fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Klęski żywiołowe

50 mln dolarów na pomoc przyrodzie. "Katastrofa ekologiczna"

Jeden z uratowanych przez wolontariuszy młodych kangurów
AFP
Rząd Australii przeznaczył dziś 50 mln dolarów na ratowanie rodzimej flory i fauny, nazywając jej stan "katastrofą ekologiczną" spowodowaną trwającymi od września pożarami.

50 mln dolarów australijskich (prawie 35 mln dolarów amerykańskich) zostaną przeznaczone na ratowanie gatunków, które szczególnie ucierpiały w wyniku pożarów.

Ostrożne szacunki - bo w pełni będzie można ocenić straty dopiero po ugaszeniu ognia - wskazują na ponad 11 mln hektarów spalonego buszu i lasów i ponad miliard zwierząt, które albo zginęły w ogniu, albo były tak poparzone, że trzeba je było uśpić.

Listę 13 szczególnie zagrożonych gatunków, których siedliska zostały albo zupełnie unicestwione, albo poważnie zniszczone, opracował dla władz kraju australijski oddział Worldwide Fund for Nature (WWF).

Na liście są trzy gatunki zagrożone w stopniu krytycznym. To Pseudophryne corroboree - gatunek płaza endemicznie występującego w Australii, koralicowiec królewski miodożerny - występujący endemicznie w południowo-wschodniej Australii, oraz papużka trawna.

Inne poważnie zagrożone gatunki to m.in. populacje koali na południowym wschodzie kraju, występujące na Wyspie Kangurów małe ssaki Sminthopsis aitkeni z rodziny grubogoników, papuga żałobnica brunatna,  kanguroszczur długonogi oraz skalniak brązowoogonowy - torbacz z rodziny kangurowatych.

Prócz tego ratownicy i wolontariusze podejmują akcję ratowania innych zwierząt.

Pracownicy parku narodowego w Nowej Połucdniowej Walii użyli helikopterów do dostarczenia żywności żyjących w tym rejonie kangurów skalnych.

Kangury te żyją w trudno dostępnych skałach i najprawdopodobniej większość z nich zdołała uratować się przed ogniem. Pożar jednak strawił ich żerowiska, więc z powietrza zrzucono im tysiące kilogramów marchwi i słodkich ziemniaków.

Ponadto rządową opieką zostaną otoczone "kultowe" koale i na ich ratowanie będą przeznaczone specjalne fundusze. Jakie - to będzie można ocenić dopiero po ugaszeniu ognia. W tej chwili podejrzewa się, że utracono ok. 30 procent siedlisk, w których żyją koale - lasów eukaliptusowych, dzięki którym mają pożywienie i schronienie.

Dopiero po szczegółowej analizie zostaną podjęte decyzje, które populacje koali będą ocenione jako zagrożone, a które jako wrażliwe.

Dziś strażacy z Nowej Południowej Walii ogłosili, że największy, trwający od niemal trzech miesięcy pożar jest pod kontrolą. W całym kraju płonie ich jednak jeszcze kilkadziesiąt. Prognozy meteorologów zapowiadają deszcze.

Źródło: Reuters
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA