fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Renesans kwadransowych miast

Młode Miasto w Gdańsku – m.in. na jego terenie ma być realizowana koncepcja 15-minutowego miasta
materiały prasowe
Koniec z dzielnicami sypialniami i zakorkowanymi ulicami. Wszystko – praca, usługi, rozrywka – ma być blisko. Lokalnie.

Koncepcja 15-minutowych miast oznacza, że wszystko, co jest potrzebne w codziennym życiu, znajduje się w odległości niedługiego spaceru od domu. Mamy mieć blisko do biura, sklepów, usług, rekreacji.

Prof. Piotr Lorens, kierownik Katedry Urbanistyki i Planowania Regionalnego Wydziału Architektury Politechniki Gdańskiej, mówi, że realnie oznacza to promień 1–1,5 km. – Realizacja koncepcji 15-minutowych miast oznacza w praktyce wykreowanie szeregu obszarów, swoistych miast w mieście, w obrębie których można zaspokoić większość codziennych potrzeb – tłumaczy. Kluczowa staje się wielofunkcyjność. Odchodzi się więc od tworzenia dzielnic wyłącznie mieszkaniowych czy biznesowych.

Paryż, Wiedeń, Gdańsk

– Idea ta wiąże się z większym niż obecnie udziałem tzw. miejskiego stylu życia, a więc traktowaniem przestrzeni ulicy jako areny życia społeczności lokalnej – wyjaśnia prof. Lorens. A to, jak dodaje, „skutkuje renesansem tzw. parterów usługowych w kwartałach zabudowy". – Tego typu miasta, a właściwie dzielnice, już powstają. Wiele z nowo kreowanych założeń miejskich, jak np. Aspern Seestadt w Wiedniu czy Rive Gauche w Paryżu, charakteryzuje się cechami typowymi właśnie dla miast 15-minutowych – mówi ekspert. – W wielu innych miastach powstają tzw. przedsięwzięcia wielofunkcyjne jak Kings Cross w Londynie. Mamy i polskie przykłady – to choćby powstające na terenie Młodego Miasta w Gdańsku osiedle Doki czy zespół o nazwie Garnizon, realizowany w dzielnicy Wrzeszcz.

W Warszawie architekt wskazuje na Elektrownię Powiśle i Port Praski.

O Młodym Mieście mówią też architekci z pracowni Jems. – To nowoczesna dzielnica, której funkcje są projektowane praktycznie od nowa, w oparciu o założenia 15-minutowego miasta. Idei będzie też odpowiadać architektura budynków, która nie różnicuje funkcji w nich lokowanych – zauważa Marcin Giemza z Jems Architekci. – Wcześniej szklane budynki to były wyłącznie biura, a balkony i tarasy miały wyłącznie budynki mieszkalne.

– Koncepcja łączy w sobie marzenie o mieszkaniu w przestrzeni miejskiej z korzyściami płynącymi z zamieszkiwania w małej miejscowości, w której dobrze znamy sąsiadów, a wszystkie niezbędne na co dzień usługi mamy w zasięgu kilkuminutowego spaceru – dodaje Maciej Rydz. – Ta odległość buduje poczucie lokalności. To tak, jakbyśmy przybliżali miasto z jego najważniejszymi funkcjami do mieszkańców. Aglomeracja składa się z mniejszych, samowystarczalnych jednostek. Odchodzimy od funkcjonalistycznego miasta, realizowanego często w systemach socjalistycznych, podzielonego na funkcje z zakładem przemysłowym w jednej dzielnicy i wielkiej sypialni miejskiej w innej, połączonych autostradami.

Zdaniem ekspertów z Jems Architekci pandemia zdecydowanie przyspiesza rozwój takich koncepcji. – Praca weszła do naszych mieszkań, a zamknięte centra handlowe powodują, że robimy zakupy pod domem – mówią. – Więcej czasu spędzamy w parkach, na skwerach, bez podróży na drugi koniec miasta do sklepu. Ograniczy to proces rozlewania się miast i przyspieszy ich dogęszczanie, a mieszkanie w mieście stanie się na powrót atrakcyjne.

Człowiek w centrum

O renesansie idei kwadransowych miast mówi też Justyna Biłat, architektka z Design Anatomy. – To zwrócenie uwagi na naturalne potrzeby ludzi, mieszkańców. To miasto inkluzywne, które zapewnia dostęp do podstawowych funkcji – opisuje.

– Idea 15-minutowego miasta nie ma racji bytu bez biur – podkreśla Maciej K. Król, p.o. dyrektor zarządzający w Business Link. – Badania, jakie zrobiliśmy ze spółką biurową Skanska, potwierdzają, że ludzie chcą do nich wracać. Biuro nie jest dla nich wyłącznie dobrze wyposażonym miejscem do wykonywania obowiązków. To coś znacznie więcej niż biurko, krzesło i szybki internet. To miejsce spotkań, budowania więzi, wymiany doświadczeń i zacieśnienia relacji, których nie da się w ten sam sposób kształtować zdalnie. Pytanie, jak zorganizować infrastrukturę i komunikację, by odbywało się to w sposób możliwie najbardziej komfortowy i zrównoważony. Biura muszą być lokalizowane w hubach komunikacyjnych, tak, by czas dotarcia do nich był możliwie krótki. 15 minut jest wartością umowną, do której dążymy. W otoczeniu miejsca pracy konieczne staje się też zapewnienie m.in. różnego rodzaju usług.

Maciej K. Król zwraca uwagę, że 15-minutowe miasto to idea, która nie ogranicza się wyłącznie do skrócenia czasu spędzanego w środkach komunikacji. – Chodzi o stworzenie rzeczywistości, w której człowiek jest w centrum uwagi, w otoczeniu zdominowanym przez roślinność, a nie beton – tłumaczy.

Dodaje, że biurowce klasy premium powstają coraz częściej poza ścisłym centrum, wśród istniejącej tkanki miejskiej. – W wielu miastach wyciągnięto naukę z budowania skupisk budynków biurowych, które w godzinach szczytu kojarzą się głównie z wszechogarniającymi korkami, a w weekendy stają się betonową pustynią – mówi Król. – Miasta zaczęły przeciwdziałać temu zjawisku, mieszając funkcje zabudowy, tworząc zarówno przestrzeń dla firm, jak i zwracając uwagę na zabudowę mieszkalną i przyjazne mieszkańcom zielone otoczenie. To są przykłady podążania w kierunku wspomnianej idei.

Król podkreśla, że 15-minutowe miasta w bardzo dużym stopniu są uzależnione od równoczesnego wdrażania rozwiązań smart city, które integrują otaczającą infrastrukturę, odpowiadając na bieżące potrzeby mieszkańców, w zależności od natężenia ruchu, pory tygodnia czy pogody. - Same budynki powinny opierać się o cyfrowe, bezdotykowe i funkcjonalne systemy dostępu. Im większa integracja funkcji, tym większa łatwość korzystania, także z przestrzeni biurowej – tłumaczy. - Dziś jesteśmy na etapie integrowania dostępu do budynków, biur, wyposażenia i rezerwacji miejsc pracy. W przyszłości w tej samej aplikacji kupimy bilet na metro, albo zarezerwujemy miejsce w sąsiedniej restauracji.

– Po ponad roku zdalnej pracy rozwija się trend tworzenia satelickich biur coworkingowych, które mogą się znaleźć na każdym osiedlu, wspierając balans między pracą, życiem prywatnym i czasem wolnym – dopowiada Justyna Biłat. – Badania wskazują jednak, że tym, czego nam najbardziej brakuje podczas ograniczonego dostępu do biur, to spotkania ze współpracownikami, interakcja, rozmowa. Potrzebujemy kontaktu z innymi ludźmi. Sprzyja to rozwojowi pracowników i firmy – potwierdza.

Na nowoczesne technologie komunikacyjne zwraca uwagę także prof. Piotr Lorens. - Zakładamy, że mieszkańcy 15-minutowych dzielnic pracują bądź to w biurach bądź w przestrzeniach coworkingowych lub też zdalnie, z wykorzystaniem łączności internetowej przede wszystkim – tłumaczy. - Oczywiście, nie jest to możliwe we wszystkich zawodach czy przypadkach. Drugą kwestią są nowe rozwiązania w zakresie indywidualnej mobilności. Mam tu na myśli przede wszystkim nowatorskie rozwiązania pozwalające na przemieszczanie się bez konieczności wykorzystania samochodu lub komunikacji publicznej. Oczywiście, nie oznacza to całkowitego porzucenia możliwości korzystania z tych udogodnień, ale jednak w obrębie miast 15-minutowych konieczność korzystania z nich będzie znacznie zredukowana.

Zbigniew Reszka, prezes biura architektonicznego Arch-Deco, wskazuje, że miasta „są bardzo dynamicznym organizmem". – Zmieniają się, rozrastają. Jednocześnie są układami, których ram nie można wyburzyć i budować od nowa – mówi. – Planowanie urbanistyczne to bardzo skomplikowany proces, polegający na tworzeniu wielu prognoz i symulacji na wielu różnorodnych płaszczyznach.

Podkreśla, że pandemia nauczyła nas załatwiania spraw online. Wpłynęło to m.in. na ograniczanie intensywności transportu ludzi. – A to ma pozytywne przełożenie na środowisko, np. na czystość powietrza w zatłoczonych wcześniej miastach – mówi Zbigniew Reszka. – Doceniając te zmiany, możemy przemyśleć na nowo funkcjonowanie miast, jednak kluczowe jest długofalowe planowanie urbanistyczne.

Marcin Szpak, Olivia Business Centre:

Miasta 15-minutowe nie muszą oznaczać geograficznego rozproszenia. Szczególnie w przypadku takich funkcji jak centra konferencyjne, uniwersytety czy laboratoria i inne miejsca pracy kreatywnej, które muszą zapewniać możliwość fizycznej współpracy specjalistów wielu dziedzin.
Ważne, aby takie obiekty lokować blisko siebie. Tak jest w przypadku Olivii Business Centre w Gdańsku. W jednym centrum biurowym sąsiadują globalne firmy i coworkingi, a w odległości kwadransa spacerem jest nie tylko kampus Uniwersytetu Gdańskiego i najludniejsze gdańskie dzielnice Przymorze i Zaspa, ale też lasy Trójmiejskiego Parku Krajobrazowego czy brzeg Zatoki Gdańskiej.

Jeśli dodamy do tego szerokie spektrum usług, jak przedszkole, szkołę, prywatną klinikę medyczną, centrum fitness, apteki, restauracje czy miejsca rozrywki, okaże się że można jednocześnie korzystać z kameralnych odległości i wszystkich atutów, jakie niesie za sobą życie w metropolii. Centrum otaczają duże gdańskie osiedla liczące blisko 100 tys. mieszkańców. Dla ich mieszkańców idea miasta 15-minutowego jest już zrealizowana.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA