bardzo niewielkie, a popyt zewnętrzny mocno nieprzewidywalny.

- Na tak małych rynkach podaż jest bardzo niewielka, więc trudno mówić o dużych pustostanach, natomiast realizowanie inwestycji biurowych wiąże się z dużym ryzykiem - podkreśla ekspert C&W. - Każde z tych miast ma swoją specyfikę i głównym wyzwaniem jest wysokość stawek czynszu, które często nie uzasadniają realizacji nowej powierzchni lepszej jakości. Szacujemy jednak, że stopniowo najemcy będą oczekiwać lepszej jakości i coraz częściej przenosić się do lepszych powierzchni.

Reklama
Reklama

Szansą dla mniejszych miast jest tzw. crowdsourcing w firmach IT, BPO i SSC. Może to oznaczać, że duże firmy z większych ośrodków będą otwierać mniejsze biura w mniejszych miastach szukając kadr o specyficznych umiejętnościach i decentralizować swoje działanie na terenie kraju. - Na razie jednak trudno przewidzieć, kiedy może mieć to wpływ na zapotrzebowanie na powierzchnię biurową w miastach o liczbie 30-50 tys. mieszkańców - podsumowuje.

Nieruchomości
Rejestr Cen Nieruchomości otwarty. Rynek bardziej przejrzysty, ale są hamulce
Materiał Promocyjny
AI to test dojrzałości operacyjnej firm
Nieruchomości
Lublin, drony, obligacje. Interbud planuje ekspansję do nowych miast
Nieruchomości
Parki handlowe dojrzewają, galerie zyskują drugie życie
Nieruchomości
Francuscy inwestorzy zrzucili się na magazyn 7R w Polsce
Materiał Promocyjny
Presja dorastania i kryzys samooceny. Dlaczego nastolatki potrzebują realnego wsparcia
Reklama
Reklama
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
Reklama
Reklama