fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komercyjne

Bank tłumaczy się z propozycji dla Srebrnej

Instytucja finansowa przypomina, że wysokość udzielonego kredytu zależy od wielu elementów.

„Twierdzenia, iż Bank Pekao S.A. bierze udział w transakcjach nierynkowych są nieuprawnione i mogły być sformułowane wyłącznie przez osoby spoza branży finansowej lub na podstawie wyłącznie wybiórczych materiałów" – napisał w oświadczeniu Bank Pekao.

Ma to związek z niezrealizowaną inwestycją przy ul. Srebrnej w Warszawie. Bank odnosi się do informacji, jakoby udzielił kredytu 300 mln euro (1,3 mld zł) na budowę wieżowców K-Towers.

„Pojawiające się w przestrzeni publicznej dokumenty wskazywałyby, że jest to rodzaj term sheet, oznaczającego wyłącznie wstępne uzgodnienie parametrów finansowania, wymagającego pozytywnego due diligence" – czytamy w komunikacie.

Na początku tygodnia w siedzibie Pekao odbyło się spotkanie, na którym m.in. Dieter Lobnig, dyrektor departamentu bankowości inwestycyjnej i finansowania nieruchomości, który widnieje na dokumentach związanych z „taśmami Kaczyńskiego", do których dotarła „Gazeta Wyborcza", nie chciał odnosić się bezpośrednio do kazusu Srebrnej. Padały sformułowania o konieczności zachowania tajemnicy bankowej. Zaznaczono, że każda pożyczka jest inna. Podkreślano jednak, że Pekao bierze udział w finansowaniu wielu kluczowych czy największych projektów, które powstały albo powstają w okolicy głośnego ostatnio stołecznego adresu.

Paweł Skołożyński, dyrektor departamentu zarządzania ryzykiem korporacyjnym w Pekao, przypomniał, że występuje wiele elementów, od których zależy wysokość udzielonego kredytu.

– Lokalizacja, segment rynku, jakość sponsora. Z analizy tych zmiennych bierzemy LtV, który jest jednym z kluczowych parametrów negocjacji wewnętrznej i decyzji na posiedzeniu komitetu kredytowego – mówił Skołożyński.

Wskaźnik LtV (Loan to Value) określa stosunek kwoty kredytu do wartości zabezpieczenia (a więc wartości nieruchomości). Im jest wyższy, tym mniejszy wkład własny wymagany jest przez bank.

– Co do zasady, na takim rynku, jak Polska i inne sąsiednie utarło się, że najniższy wskaźnik mają hotele, najwyższy nieruchomości magazynowe, gdzieś pośrodku znajdują się biurowce – mówił Skołożyński.

Z przedstawionych danych wynikało, że bez własnych środków wybudowanie wieżowców przy Srebrnej 16 nie byłoby możliwe. Choć wartość gruntu – która liczona jest przy ocenie wkładu własnego – zależna jest od tego, jak wysoka będzie planowana inwestycja.

Podczas spotkania odniesiono się też do zarzutów, że bank kredytuje spółki bez historii. Mowa o tzw. SPV (Special Purpose Vehicle), które powoływane są do realizacji poszczególnych inwestycji. Podnoszono – jak w oświadczeniu – że to standardowe rozwiązanie przy realizacji polskich i międzynarodowych inwestycji z obszaru nieruchomości komercyjnych. Niemniej warto zauważyć, że ocena kondycji i możliwości zaciągnięcia zobowiązań przez daną SPV zależna jest od tego, przez jaką spółkę matkę została powołana. W takim ujęciu trudno sobie wyobrazić, by podmioty powołane przez Srebrną do budowy K-Towers mogły liczyć na takie same warunki kredytowe, jak choćby renomowane firmy budujące w okolicy ronda Daszyńskiego.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA

REDAKCJA POLECA

REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA