fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Koleje

Kolej znowu czeka zapaść przez brak pasażerów

PKP InterCity
Fotorzepa, Roman Bosiacki
Po rekordowym 2019 roku liczba podróżnych może się w roku obecnym skurczyć nawet o ponad 100 milionów.

Pandemia drugi raz mocno bije w kolej. Jeszcze we wrześniu wydawało się, że będzie ona zmniejszać straty. Z pociągów skorzystało wówczas 21,6 mln osób, o jedną czwartą mniej niż rok wcześniej, co jednak było najmniejszym spadkiem r./r. od marca. Ale październik przyniósł zimny prysznic. Według Urzędu Transportu Kolejowego (UTK) liczba podróżnych zmalała do 18,5 mln. To w porównaniu z ub. rokiem mniej o 40,6 proc., a zarazem to najgłębszy spadek od lipca, kiedy frekwencja po pierwszej fali zakażeń zaczęła się poprawiać. A na październikowym pogorszeniu się nie skończy: w listopadzie fala zachorowań wzrosła. Więc wyniki za dwa ostatnie miesiące 2020 r. mogą być gorsze – jak w kwietniu i maju, gdy frekwencja tąpnęła odpowiednio o 77 oraz 65,6 proc.

A miało być lepiej

Byłaby to fatalna perspektywa dla całego roku, którego końcówka – jak wcześniej zakładano – miała złagodzić wiosenny kryzys. Tymczasem jak podaje UTK, przez pierwsze dziesięć miesięcy z kolei skorzystało 183,4 mln osób. To o ponad jedną trzecią mniej niż w tym samym okresie rok temu.

PKP InterCity już na początku listopada wstrzymało kursowanie części ekspresów, w tym sześciu pendolino, a także pociągów TLK. Kolejne kursy wstrzymano 9 listopada, następne – w połowie miesiąca. Średni spadek rezerwacji wyniósł wtedy 65 proc. względem 2019 r. – Od początku roku do końca października PKP InterCity przewiozło 23,7 mln pasażerów, co stanowi 42 proc. spadku w stosunku do analogicznego okresu ubiegłego roku. W odniesieniu do średniej dziennej liczby pociągów uruchamianych w obowiązującym rozkładzie jazdy, tymczasowo odwołanych zostało około 5 proc. pociągów – mówi Agnieszka Serbeńska z zespołu prasowego spółki. To znacznie mniejsze redukcje niż wiosną – w okresie od marca do maja odwołanych zostało ok. 60 proc. składów, a 8 proc. kursowało w relacjach skróconych. Jednak w okresie wiosennych ograniczeń w przemieszczaniu się spadek frekwencji sięgał 93–94 proc. Z kolei przewoźnika obowiązuje teraz limit maksymalnie połowy zajętych miejsc.

Spadki – różnej wielkości – widać także u przewoźników regionalnych. Koleje Mazowieckie przewiozły we wrześniu 4,2 mln pasażerów, a w październiku niespełna 4,1 mln. W ujęciu r./r. to mniej odpowiednio o 19,3 proc. oraz o 29,2 proc. Ogółem w okresie wrzesień–październik 2020 r. liczba podróżnych zmniejszyła się o 2,67 mln, tj. o 24,5 proc. – informuje Donata Nowakowska, dyrektor biura rzecznika prasowego Kolei Mazowieckich. Tu jednak żadne połączenie nie zostało zawieszone.

Także w Kolejach Śląskich realizowane są wszystkie połączenia z rozkładu jazdy. W ostatnich dwóch tygodniach dzienna frekwencja jest w miarę regularna i zawiera się w przedziale 25-27 tys. pasażerów. Oznacza to jednak, że listopad okazał się słabszy od tego samego miesiąca w ub. roku o 50–55 proc. – Szczytem odbudowy był wrzesień, kiedy już od 1. dnia miesiąca notowaliśmy bardzo duże zwyżki frekwencji. Ale ponowne wprowadzenie ograniczeń automatycznie przyczyniło się do spadku – przyznaje Tomasz Musioł z Kolei Śląskich.

Rozwój pandemii ograniczył także ruch transgraniczny. W listopadzie Koleje Dolnośląskie zawiesiły kursowanie pociągów do Czech. Powodem była decyzja czeskiego rządu o zamknięciu granicy z Polską z powodu dużej liczby zakażeń w Polsce. Zawieszone zostały kursy na liniach turystycznych i dalekobieżnych, organizowanych wspólnie z prywatnym czeskim przewoźnikiem Leo Express (relacja Praga–Wrocław–Praga).

Jeszcze w październiku UTK prognozował, że w najbardziej pesymistycznym scenariuszu (było ich cztery) tegoroczna liczba pasażerów kolei może się zmniejszyć do nawet 208 mln z 335 mln w ub. roku. Zdaniem Jakuba Majewskiego, prezesa Fundacji ProKolej, to realny scenariusz. Jednak teraz straty przewoźników wyglądają inaczej niż wiosną. – Wtedy transport praktycznie zamarł. Teraz ruch jest mniejszy, ale nie zamknięto zakładów pracy. W rezultacie pociągi regionalne mają mniejsze spadki frekwencji niż dalekobieżne, w których zabrakło przejazdów biznesowych i turystycznych – tłumaczy Majewski.

Potrzebna nowa tarcza

Mniejsza liczba pasażerów oznacza duże spadki wpływów ze sprzedaży biletów. Pięć organizacji zrzeszających firmy kolejowe ma dziś wystąpić do ministra infrastruktury z apelem o pomoc w ramach tarczy antykryzysowej. „Systemowe wsparcie jest potrzebne po raz drugi i dotyczy zarówno przewoźników, jak i zarządców infrastruktury kolejowej" – apelują w liście. Miałoby zostać skierowane do firm o kodach PKD 49.31.Z (transport lądowy pasażerski, miejski i podmiejski), PKD 49.10.Z (transport kolejowy pasażerski międzymiastowy), 49.20.Z (transport kolejowy towarów) i 52.21.Z (działalność usługowa wspomagająca transport lądowy).

Lepszą sytuację widać tymczasem w przewozach towarowych. W październiku przewieziono koleją 20,8 mln ton ładunków. To o 1,1 mln ton (5,7 proc.) więcej niż we wrześniu, choć o 0,6 mln ton mniej (3 proc.) niż w październiku ubiegłego roku. Jednak od maja 2020 r. utrzymuje się trend wzrostowy (porównując wyniki miesiąc do miesiąca). – Potencjał przewozów towarowych potwierdza pojawienie się nowych przewoźników i rozwój przewozów intermodalnych – stwierdza Ignacy Góra, prezes UTK.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA