fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Zuzanna Dąbrowska: Spisek lekarzy przeciw władzy

Wicemarszałek Ryszard Terlecki, szef klubu PiS
- Nie możemy sobie pozwolić na to, że tak wielu lekarzy będzie unikać wsparcia służby zdrowia w walce z pandemią - mówił Ryszard Terlecki
Fotorzepa/ Jerzy Dudek
Doktorzy nadają się na wroga narodu chyba jeszcze lepiej niż geje i uchodźcy.

Ryszard Terlecki, szef klubu PiS zapowiedział, że PiS będzie dyscyplinowało lekarzy, bo „za mało się angażują w walkę z pandemią”.

W styczniu 1953 roku gazeta „Prawda” poinformowała obywateli Kraju Rad o wykryciu „spisku lekarzy” planujących „zamordowanie przywódców radzieckiej partii i państwa i celowe doprowadzenie do ich śmierci poprzez zastosowanie niewłaściwych metod leczenia, oraz o usiłowanie zabójstwa wysokich oficerów Armii Radzieckiej”.

Jak pisze Arno Lustiger w książce „Czerwona Księga. Stalin i Żydzi” (cytat za portalem Dzieje.pl), „sprawa lekarzy narodziła się w umyśle Stalina być może wtedy, gdy jego osobisty lekarz Winogradow zalecił mu w celu ratowania zrujnowanego zdrowia całkowite wycofanie się z polityki. Stalin uznał to za próbę odsunięcia go od władzy”.

Sprawa lekarzy ma jeszcze inny wątek: miała służyć do antysemickich czystek, a finalnie wywiezienia przerażonych pogromami lekarzy żydowskiego pochodzenia do specjalnych łagrów. Do dziś działania Stalina uważane są za klasyczny przykład szukania wroga i piętnowania określonej grupy społecznej, etnicznej czy zawodowej w celu wzmocnienia władzy.

Bo lekarze świetnie nadają się na wroga. Dobrze zarabiają, są wtopieni w społeczeństwo (wszak każdy jakiegoś lekarza zna), posiadają autorytet wynikający z wiedzy i władzy, jaką mają nad zwykłymi śmiertelnikami. To oni przecież decydują o naszym życiu i zdrowiu, a jeśli podejmą złą decyzję, skutki mogą okazać się dramatyczne.

System ochrony zdrowia z kolei to duch, którego gołym okiem zobaczyć nie można. Co innego doktor. To żywy człowiek, który chodzi, jeździ własnym autem, często ma dom i widocznie robić mu się nie chce, skoro trzeba w kolejce do niego czekać miesiącami. W dodatku leczyć też nie bardzo umie albo nie chce, bo jakby chciał, toby się pandemia tak nie rozlała... Uczucia są więc skrajne: strach, uwielbienie, ale i niechęć, a nawet nienawiść. Tak jak u Zbigniewa Ziobry, który własne smutne doświadczenia związane z chorobą i śmiercią ojca przełożył parę lat temu na całą grupę medyków.

Tym razem jednak to najbliższe otoczenie prezesa Kaczyńskiego atakuje lekarzy, nie czyniąc żadnych rozróżnień, nie podając przykładów braku zaangażowania w ratowanie ludzi zakażonych w myśl zasady, że „odpowiedzialność zbiorowa jest najlepsza, bo jest zbiorowa”. Znak nagonce dał wicepremier Jacek Sasin, a potem już poszło, włącznie z materiałem „Wiadomości”, z którego wynikało, że jedynym zaangażowanym lekarzem w Polsce jest były marszałek Senatu z PiS Stanisław Karczewski.

No, ale przecież on sam wszystkich rządzących polityków nie wyleczy, nawet gdyby był Tytanem... Widać więc, że rządzący postawili ponad własny interes (cóż za szlachetność) dobro umęczonej Covidem ojczyzny i postanowili skłócić się z całym środowiskiem – dla dobra obywateli. Czyżby ktoś ośmielił się poradzić prezesowi PiS wycofanie się z polityki z przyczyn zdrowotnych?

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA