fbTrack
REKLAMA
REKLAMA

Gospodarka

Złoty oddala się od dna

Złoty
Bloomberg
W czwartek drugi dzień z rzędu polska waluta wyraźnie zyskuje na wartości. Po południu euro kosztowało już niespełna 4,55 zł.

Po miesiącu szybkiej deprecjacji, pod koniec marca złoty był najsłabszy od 2009 r. W pewnym momencie za euro było trzeba zapłacić już 4,67 zł. W czwartek kurs ten wrócił do poziomu z początku marca. Mniej więcej na tym samym poziomie był też na początku roku, w który złoty wchodził osłabiony interwencjami NBP na rynku walutowym oraz zapowiedziami prezesa tej instytucji, że w I kwartale 2021 r. możliwe jest dalsze łagodzenie polityki pieniężnej.

Umocnienie złotego w ostatnich dniach na pierwszy rzut oka również łatwo powiązać z polityką pieniężną. W komunikacie po środowym posiedzeniu Rada Polityki Pieniężnej zmieniła bowiem swoją ocenę sytuacji na rynku walutowym. W poprzednich miesiącach wskazywała, że „tempo ożywienia gospodarczego w kraju może być ograniczane przez brak wyraźnego i trwalszego dostosowania kursu złotego do globalnego wstrząsu wywołanego pandemią oraz poluzowania polityki pieniężnej NBP”. Odnosiła się do tego, że w 2020 r. złoty nie osłabił się trwale w takim stopniu, jak podczas kryzysu z lat 2008-2009. W kwietniowym komunikacie Rady tego fragmentu już nie było. RPP napisała jedynie, że kurs walutowy jest jednym z czynników, od których zależało będzie tempo ożywienia gospodarczego.

Ta zmiana w komunikacie RPP mogła zostać na rynkach odebrana jako sygnał, że NBP nie życzy już sobie słabszego złotego, co z kolei mogło poskutkować jego umocnieniem.

Zdaniem ekonomistów z banku Pekao, źródła umocnienia złotego są jednak inne. „W środę złoty umocnił się w niemal takiej samej skali jak węgierski forint i korona czeska. Zdecydowany spadek EUR/PLN poniżej 4,60 odbieramy zatem raczej jako wynik działania czynników globalnych, a nie konsekwencja mikroskopijnego jastrzębiego skrętu NBP” – napisali w czwartkowej analizie.

Te czynniki globalne to przede wszystkim poprawa sytuacji epidemicznej w Europie, gdzie w wielu krajach przyspiesza akcja szczepień. Od tego zaś zależało będzie tempo odbicia aktywności ekonomicznej.

– Umocnienie złotego w tym tygodniu to moim zdaniem tylko domykanie krótkich pozycji z marcowego osłabienia i szukanie przez inwestorów okazji w okresowym odreagowaniu na spokojniejszym rynku – przyznaje w rozmowie z „Parkietem” Konrad Białas, główny ekonomista TMS Brokers.

Jak tłumaczy, marcowe osłabienie złotego również nie było bezpośrednio związane z postawą NBP. – Związek marcowego osłabienia złotego z polityką pieniężną był tylko taki, że rynek sprzedawał PLN z innych powodów i nie bał się, że NBP w tym przeszkodzi interwencją stabilizującą – mówi. Bezpośrednimi bodźcami do wyprzedaży złotego było w jego ocenie ryzyko związane z przewalutowaniem kredytów frankowych, trzecia fala epidemii COVID-19 w Polsce i awersja do ryzyka na rynkach finansowych.

W ocenie Białasa, polityka pieniężna nadal nie będzie sprzyjała aprecjacji złotego. - Rada zasygnalizowała, że nie zamierza przejmować się wybiciem inflacji, bo stojące za tym czynniki uznaje za przejściowe. To oznacza, że stopy realne będą jeszcze bardziej ujemne i jedne z najniższych na świecie, co jest negatywne dla waluty – tłumaczy.

Źródło: rp.pl
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
NAJNOWSZE Z RP.PL
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA
REKLAMA: automatycznie wyświetlimy artykuł za 15 sekund.
REKLAMA
REKLAMA