fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Haszczyński: Ostrożny krok Warszawy w stronę Moskwy

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Trudno zrozumieć, jak odzyskanie od Rosji wraku tupolewa miałoby zaszkodzić stosunkom polsko-ukraińskim.

Każda ekipa rządząca w Polsce próbowała poprawić stosunki z Rosją. Zazwyczaj kończyło się to niepowodzeniem. Obecna robi to najpóźniej, bo na koniec czteroletniej kadencji. Żadna poprzednia, rozpoczynając takie próby, nie miała tak złych relacji z Moskwą, bo one prawie nie istnieją. Z rosyjskich VIP-ów Polskę w ostatnich paru latach odwiedził tylko minister kultury, i to nieoficjalnie.

Czytaj także: 

Polska-Rosja: Cisza przerwana

Przymiarki do zmian odbyły się na neutralnym terenie – w Finlandii spotkali się szefowie dyplomacji Jacek Czaputowicz i Siergiej Ławrow. A patronuje im i wspiera ich zapomniana nieco instytucja – Rada Europy.

Polska wykonała gest – głosowała za przywróceniem Rosji praw członkowskich w Radzie. Podobnie jak większość państw Zachodu. Rozległa się krytyka. Ekspertka think tanku Katarzyna Pełczyńska-Nałęcz wyraziła obawy, że może to oznaczać, iż Polska nie jest już sojusznikiem Ukrainy i porzuca dyplomatyczną walkę przeciw moskiewskiej agresji w Donbasie. Pewnie zapomniała, że po rosyjskiej aneksji Krymu, i gdy była już widoczna agresja w Donbasie, odwiedziła Moskwę, będąc wiceministrem spraw zagranicznych. I nawet podkreśliła w rozmowie ze mną, że jej „pobyt w Rosji nie był wbrew polskiej polityce w kwestii ukraińskiej, która jest jednoznaczna". Skąd podejrzenia, że teraz, po rozmowie szefów dyplomacji z okazji szczytu Rady Europy, nie jest jednoznaczna?

Chodzi o to, by była jakakolwiek forma współpracy dyplomatycznej z Rosją. Dla obecnej ekipy jest to głównie odzyskanie wraku tupolewa. I zgoda Moskwy na organizację 10. rocznicy katastrofy w Smoleńsku. Bez rozmów z Rosjanami to nie jest możliwe. Nie ma to nic wspólnego z przyzwoleniem na rosyjskie działania na Ukrainie. Polska nie zrobiła nic, co mogłoby świadczyć, że jest inaczej.

Wręcz przeciwnie. To Polska jest najbardziej ze wszystkich państw Unii zaangażowana w torpedowanie szkodliwej dla Ukrainy budowy gazociągu Nord Stream 2. To na wniosek Polski w listopadzie zeszłego roku szefowie dyplomacji krajów UE zajęli się rosyjskimi próbami uczynienia z Morza Azowskiego wewnętrznego akwenu i izolacji części terytorium ukraińskiego.

Składając w Moskwie wizytę w 2014 roku, pani wiceminister tłumaczyła, że chodziło jej o organizowanie Roku Polski w Rosji i nie wiedziała, „jak to mogłoby zaszkodzić Ukrainie". Czy odzyskanie wraku miałoby zaszkodzić? Pięć lat temu przekonywała mnie też, że kieruje nią troska o zwykłych Rosjan. Podobny argument pada w sprawie rosyjskiego członkostwa w Radzie Europy – dzięki niemu zwykli Rosjanie mogą się skarżyć na swoje władze w Trybunale w Strasburgu.

Od wydarzeń sprzed pięciu lat sytuacja na Ukrainie trochę się zmieniła, ekipa nowo wybranego prezydenta Wołodymyra Zełenskiego sama rozważa negocjacje z Rosją. Jeżeli skończą się niepowodzeniem i nasileniem agresji, to z nieśmiałych prób kontaktów z Moskwą można zrezygnować. Od tego mamy opinię publiczną, by to w razie czego wymusić. Tak jak mimo oporów pani wiceminister wymuszono odwołanie Roku Polski w Rosji w 2014.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA