fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Chińskie spowolnienie wciąż może straszyć

Adobe Stock
Na początku stycznia amerykańska delegacja uda się do Pekinu na negocjacje handlowe. A co jeśli rozmowy z Chińczykami znów zakończą się fiaskiem?

Amerykański prezydent Donald Trump i chiński przywódca Xi Jinping ustalili 21 grudnia, że umowa regulująca stosunki gospodarcze USA i Chin ma zostać wynegocjowana w ciągu 90 dni, czyli do 1 marca 2019 r. Czasu na pertraktacje nie jest więc dużo. Inwestorzy oczywiście liczą na to, że pozwolą one zakończyć wojnę handlową. Ale jest przecież całkiem spore ryzyko, że zakończą się one fiaskiem, a USA dokonają kolejnych podwyżek ceł na chińskie produkty. Jak mocno może to wówczas odczuć chińska gospodarka?

Poniżej 6 procent

– Pekin musi się liczyć z rosnącymi kosztami wynikającymi z eskalacji wojny handlowej. Owe koszty już są widoczne, a Amerykanie nałożyli wyższe taryfy celne na dopiero ok. połowę chińskiego eksportu. Co prawda eksport chiński do USA – jeszcze – nie zanotował poważnego spadku, niemniej inne wskaźniki makroekonomiczne ukazują spowolnienie chińskiej dynamiki rozwoju gospodarczego – mówi „Rzeczpospolitej" Stanisław Aleksander Niewiński, analityk Polskiego Centrum Informacji Strategicznych (PCIS).

Spowolnienie gospodarcze w Chinach było już widoczne na jesieni 2018 r. Wskaźnik PMI mierzący koniunkturę w chińskim przemyśle (mierzony przez organizację CFLP) spadł do poziomu 50 pkt rozgraniczającego ekspansję od dekoniunktury. Zyski chińskich firm przemysłowych spadły w listopadzie po raz pierwszy od trzech lat. A przecież wojna handlowa ledwo co się rozkręciła.

– Nie widzieliśmy jeszcze bezpośrednich skutków podwyżek ceł, ale zobaczymy je w 2019 r. Jest wyraźne ryzyko spowolnienia gospodarczego – uważa Tom Rafferty, ekonomista z Economist Intelligence Unit.

– Bez większego impulsu fiskalnego chiński wzrost gospodarczy może spaść w pierwszej połowie roku poniżej psychologicznie ważnego poziomu 6 proc. – ostrzega Shen Minggao, główny ekonomista GF Securities. Może to się wydawać wciąż dobrym wynikiem, ale ostatnim razem wzrost gospodarczy w Chinach był niższy niż 6 proc. ćwierć wieku temu.

Skutki wojny handlowej już odczuwa chińska giełda. Indeks Shanghai Composite stracił od styczniowego szczytu już ponad 30 proc. Zaostrzenie wojny handlowej na pewno mu nie pomoże. Zwłaszcza jeśli wojna handlowa nałoży się na pogorszenie sytuacji na rynku nieruchomości.

Zmieniona gospodarka

Nie wolno jednak z góry odrzucać scenariusza mówiącego, że Chiny okażą się odporniejsze, niż można było się spodziewać.

– Pekin z różnych opresji wychodził już obronną ręką, np. globalnego kryzysu z 2008 r. czy kryzysu giełdowego z 2015 r. (chociaż handlowe zwarcie z USA może być potencjalnie najniebezpieczniejsze). Warto mieć świadomość, iż Chiny są już dzisiaj znacznie mniej zależne od eksportu niż jeszcze kilka, kilkanaście lat temu. Współcześnie eksport daje już „tylko" 18 proc. PKB ChRL – jeszcze w 2011 r. było to 48 proc. Starcie gospodarcze z jednym z kluczowych partnerów handlowych musi przynieść bolesne straty, ale w perspektywie długoterminowej można je jakoś załagodzić. Chiny posiadają różne narzędzia, aby tego dokonać, np. przez pogłębienie relacji z innymi partnerami handlowymi – dodaje Niewiński.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA