fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Michał Kolanko: Nowy świat Platformy

Rafał Trzaskowski (z lewej) na prawyborach PO, gdy zdecydowano o starcie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej
Fotorzepa/ Robert Gardziński
Start Rafała Trzaskowskiego to nie tylko początek nowego rozdania w nowej kampanii prezydenckiej. To również pierwsza tak poważna decyzja nowych władz. Bo decyzja o starcie Małgorzaty Kidawy-Błońskiej zapadała, gdy układ sił w Platformie Obywatelskiej był zdecydowanie inny. Borys Budka był wtedy wiceprzewodniczącym partii szykującej się do wewnętrznych wyborów, a Grzegorz Schetyna uchodził za przewodniczącego za dużymi szansami na reelekcję. To ostatnie przekonanie okazało się oczywiście całkowicie nieprawdziwe.

Kalendarz wyborów w PO nie został przyspieszony i Borys Budka dopiero w lutym - gdy Kidawa-Błońska od wielu tygodni była już kandydatką - objął władzę w partii. Dziś kandydatem Platformy i całej Koalicji Obywatelskiej jest Rafał Trzaskowski. Polityk z tego samego środowiska, do którego należy obecny (metrykalnie młodszy) przewodniczący. Do tej zmiany doprowadził splot okoliczności, które dały PO szansę na drugie rozdanie. Co więcej, dziś przesłanie Trzaskowskiego było jednoznaczne i odwracające bojkot: Idźcie na wybory. Z tego wszystkiego co powiedział w piątek kandydat Koalicji na prezydenta, politycznie najistotniejsze było właśnie to. Celem strategicznym KO i Trzaskowskiego w tych wyborach to teraz ponowna mobilizacja swoich wyborców właśnie po stronie Trzaskowskiego oraz odciągnięcie, na tyle, na ile to możliwe, wyborców od Szymona Hołowni. Jednoznaczne było też poparcie dla niego na zarządzie PO. Budka i jego zaplecze nie pozwoliło na scenariusze takie jak prawybory, które byłyby na rękę tylko wewnętrznej opozycji.

Rafał Trzaskowski mówił, że świat się zmienia - i trudno mu odmówić racji.  Ostatnie miesiące to czas szybkich zmian w polityce, które jeszcze przyspieszył koronawirus. Po duopolu, którego apogeum było w trakcie kampanii do Parlamentu Europejskiego, nie ma już śladu. KO to nadal najsilniejsza siła w opozycji, ale z poważną konkurencją. Do gry w ostatnich tygodniach o pakiet kontrolny na opozycji wkroczył Szymon Hołownia, w chadeckim centrum rozpycha się Władysław Kosiniak-Kamysz jako kandydat spokojnej i bezpiecznej alternatywy, udane inicjatywy - jak okrągły stół ws. wyborów - ma Lewica.

Dowiedz się więcej: Co jeśli Trzaskowski wygra? Komisarz w Warszawie

Wybory prezydenckie to teraz dla PO ostatnia szansa na zatrzymanie tego trendu, a wręcz jego odwrócenie. Bo każdy kryzys to przecież szansa, a start prezydenta Warszawy to szansa unikalna. Trzaskowski jako ofensywny kandydat (tak mówi o nim Grzegorz Schetyna) ma też przed sobą drugi cel, jakim jest wejście do drugiej tury i zwycięstwo z Andrzejem Duda. Dla wszystkich konkurentów w ramach opozycji zaczyna się nowy mecz. Zwłaszcza dla Szymona Hołowni.

Trzaskowski musi pokonać kilka wyzwań. Jedno to budowa rozpoznawalności w warunkach krótkiej kampanii, gdy zgodnie z jej zasadami fundusze na jej prowadzenie będa ograniczone. Drugie to przechwycenie społecznych emocji, budowa ich wokół własnej kandydatury - przede wszystkim w internecie. Trzecie - pokazanie, że KO potrafi rzeczywiście spoglądać w przyszłość, śmiało potrafi opisać zmiany wywołane pandemią i zaproponować nowe rozwiązania. Czwarty - dotarcie z tymi rozwiązaniami do Miastka z badania prof. Gduli, miejsc poza dużymi metropoliami. Słowa kandydata o zmieniającym się świecie to ciekawy kierunek.

Trzaskowski w sondażach dla PO wypadał najlepiej. Ale sondaże to nie rzeczywistość. Na szczęście dla KO kandydat na prezydenta już raz wygrał wybory o dużą stawkę.  Co też było słychać na konferencji, na której ogłoszono jego start.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA