fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Zwłoka w ratyfikacji unijnej pomocy

Bloomberg
Inwestorzy finansowi zaczynają z coraz większą uwagą przyglądać się polskim przepychankom o ratyfikację unijnego funduszu odbudowy po pandemii. Brak porozumienia w Sejmie w tej kwestii mocno osłabi złotego.

Nieoczekiwanie we wtorek rano projekt ustawy o ratyfikacji zasobów własnych UE został zdjęty z porządku obrad Rady Ministrów. To już drugie nieudane podejście rządu do tego tematu, kilka tygodniu temu na przyjęcie projektu nie zgodzili się przedstawiciele Solidarnej Polski.

Tym samym odsuwa się moment, gdy proces ratyfikacji tej ustawy, wyrażający – mówiąc w skrócie – zgodę na wspólne zadłużenie się krajów UE i na uruchomienie unijnego funduszu odbudowy po kryzysie pandemicznym, rozpocznie się w polskim parlamencie.

Zawirowania walutowe

Być może ten fakt był jedną z przyczyn porannego osłabienia się złotego wobec euro (kurs euro w pewnym momencie skoczył do 4,57 zł z 4,526 zł). – Były też inne przyczyny, nie wiązałbym tych faktów tak jednoznacznie – komentuje Piotr Bielski, ekonomista Santander Bank Polska. – Jednak niewątpliwie inwestorzy zaczynają z coraz większą uwagą przyglądać się procesowi ratyfikacji funduszu odbudowy w Polsce. W komentarzach finansowych zaczął przewijać się wątek ryzyka politycznego, każdy w tym kontekście dostrzega tarcia w koalicji rządzącej – zauważa Bielski.

– Europejski Fundusz Odbudowy może nie jest tak dużym impulsem dla gospodarki, jak ten zapowiedziany w Stanach Zjednoczonych, jednak niesie on duże nadzieje na wsparcie wyjścia z kryzysu – mówi Adam Antoniak, ekonomista Pekao SA. – Dodatkowo z punktu widzenia inwestorów emisja wspólnotowego długu może oznaczać przełomowy moment na rynku długu. Nic dziwnego, że śledzą oni proces ratyfikacji w całej UE. Brak zgody polskiego parlamentu oznaczałby negatywny wpływ na kurs naszej waluty – zaznacza.

Opozycja w grze

Na razie nie wiadomo, kiedy rząd zamierza wrócić do tematu. A zwłoka może wynikać z tego, że PiS wciąż nie znalazł większości w Sejmie dla ratyfikacji funduszu odbudowy. Zdaniem części prawników do ratyfikacji umowy międzynarodowej potrzebne jest poparcie dwóch trzecich głosów, w obu izbach parlamentu. Oznacza to, że nawet gdyby PiS jakoś nakłonił posłów Solidarnej Polski do zmiany zdania (i głosowania na „tak"), i tak musi szukać wsparcia opozycji. W Sejmie cały klub PiS to 234 posłów, potrzeba zaś 307 głosów.

Tymczasem największe kluby opozycyjne wciąż mówią „nie" dla ratyfikacji funduszu odbudowy. Co prawda zgadzają się, że unijne dotacje dają Polsce niepowtarzalną szansę, nie przeszkadza im też wspólne zadłużanie się krajów UE (a na ten problem wskazuje Solidarna Polska). Za to obawiają się, że PiS uczyni sobie z unijnej pomocy, która w kraju ma postać Krajowego Planu Odbudowy, swój fundusz wyborczy.

PSL i Koalicja Obywatelska jasno warunkują swoje poparcie właśnie od kształtu KPO. Waldemar Buda, wiceminister funduszy i polityki regionalnej, przekonywał we wtorek, że w nowym projekcie KPO zostanie uwzględnionych szereg uwag posłów opozycji zgłaszanych podczas konsultacji społecznych. – Opozycja powinna być zadowolona z kierunku zmian, jakie przeprowadzono w KPO. Dziś nie ma tam już takich punktów, które dawałyby podstawę, by nie głosować „za" nad całością środków europejskich – mówił Buda podczas konferencji prasowej.

Jak wskazał, uwzględniono m.in. postulaty Lewicy oraz PSL dotyczące kwestii ochrony zdrowia, jak i zwiększenie środków do rolnictwa. Ważną zmianą jest także udział samorządów, przedsiębiorców i organizacji pozarządowych w monitorowaniu i wdrażaniu KPO. Buda przekonywał, że nowy projekt całego programu powinien powstać do 20 kwietnia, a projektów ustaw wdrożeniowych należy spodziewać się w maju.

Źródło: Rzeczpospolita
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA