fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Komentarze

Szułdrzyński o raporcie o pedofilii w Kościele: To dopiero pierwszy krok

Fotorzepa, Waldemar Kompała
Część osób bliskich kościołowi z zaskoczeniem przyjęła liczby podane przez polski episkopat.

382 zgłoszenia polskiemu Kościołowi od 1990 roku przypadków – a więc duchownych, wobec których pojawiły się zarzuty o wykorzystywanie seksualne małoletnich – pokazuje bowiem, że zjawisko wcale nie jest marginalne. Nie da się nad tym raportem przejść do porządku dziennego. W tym sensie przedstawiony we czwartek raport wywołał, ale też powinien wywołać wstrząs.

Czytaj także:

Episkopat ujawnia: 382 zgłoszone przypadki pedofilii

Abp Polak: Każda z ofiar powinna budzić w nas ból i wstyd

Pierwsze reakcje osób Kościołowi niechętnych pokazują, że raport nie przez wszystkich zostanie uznany za wiarygodny. Podnoszone zostają zarzuty, co do jego metodologii. Nawet jeśli przestawiono statystykę przypadków zgłoszonych, przeciwnicy Kościoła będą twierdzić, że przecież nie wszystkie sprawy zostały zgłoszone, w wielu przypadkach sprawy nie ujrzały światła dziennego. Sęk w tym, że tak też jest z wszystkimi innymi przestępstwami, szczególnie seksualnymi – nie wszystkie są zgłaszane i ścigane. Inni zaś twierdzić będą, że z pewnością dane są nic nie warte, bo raport przygotowała ta sama instytucja, której sprawa dotyczy. Cóż, widać w Polsce od pewnego czasu rosnącą falę antyklerykalizmu, która przynosi swoje efekty. Choćby Kościół zrobił nie wiem co, i tak będą go krytykować. Takie są reguły kulturowej wojny, która powoli zaczyna dziś w Polsce być coraz bardziej gwałtowna.

Trzeba oddać polskiemu Kościołowi, że zrobił sporo ostatnio robi w sprawie zapobiegania przypadkom pedofilii. Od kilku lat obowiązują dość surowe wytyczne dotyczące sposobu postępowania w przypadku zgłoszenie podejrzenia wykorzystywania dzieci przez duchownych. W 2013 roku powołano specjalnego pełnomocnika, który prowadzi w diecezjach działania na rzecz profilaktyki, która ma zapobiegać takim tragicznym wydarzeniom w przyszłości. Oczywiście, można się zżymać, że Kościół tak późno za to się zabrał. Nie zapominajmy jednak, że nie można na problem patrzyć ahistorycznie – wrażliwość na krzywdę nieletnich nieustannie rośnie w ciągu ostatnich kilkudziesięciu lat, podobnie jak wrażliwość na przemoc seksualną w ogóle.

Ale równocześnie nie da się nie zauważyć niechęci wielu polskich biskupów do oczyszczania Kościoła z grzechu pedofilii. Wielu hierarchów uważało, że o pedofilii wśród duchownych mówią wyłącznie wrogowie Kościoła, nie ma co więc dawać im do ręki argumentów. Ale biskupi ostatecznie zdecydowali się przedstawić liczby dotyczące zgłoszonych przypadków wykorzystywania nieletnich. Widać też zmianę języka hierarchów, którzy zaczęli o tym, coraz bardziej otwarcie mówić. Biskupi wezwali wszystkich pokrzywdzonych, by się dalej zgłaszali. Pytanie, jaki na ten apel będzie odzew. Dlatego nie miejmy złudzeń – to dopiero początek długotrwałego procesu. Episkopat przedstawiając raport rozpoczął wyznawanie grzechów. Żal za grzechy, pokuta i zadośćuczynienie dopiero przed nami. Ale innego wyjścia nie ma. Na szali jest wiarygodność Kościoła jako instytucji, która uczy innych moralności.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA