fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

#RZECZoBIZNESIE: Monika Kurtek: Nie można wykluczyć braku wzrostu PKB w tym roku

tv.rp.pl
Odbicie gospodarcze na które liczono w tym roku opóźni się. Nie będzie to II kwartał, raczej III lub IV. Oby ono rzeczywiście nastąpiło - mówi Monika Kurtek, główna ekonomistka Banku Pocztowego, gość programu Pawła Rożyńskiego.

Jak mocno obecny lockdown uderzy w polską gospodarkę?

Zależy czy zostanie zaostrzony. Rok temu lockdown był stopniowo wprowadzany, aż w kwietniu zamknięto całą gospodarkę. Pytanie, czy ta sytuacja się nie powtórzy.

Rośnie pesymizm związany z dostępnością szczepionek, a jeszcze niedawno liczyliśmy na szybkie odbicie.

Kiedy uruchamiano proces szczepień w grudniu, to bardzo podbiło oczekiwania, że sytuacja zostanie uratowana i z pandemii będziemy wychodzić. Jednak szczepienia postępują powoli i pandemia dalej ma się bardzo dobrze. W dodatku wraz ze szczepionką pojawił się wariant brytyjski wirusa, który jest bardziej zakaźny i śmiertelny. Niepewność wciąż jest bardzo duża. Nie wiemy, czy nie pojawią się kolejne mutacje, które będą przeszkadzać w opanowaniu pandemii. Szczepionka wydaje się jedyną receptą na zmniejszenie skutków pandemii. Tylko to może nas uchronić od czwartej fali na jesieni.

Odbicie gospodarcze na które liczono w tym roku opóźni się. Nie będzie to II kwartał, raczej III lub IV. Oby ono rzeczywiście nastąpiło.

Ile może w tym roku wzrosnąć PKB?

W pierwszym kwartale mieliśmy nadal recesję. W drugim powinniśmy wyjść na niewielki plus. W drugiej połowie roku zakładam, że będzie powolny rozruch. W konsumpcji możemy zobaczyć bardzo szybkie odbicie. Jeżeli ludziom pozwoli się wyjść z domu, pootwiera sklepy i szybko wrócimy do zakupów. Proces powrotu do inwestycji jest dużo wolniejszy. Rosnąc niepewność spowoduje duże opóźnienie. Dlatego uważam, że wzrost gospodarczy w tym roku będzie w okolicach 3 a nie 5 proc., jak prognozowali optymiści. Oby się nie okazało, że w II kwartale będzie recesja w związku z twardym lockdownem. Żadnego scenariusza nie możemy wykluczać, łącznie z tym, że wzrost PKB w tym roku będzie w okolicach 0.

Wciąż mamy dobre dane z przemysłu. Dalej będzie ciągnął gospodarkę, podobnie jak eksport?

Przemysł dużo lepiej sobie radzi w trudnych warunkach niż sektor usług. Przemysł ma tę przewagę, że można produkować do magazynu w oczekiwaniu na powrót popytu. Polskie firmy eksportowe radzą sobie bardzo dobrze od wielu lat. Polskie produkty cieszą się coraz lepszą opinią i popyt na nie rośnie. Niemcy, nasz główny odbiorca handlowy, cały czas jest w dosyć twardym lockdownie. To odbije się na naszych zamówieniach. Dane eksportu ze stycznia były słabsze. Pewnie był to też efekt brexitu. Jeżeli u naszych głównych partnerów handlowych popyt będzie mniejszy, to odbije się na naszym przemyśle. Przemysł też mocno odczuł przerwy w łańcuchach dostaw. W branżę motoryzacyjną uderzył brak mikroprocesorów, który wstrzymuje produkcję. Przemysł to ten obszar gospodarki, który pozwala nam ją utrzymywać na wyższych obrotach. Bez niego spadki PKB byłyby dużo głębsze.

Możemy spodziewać się skoku bezrobocia?

Rynek pracy porusza się w rytm obostrzeń. Jak mieliśmy poluzowanie restrykcji w lutym, to etatów trochę wzrosło, chociaż stopa bezrobocia podniosła się. Zakładając, że będą dalsze restrykcje, to będzie miało przełożenie na rynek pracy. Szacunki rządowe wskazują na to, że stopa bezrobocia będzie się utrzymywała w okolicach 6,5 proc. Ja zakładam, że na koniec 2021 r. będziemy mieli wzrost stopy bezrobocia. Zobaczymy, czy wiele z firm, które są w tej chwili zamknięte i czerpią z pomocy rządowej, gdy gospodarka zostanie otwarta, będą w stanie dalej funkcjonować. Zakładam, że będzie sporo firm, które nie dadzą rady, więc bezrobocie podskoczy. Jeżeli powrócimy do normalności, biorąc pod uwagę sytuację demograficzną, rynek pracy bardzo szybko się odbuduje. A podwyższone bezrobocie szybko spadnie.

Jak zachowa się złoty w najbliższym czasie? Obecnie mamy osłabienie do około 4,6 zł za euro.

Jest bardzo dużo czynników, które mają wpływ na naszą walutę. Mamy mocne fundamenty gospodarcze. Inwestorzy patrzą na to, że mieliśmy o wiele płytszą recesję w 2020 r. niż w niektórych europejskich krajach. Z drugiej strony oczekiwanie na wyrok Sądu Najwyższego w sprawie kredytów walutowych mocno waży na kursie złotego i trzyma go na słabszych poziomach. Co do fundamentów jestem spokojna. Powinien nastąpić powrót inwestorów na rynek. W najbliższym czasie, przynajmniej do wyroku SN, będziemy jednak na słabszych poziomach. Kluczowym czynnikiem do umacniania złotego będzie powrót do otwierania gospodarki.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA